Ewa Błaszczyk zaskoczyła wyznaniem. Teraz ujawniła kulisy kultowego serialu. To nie ona miała zagrać główną rolę
Legenda „Zmienników” wciąż pisze kolejne rozdziały. Ewa Błaszczyk wróciła wspomnieniami do serialu Stanisława Barei i opowiedziała o kulisach, które pokazują, że historia tej produkcji mogła wyglądać zupełnie inaczej.

Przez lata widzowie byli przekonani, że ta rola od początku była jej przeznaczona. Dziś trudno wyobrazić sobie „Zmienników” bez Ewy Błaszczyk, jednak kulisy castingu pokazują, że historia mogła potoczyć się zupełnie inaczej. Aktorka po latach zdecydowała się wrócić do wspomnień i zdradziła, jak naprawdę wyglądały początki jednej z najbardziej kultowych produkcji Telewizji Polskiej. Ale to nie koniec niespodzianek!
Ewa Błaszczyk zaskoczyła wyznaniem. Teraz ujawniła kulisy kultowego serialu. To nie ona miała zagrać główną rolę
Są role, które nie tylko zapisują się w historii telewizji, ale z czasem zaczynają żyć własnym życiem. Bohaterowie stają się częścią zbiorowej pamięci, a każda kolejna opowieść zza kulis budzi emocje porównywalne z premierą nowego odcinka. Tak właśnie jest ze „Zmiennikami” – serialem, który po latach wciąż wywołuje uśmiech i nostalgię.
Ewa Błaszczyk pojawiła się w programie „Pytanie na śniadanie” razem z Mieczysławem Hryniewiczem i Markiem Siudymem, gdzie opowiedzieli nie tylko o wyjątkowym projekcie, ale także odsłonili mniej znany rozdział historii kultowej produkcji.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Facebook i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.

Choć dziś trudno wyobrazić sobie „Zmienników” bez Ewy Błaszczyk, historia obsady mogła potoczyć się zupełnie inaczej. Aktorka przyznała, że początkowo nie była pierwszym wyborem do głównej roli – Kasi Pióreckiej vel Mariana Koniuszko. To jeden z tych faktów, które po latach brzmią wręcz niewiarygodnie, zwłaszcza gdy spojrzy się na miejsce, jakie serial zajmuje w historii polskiej popkultury.
Po sukcesie filmu „Nadzór” obawiała się, że na długo zostanie zaszufladkowana jako aktorka kojarzona wyłącznie z dramatycznym repertuarem. Wszystko zmieniło się jednak w chwili, gdy odezwał się Stanisław Bareja. Jego propozycja otworzyła przed nią zupełnie nowy rozdział i pozwoliła pokazać publiczności talent w zupełnie innym wydaniu. „Wygrałam festiwal w Gdyni, a potem cały czas dzwonił telefon z propozycją roli kolejnej umęczonej Matki Polki. Bardzo nie chciałam wejść w jakąś szufladę. Tę rolę miała zaproponowaną Jadzia Jankowska-Cieślak, ale nie mogła jej przyjąć. Staszek Bareja razem z moim mężem Jackiem Janczarskim zaczęli więc naradzać się, co z tym zrobić. W końcu Bareja powiedział: „No ale co ja będę szukać, jak ty masz w domu ją”, opowiadała Ewa Błaszczyk w porannym programie.
„Wiedziałem, ze dostałaś ją po znajomości!”, zażartował Mieczysław Hryniewicz. Aktorka nie ukrywa, że początkowo z dużą rezerwą podchodziła do propozycji Stanisława Barei. Jak wspominała w programie „Pytanie na śniadanie”, nie wierzyła, że odnajdzie się w komediowym repertuarze. „Pamiętam pierwszą rozmowę ze Staszkiem Bareją, w której mówiłam: »Wiesz, nie jestem śmieszna, komediowa, nie umiem«. A on odpowiadał: »Uspokój się. Wszyscy – Kłobuszewski, Pokora, Kwiatkowska – będą grać na was, bo to są postaci z Komedi dell'Arte. A wy macie się tylko poruszać z wdziękiem, przesuwać przez ekran”, opowiadała w „Pytaniu na śniadanie”.
Czytaj też: Ewa Błaszczyk od lat walczy o zdrowie córki. Teraz zdradza, jak spędzą tegoroczne święta

Marek Siudym nie musiał udawać taksówkarza. Po zakończeniu zdjęć wracał do pracy
Wśród wspomnień z planu „Zmienników” szczególnie zapadła w pamięć historia Marka Siudyma. Okazuje się, że granica między fikcją a rzeczywistością niemal całkowicie się zatarła. Aktor nie tylko wcielał się w serialowego taksówkarza – po zejściu z planu wracał do swojej codziennej pracy za kierownicą prawdziwej taksówki. Jak wspominał, każdego dnia przyjeżdżał na plan własnym transportem. Zostawiał auto na postoju, po czym przesiadał się do serialowego Fiata, którym występował przed kamerą. Gdy kończył zdjęcia, wracał do swojego samochodu i codziennych obowiązków.
„Stawiałem ją gdzieś tam na końcu tego ciągu taksówek na postoju. Przesiadałem się do filmowego Fiata i już. A po zdjęciach znowu wsiadałem do swojej taksówki i jechałem do pracy, ludzi rozwoziłem. To była Warszawa”, wspominał.

Jego obecność rozświetlała plan. Wzruszające wspomnienia o Stanisławie Barei
Nie mogło zabraknąć także wspomnień o człowieku, bez którego „Zmiennicy” nigdy by nie powstali. W rozmowie aktorzy z ogromnym ciepłem opowiadali o Stanisławie Barei, kreśląc portret reżysera, którego – jak podkreślali – wyróżniały nie tylko talent i poczucie humoru, ale przede wszystkim wyjątkowa życzliwość wobec ludzi.
Mieczysław Hryniewicz wspominał Bareję jako człowieka pogodnego i pełnego wewnętrznego spokoju. „Był człowiekiem kompletnie bez jadu, bez złej energii. Uśmiechnięty, miły. Człowiek, który miał duży dystans do rzeczywistości”, mówił. Podobny obraz wyłania się ze wspomnień Ewy Błaszczyk. „Tam, gdzie się pojawiał, miało się wrażenie, że słońce weszło do tego pomieszczenia. Był po prostu ciepłym człowiekiem, pogodnym. Jak coś było nie halo, to wszystko brał na siebie, żeby nie przerzucać tej złej energii na ekipę”, wspominała.
To właśnie z takich opowieści wyłania się portret twórcy, którego współpracownicy zapamiętali nie tylko jako wybitnego reżysera, ale przede wszystkim człowieka potrafiącego budować wokół siebie atmosferę zaufania i spokoju.

Powrót do świata „Zmienników”
Po latach Ewa Błaszczyk i Mieczysław Hryniewicz ponownie spotkają się przy taksówce 1313, by przywołać atmosferę kultowego serialu. Jak zdradziła aktorka, przygotowywany projekt ma związek z jubileuszem „Zmienników”. To symboliczny powrót do historii, która od dekad zajmuje szczególne miejsce w sercach widzów.
„Za parę dni znowu sobie dokleję wąsy, ponieważ chcemy nakręcić z Mieciem rekonstrukcję dwóch scen ze „Zmienników”, bo w przyszłym roku minie 40 lat od emisji pierwszego odcinka. 12 lipca, w Kraśniku pod Lublinem, odbędzie się rajd starych samochodów i my przyjedziemy żółtą taksówką 1313”, mówiła podekscytowana Ewa Błaszczyk.
Dla fanów „Zmienników” nadchodzące wydarzenie będzie czymś więcej niż zwykłym wspomnieniem. Choć od premiery serialu minęło prawie 40 lat, zainteresowanie jego historią nie słabnie. Wręcz przeciwnie – każda nowa opowieść zza kulis przypomina, dlaczego serial wciąż pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych produkcji w historii TVP.

