To jedna z tych historii, w których marzenie małej dziewczynki o byciu aktorką po prostu się spełniło, a wychowanie w ciszy nie przeszkodziło jej w karierze muzycznej. Olga Bończyk w swoim życiu musiała zmierzyć się z wieloma trudnościami. Życie zaprowadziło ją jednak w wiele pięknych miejsc — od desek teatralnych scen, przez kamery serialowe i mikrofony dubbingowe, aż po brzmienia dzielone wraz ze Zbigniewem Wodeckim.

WIDEO

player placeholder

Zobacz też: Olga Bończyk pokazuje swoją najbardziej kruchą, prawdziwą stronę | Viva.pl

ob
fot. Piętka Mieszko/AKPA
Zobacz także:

Dzieciństwo inne niż wszystkie

Jej dzieciństwo nie należało do najłatwiejszych, a już na pewno nie było tak sztampowe jak innych dzieci w jej wieku. Mała Olga, wychowywana wraz z bratem przez niesłyszących rodziców, musiała bardzo szybko dorosnąć. Tym bardziej że w pewnym momencie tłumaczenie spraw urzędowych stało się najmniejszym problemem. Prawdziwym wyzwaniem okazała się ciężka choroba nowotworowa jej mamy. Mając zaledwie 6 lat, musiała zmierzyć się z rzeczami, które często przerastają nawet dorosłych.

W wywiadzie dla „Zwierciadła” wyjawiła, jak wspomina ten niełatwy czas. „Pamiętam, jak strasznie trudne były dla mnie wizyty u lekarzy z chorującą na raka mamą. Nie dość, że musiałam — bez żadnego filtra, który zwykle rodzice starają się nakładać na tego rodzaju informacje przekazywane dzieciom — usłyszeć diagnozę i rokowania, to musiałam jeszcze przekazać je mamie. To ja powiedziałam mojej mamie, że w każdej chwili może umrzeć” — zdradziła w rozmowie.

Pomimo trudności Bończyk wielokrotnie podkreśla, że rodzice zbudowali jej oraz bratu Mirosławowi dom pełen ciepła i wsparcia. Mocno zależało im na sukcesie córki, a dom pełen ciszy nie przeszkodził im w wychowaniu dwójki zdolnych muzyków. Olga była bardzo blisko z obojgiem rodziców, tym trudniej było jej patrzeć na cierpiącą pod koniec życia mamę, która była jej ogromnym wsparciem. Miała zaledwie 18 lat, kiedy ją straciła.

ob2
fot. Piętka Mieszko/AKPA

„Mieli być ze sobą na dobre i na złe”

Olga nosi nazwisko po pierwszym mężu, Jacku Bończyku. Poznali się krótko po studiach i od samego początku byli w siebie wpatrzeni. Od razu było wiadomo, że ślub to kwestia czasu. Pobrali się w prima aprilis w 1994 roku i — jak aktorka wspomina — „mieli być ze sobą na dobre i na złe”. Niestety ich szczęście nieoczekiwanie przerwała choroba Jacka, która w tamtych latach nie była jeszcze tak oczywista. Początkowa agresja przerodziła się w brak chęci wychodzenia z domu. Bezsilność Olgi, a także stanowcza odmowa jej męża podjęcia terapii doprowadziły do rozwodu po siedmiu latach małżeństwa. Dziś Jacek Bończyk przyznaje, że od ponad 20 lat zmaga się z depresją.

Aktorka ponownie wyszła za mąż za dziennikarza Tomasza Gorazdowskiego, jednak ich związek nie przetrwał próby czasu i zakończył się rozstaniem po zaledwie dwóch latach. Dziś Olga jest szczęśliwą singielką, z dystansem patrzącą w przeszłość. „Żaden z moich mężczyzn nie chciał dla mnie źle. Każdy starał się dawać mi jak najwięcej. A że się nie udało? Trudno. Nawet najpiękniejszy kryształowy wazon może się stłuc i nie da się go już posklejać” — przyznała przed laty w rozmowie dla VIVY!.

zw
fot. Gałązka/AKPA

Przyjaciel i autorytet

Bratnią duszę udało jej się natomiast odnaleźć w życiu zawodowym — w postaci Zbigniewa Wodeckiego. Połączyła ich wyjątkowa przyjaźń, o której niejednokrotnie wspominała. Byli sobie bardzo bliscy artystycznie, co doprowadziło do wielu wspólnych występów i projektów muzycznych. W rozmowie z Rafałem Kowalskim dla VIVY! wyjawiła, że jego śmierć przerwała pracę nad ich wspólną, planowaną od dawna płytą, do której wydania ostatecznie nie doszło. Był dla niej przyjacielem i autorytetem, dlatego jego odejście wywołało w jej życiu niemały wstrząs.

Zobacz również: Olga Bończyk o świadomej bezdzietności. Nigdy nie chciała mieć dzieci | Viva.pl

Życiowe meandry poprowadziły Olgę Bończyk przez wiele trudnych sytuacji i doświadczeń. Mimo że nie zawsze jej droga była usłana różami, osiągnęła niemały sukces jako aktorka i piosenkarka. W tym roku, 16 stycznia, gwiazda takich produkcji jak „Na dobre i na złe” czy „Barwy szczęścia”, a także autorka albumu „Wracam”, skończyła 58 lat.

Źródła: olgabonczyk.pl, kobieta.wp.pl, tvn.pl