Katarzyna Bujakiewicz wróciła wspomnieniami do przyjaźni z Anną Przybylską. W szczerej rozmowie opowiedziała o niezwykłej bliskości, wspólnym podejściu do sławy i codzienności, która była dla nich ważniejsza niż aktorskie ambicje. Przywołała także historię z poznańskiego domu przyjaciółki i zdradziła, jak wiele nauczyła się od niej o rodzinie i życiu na własnych zasadach.
WIDEO…
Katarzyna Bujakiewicz wspomina Annę Przybylską. Łączyło je znacznie więcej niż aktorstwo
Nie każda przyjaźń rodzi się w świetle reflektorów, nawet jeśli łączy osoby doskonale znane publiczności. Czasem jej prawdziwa wartość ujawnia się daleko od kamer, podczas zwyczajnych spotkań, domowych obowiązków i rozmów, w których nie trzeba niczego udowadniać. Właśnie taki obraz relacji z Anną Przybylską wyłania się ze wspomnień Katarzyny Bujakiewicz.
Aktorka, goszcząc w podcaście Maksa Behra, opowiedziała o więzi, która nie opierała się wyłącznie na wspólnym zawodzie. Przeciwnie. To podobne spojrzenie na życie i dystans do aktorskiego środowiska sprawiały, że obie tak dobrze się rozumiały.
Czytaj też: Anna Przybylska odeszła 12 lat temu. Dzieci aktorki pokazały archiwalne kadry, które poruszają do łez
Dla nich kariera była ważna, ale nie miała prawa przesłaniać wszystkiego, co działo się poza planem filmowym. Rodzina, dom i możliwość decydowania o własnym czasie pozostawały na pierwszym miejscu. „My z Anią byłyśmy bardzo, bardzo podobne do siebie. Powiedzmy sobie szczerze, miałyśmy trochę wywalone na ten zawód. On był przy okazji, życie było przede wszystkim. Pamiętam, na Piątkowie u Ani był taki kalendarz i tam było zaznaczone, kiedy na pewno, nawet jak zadzwoni Wajda, Ania nie pojedzie na plan”, mówiła aktorka w rozmowie z dziennikarzem.
Ta pozornie drobna historia pokazuje, jak konsekwentnie aktorka traktowała swoje prywatne priorytety. Bujakiewicz przywołała ją nieprzypadkowo. Właśnie w takim podejściu odnajdywała podobieństwo między sobą a przyjaciółką.
Katarzyna Bujakiewicz nie chciała żyć według zasad show-biznesu. Przybylska ją w tym utwierdziła
Za wspomnieniami o Annie Przybylskiej kryje się także osobiste doświadczenie Katarzyny Bujakiewicz. Aktorka przez lata mierzyła się z uwagami dotyczącymi swojej nieobecności w warszawskim życiu towarzyskim.
Nie należała do osób, które regularnie pojawiały się na branżowych wydarzeniach. Swoją nieobecność tłumaczyła odległością od stolicy, próbami i zobowiązaniami zawodowymi. Najpierw wskazywała na Szczecin, później na Poznań. Dopiero znajomość z Anną Przybylską pomogła jej poczuć, że obrana droga nie wymaga usprawiedliwień. Można przecież wykonywać ten zawód, rozwijać się zawodowo i jednocześnie nie podporządkowywać codzienności oczekiwaniom środowiska.
„To jak poznałam Anię, to poczułam, że to, co robię, że trzymam się trochę z daleka od Warszawy, od tego świata show-biznesu, jest ok, bo zawsze wszyscy mnie stygmatyzowali, że nie bywam, nie przyjeżdżam. Ja zawsze tłumaczyłam się odległością, że Szczecin, że daleko, że próby, że potem Poznań też był nadal daleko, że można wszystko to, co robimy, robić, a nie trzeba być tutaj na miejscu, że można mieć normalne swoje życie”, opowiadała Maksowi Behrowi.
Czytaj też: Padło pytanie o Anną Przybylską i sceny ze „Złotopolskich”. Piaseczny postanowił wyjaśnić wszystko
Anna Przybylska, Viva! 2011
Z dala od czerwonych dywanów. Tak wyglądała codzienność Anny Przybylskiej i Katarzyny Bujakiewicz
Jej wspomnienia pozbawione są celebryckiego blichtru. Zamiast opowieści o wielkich przyjęciach pojawia się obraz zwyczajnego domu, codziennych spraw i wzajemnej pomocy.
Kiedy Anna Przybylska mieszkała w Poznaniu, przyjaciółka wspierała ją w domowych obowiązkach. Bujakiewicz z rozbrajającą szczerością określiła swoją rolę jako kogoś w rodzaju pomocy domowej. „Prowadziłyśmy takie naprawdę nudne, normalne życie. Byłam takim wsparciem, pomocą domową, można by było powiedzieć, w domu Ani, jak jeszcze mieszkała w Poznaniu”, dodawała w najnowszym wywiadzie.
Jak przyznała, jej podejście do codzienności stało się dla niej ważną lekcją. „Nauczyła mnie tego, że też z taką lekkością można wychowywać dzieci, że ten dom nie musi być tak serio prowadzony, że można zapakować się całą rodziną i wyjechać gdzieś”, dodawała w rozmowie z Maksem Behrem. W tej opowieści pozostaje szczególnie wyraźny obraz dwóch kobiet, które wykonywały ten sam zawód, ale nie chciały, by to on definiował całe ich życie. Znalazły porozumienie w sprawach najprostszych: rodzinie, domu, niezależności i prawie do własnych priorytetów.
I właśnie taką Annę Przybylską przypomina dziś Katarzyna Bujakiewicz. Nie tylko jako aktorkę, lecz przede wszystkim jako bliską osobę, od której nauczyła się, że życie nie musi toczyć się w rytmie zawodowego kalendarza, aby było naprawdę pełne.