Danuta Stenka i jej córki przeżyły chwile, których długo nie zapomną. Jeszcze niedawno z ogromnym niepokojem apelowały o pomoc dla ciężko chorego Janusza Grzelaka. Dziś mogą mówić o nadziei. W niespełna 48 godzin udało się zebrać pieniądze na kosztowne leczenie męża aktorki. Poruszające podziękowania rodziny mówią więcej niż jakiekolwiek liczby.
WIDEO…
Danuta Stenka stanęła przed dramatycznym wyzwaniem. Wszystko zaczęło się od diagnozy męża
Są wiadomości, na które nie sposób się przygotować. Nawet jeśli na co dzień potrafi się zachować spokój w najbardziej wymagających sytuacjach. Danuta Stenka, ceniona aktorka, znalazła się w niezwykle trudnym momencie życia. Jej mąż, Janusz Grzelak, zachorował na wyjątkowo poważną chorobę.
Pierwsze niepokojące objawy pojawiły się w połowie września. Początkowo były to bóle kręgosłupa, które nie ustępowały pomimo fizjoterapii i masaży. Później doszły kolejne dolegliwości, a badania wykazały niepokojące zmiany. Pod koniec października rodzina poznała ostateczne rozpoznanie. Choroba postępowała gwałtownie. Dla Danuty Stenki i jej córek, Pauliny i Wiktorii, najważniejsze stało się jedno: zrobić wszystko, by dać ukochanemu mężowi i ojcu szansę na leczenie.
Mąż Danuty Stenki potrzebuje kosztownej terapii. Rodzina zdecydowała się poprosić o pomoc
Lekarze wskazali terapię CAR-T Cell jako możliwość leczenia dającą Januszowi Grzelakowi realną nadzieję na wyzdrowienie. Problemem okazały się jednak koszty. Potrzebna była kwota sięgająca prawie dwóch milionów złotych, znacznie przekraczająca możliwości finansowe rodziny. Aktorka wraz z córkami zdecydowała się więc na publiczny apel. Na portalu Siepomaga ruszyła zbiórka, w której otwarcie opisały sytuację Janusza, przebieg choroby oraz konieczność zdobycia środków.
Nie ukrywały, jak trudne było dla nich zwrócenie się o wsparcie. W opisie zbiórki wspominały także mężczyznę, którego znają najlepiej: oddanego rodzinie męża i ojca, zawsze gotowego nieść pomoc innym, uwielbiającego spacery po lesie ze swoimi psami. Tym razem to on potrzebował pomocy. I właśnie wtedy wydarzyło się coś, co przerosło oczekiwania jego najbliższych.
Czytaj też: Po apelu Stenki wkroczyła do akcji. Joanna Jabłczyńska prosiła o jedno. Polacy pokazali, na co ich stać!
Niespełna 48 godzin wystarczyło. Zbiórka na leczenie Janusza Grzelaka osiągnęła cel
Zbiórka rozpoczęła się 3 listopada 2026. Informacja o sytuacji rodziny szybko rozeszła się w internecie, a darczyńcy zaczęli przekazywać kolejne wpłaty. 5 listopada po godzinie 10:00 osiągnięto upragnione 100 procent celu. Całą potrzebną kwotę udało się zgromadzić w niespełna 48 godzin.
Na stronie Siepomaga widnieje kwota ponad 2 mln złotych oraz informacja o wsparciu udzielonym przez 43 000 osób.
Za tymi liczbami kryje się jednak coś znacznie ważniejszego dla rodziny. Możliwość podjęcia terapii, na którą jeszcze niedawno brakowało pieniędzy.
Danuta Stenka i jej córki zabrały głos. W tych słowach jest ogrom wzruszenia
Kiedy okazało się, że zbiórka osiągnęła swój cel, Danuta Stenka wraz z córkami, Pauliną i Wiktorią, zamieściły na portalu Siepomaga niezwykle osobiste podziękowania. W ich słowach wybrzmiewają ogromne wzruszenie, wdzięczność i ulga. Rodzina nie ukrywa, że tempo, w jakim udało się zgromadzić pieniądze na leczenie Janusza Grzelaka, przerosło jej najśmielsze oczekiwania.
„Kochani, piszemy te słowa z ogromnym wzruszeniem, bo wciąż trudno uwierzyć nam w to, co się wydarzyło. W ciągu niespełna 48 godzin od uruchomienia zbiórki udało się zebrać CAŁĄ KWOTĘ! Dzięki Waszemu wsparciu Janusz może przejść leczenie, które daje mu realną szansę na wygranie ze szpiczakiem!
Słowa nie są w stanie opisać, ile to dla nas znaczy. Kiedy zakładałyśmy zbiórkę, miałyśmy wątpliwości, nie wiedziałyśmy, czy się uda, bo kwota była ogromna. Ale zryw Waszych serc przerósł nasze najśmielsze oczekiwania! Dziękujemy, że staliście się częścią tej walki. Bez Was nie dałybyśmy rady. Z Wami – Janusz ma realną szansę na przeżycie. Z całego serca dziękujemy za każdą pomoc, każde dobre słowa i udostępnienie. Staliście się naszymi Aniołami! Żona Danuta wraz z córkami, Pauliną i Wiktorią”, napisano.
Życzymy dużo sił i zdrowia!