Ewa Błaszczyk w najnowszym wywiadzie zszokowała fanów wyznaniem, gdzie przebywa jej córka Ola. Okazuje się, że córka aktorki od 25 lat nie jest hospitalizowana, a przebywa w domu. Przypominamy, że jako mała dziewczynka zakrztusiła się tabletką i wpadła w śpiączkę. Ewa Błaszczyk nigdy nie straciła nadziei, że Ola się obudzi, a efektem najtrudniejszej sytuacji w jej życiu było założenie kliniki Budzik.

WIDEO

player placeholder

Ewa Błaszczyk o córce: Ola nie jest hospitalizowana

W podcaście "Pacjenci" Ewa Błaszczyk ponownie opowiedziała o swojej córce Oli. Jak wyznała, Ola od ponad 20 lat nie jest hospitalizowana i na co dzień przebywa w domu z rodziną.

"To trwa 25 lat, więc taki komunikat muszę zawrzeć. (...) Ola nie przebywa w Budziku, tylko od lat, ponad 20, przebywa w domu. W szpitalu przebywa jak każdy z nas, jeśli coś jej się dzieje, że wymaga szpitala. I jest wtedy na takim oddziale, w takim szpitalu, który jest dedykowany temu, co jej dolega. Staramy się oczywiście, żeby była tam jak najrzadziej, bo bariera immunologiczna u takich osób też jest mocno obniżona i my mamy katar, a ci ludzie mają zapalenie płuc, więc to nie jest tak samo. I trzeba po prostu tak robić, żeby być jak najbardziej poza szpitalem" — tłumaczyła.

Zobacz także:
ewa-blaszczyk-z-corka-viva-sierpien-2016-372722-GALLERYBIG-158fa11
Fot. ks. Wojtek Drozdowicz /

– Kiedy następne operacje wszczepienia stymulatorów?

Ewa Błaszczyk: Pod koniec lipca, potem październik i grudzień, żeby jak najszybciej było 15, bo na tyle jest zgoda Komisji Bioetycznej. Wszystko finansuje fundacja. Sam stymulator kosztuje 80 tysięcy, do tego dochodzi pobyt w szpitalu. Bardzo potrzebne są nam pieniądze. Program na razie jest eksperymentalny. Ale jeśli się potwierdzi, że metoda daje efekty, jest szansa na sfinansowanie terapii przez NFZ. Zobacz, kiedyś stymulatory serca też były eksperymentalne, a dziś wszczepia się je w małych szpitalach. Bardzo czekam na „Budzik” dla dorosłych. Ogromna szansa dla ludzi w śpiączce po wypadkach komunikacyjnych, innych ciężkich urazach. Będą mogli być w szpitalu do 15 miesięcy po wypadku.


– A kiedy odpoczniesz?
Ewa Błaszczyk:Mam nadzieję, że w połowie sierpnia wsiądziemy z Manią w samolot i polecimy do Chorwacji. Na cały długi tydzień (śmiech). Będziemy sobie pływać łódeczką do Dubrownika.


– Potrafisz się wyłączyć?
Ewa Błaszczyk:Już teraz tak. Zostawiam wszystko. Komunikuję się tylko z domem w sprawach Oli. Nie odpoczywam tak jak dawniej. Kiedyś wyjeżdżałam na dłużej, dużo zwiedzałam, a teraz na wakacjach nie robię prawie nic. Leżę sobie na plaży i rozmyślam, czy może przekręcę się na lewy bok. Zajmuje mi to ze cztery godziny. Może wstanę i dojdę do morza. Może… Nic nie muszę, totalny reset. I najlepiej, żebym w ogóle nie rozumiała języka, którym mówią wokół ludzie. I żeby nikt się do mnie nie odzywał i nic ode mnie nie chciał.


Polecamy:"Musimy to obserwować. Dzisiaj rano byłam z nią na SPEKCIE". Ewa Błaszczyk o operacji Oli

ZOBACZ TEŻ: Ewa Błaszczyk o stanie zdrowia córki: „Były 3 momenty, w których mogła się z nami pożegnać”

Ewa Błaszyk o stanie zdrowia córki

Aktorka nie ukrywa, że Ola przez całe swoje życie przeszła aż trzy poważne kryzysy zdrowotne, które mogły zakończyć się dla niej śmiertelnie. Udało się jednak uratować jej organizm, a zdeterminowana mama mimo upływu lat, wciąż walczy o to, aby jej córka się obudziła.

"Jeśli my się załamiemy czy zaczniemy narzekać, to ja staję przy Oli i np. mówię: "co, ja mogę być zmęczona czy narzekać?", kiedy patrzę na nią, co ona robi przez ćwierć wieku, a miała trzy momenty przynajmniej takie, że mogła nas pożegnać. Nie robi tego, czyli ciągle jest coś do zrobienia. A poza tym, jak ja mogę narzekać, jak patrzę na jej los?" powiedziała.

ewa-blaszczyk-viva-sierpien-2016-372725-GALLERY600-d9ffbc3
ks. Wojtek Drozdowicz /

– Japończycy przeprowadzili około 300 takich operacji. Zdarzyło się, że ktoś powrócił ze śpiączki w pełni do normalnego życia?
Ewa Błaszczyk: Zdarzyło się tak i bez wszczepiania stymulatorów… U ludzi rzekomo będących w stanie wegetatywnym, nierehabilitowanych, pozbawionych szczególnej troski. Ich mózgi w tym czasie dziko walczyły i po iluś latach powiedziały: „Hallo, jesteśmy tu”… Są takie przypadki na świecie.


– Nazywamy to cudem.
Ewa Błaszczyk:A może to była wcześniej źle postawiona diagnoza? Tak mało jeszcze wiemy o ludzkim mózgu. Ciągle jest tajemnicą. Przez wiele lat nauka uważała, że mózg się nie regeneruje, a teraz wiemy, że to nieprawda. Ostatnio profesor Benedikt Berninger z Niemiec za pomocą komórek macierzystych odtworzył korę mózgową myszy w przeciągu 24 godzin.


– Odtworzył korę mózgową, która już nie pracowała?
Ewa Błaszczyk: Dokładnie tak. Jego wykład na ten temat jest na stronie internetowej naszej fundacji. To jest niesamowite, co się teraz dzieje w nauce światowej. Ale pytałaś o pacjentów profesora Mority. U 70 procent chorych stymulator daje efekty. Część z nich wybudziła się w pełni, inni częściowo. Zawsze jest to długi proces. To nie hollywoodzki film, w którym ktoś długo spał i nagle otwiera oczy i jest taki sam jak przed urazem. Chociaż bywa i tak… Profesor Morita opowiadał mi, że jeden z jego pacjentów zaraz po wybudzeniu powiedział: „Dzień dobry”. Każdy człowiek ma kompletnie indywidualny zapis losu. Niczym się nie sugeruję. Ola ma swój zapis. A jaki? To wie tylko Bóg. Będzie, co ma być.

– Od 16 lat poruszasz niebo i ziemię, żeby Oli pomóc. Byłam z Wami w Moskwie, kiedy robiłyśmy film dokumentalny, na podaniu Oli komórek macierzystych. Teraz stymulator – pierwsza taka operacja w Europie. Zawsze będziesz szukać?
Ewa Błaszczyk:Myślę, że to jest jakiś wyższy plan… Nazywam go niebieskim scenariuszem… Nawet jeżeli Oli nie pomogę, to inni na tym skorzystają. Zawsze będę szukać na całym świecie. Tylko to nadaje jakiś sens cierpieniu Oli. A to też dużo. Robię wszystko dla Oli, a Ola robi to moimi rękami dla innych. Gdyby nie Ola, nie byłoby fundacji, „Budzika”, nie przyjechałby do Polski japoński profesor. A ja pewnie pisałabym książki albo jeszcze skończyła reżyserię.

Polecamy: Willa w Milanówku, basen i... deszcz. Jak powstawała sesja Ewy Błaszczyk do nowej Urody Życia?

Ewa Błaszczyk nie traci nadziei. Obie córki są dla niej całym światem.

Źródło: Plejada, podcast "Pacjenci"