Jeszcze chwilę temu denimowa garderoba miała być przede wszystkim obszerna. Szerokie nogawki, fasony baggy i jeansy wyglądające jak pożyczone z męskiej szafy zdominowały ulice. Jesień 2026 przynosi jednak zmianę proporcji. Do gry wraca bootcut – dopasowany na biodrach i udach, lekko rozszerzony poniżej kolana. Fason, który 25 lat temu był niemal obowiązkowym elementem garderoby, dziś wygląda zaskakująco świeżo.
WIDEO…
ZOBACZ TAKŻE: Ten trend zachwycał 100 lat temu. Teraz przywracają go Chanel, Rabanne i Lanvin
Gwiazdy zamieniają szerokie nogawki na subtelny flare
Bella Hadid od kilku sezonów konsekwentnie wyciąga z początku lat 2000. rzeczy, o których zdążyliśmy już zapomnieć. Teraz przyszła kolej na jeansy. Zamiast spektakularnych dzwonów wybiera ich znacznie spokojniejszą wersję: mini bootcut, z wąską nogawką, która rozszerza się dopiero przy kostce.
To detal, ale zmienia całą sylwetkę. Jeansy nadal mają nonszalancję codziennego denimu, jednocześnie wyglądają bardziej elegancko niż baggy. Wystarczą botki na niewielkim obcasie, dopasowany top, skórzana kurtka i okulary o lekko retro oprawkach. Bez przesadnego stylizowania – właśnie tak bootcut wygląda teraz najlepiej.

Zanim pokochały go dziewczyny z Instagrama, nosiła go Carolyn Bessette-Kennedy
Trudno mówić o powrocie bootcutów bez Carolyn Bessette-Kennedy. W latach 90. nosiła rozszerzane jeansy podczas spacerów po Manhattanie. Jednym z fasonów szczególnie kojarzonych z jej garderobą są Levi’s 517 – klasyczny model bootcut, którego historia sięga lat 70.
Bessette-Kennedy zestawiała denim z rzeczami równie prostymi: dzianiną, białą koszulą, opaską we włosach czy ciemnymi okularami. Bez widocznych logotypów i bez dodatków walczących o uwagę. Jej styl przypomina, że dobrze skrojone jeansy właściwie nie potrzebują towarzystwa.
Jesienią 2026 bootcut nie chce wyglądać jak kostium z Y2K
I to jest najważniejsza różnica. Powrót bootcutów nie oznacza powrotu całej garderoby sprzed ćwierćwiecza. Tym razem mniej interesuje nas bardzo niski stan, błyszczące topy i denim ciągnący się po chodniku.
CZYTAJ TEŻ: Ani sneakersy, ani mokasyny. Te buty z wybiegów Prady i Diora będą hitem jesieni
Najbardziej współczesna wersja jest czystsza: ciemnogranatowe lub sprane na niebiesko jeansy, subtelnie rozszerzona nogawka i długość dobrana do butów. Do tego kaszmirowy sweter, zamszowa kurtka albo niedbale rozpięta koszula. Jesienią baleriny można zamienić na botki z lekko wydłużonym noskiem.

Bootcut ma jeszcze jedną przewagę: optycznie wydłuża nogi, porządkuje proporcje i nie dominuje stylizacji. Po kilku sezonach spektakularnego denimu właśnie taka dyskrecja może okazać się najbardziej pożądanym luksusem.




























