Czy Anthony Vaccarello właśnie pożegnał się z Saint Laurent? Choć dom mody nie ogłosił oficjalnie jego odejścia, wszystko podczas najnowszego pokazu zdawało się prowadzić właśnie w tę stronę. Muzyka Milesa Davisa, czarne lilie, osobista wiadomość projektanta i finał z Charlotte Gainsbourg stworzyły jeden z najbardziej emocjonalnych momentów tego sezonu.

WIDEO…

player placeholder

Pokaz Saint Laurent, który wyglądał jak pożegnanie

Był w tym pokazie pewien rodzaj napięcia. Dziesięć lat i dokładnie dwa dni po swoim debiucie w Saint Laurent Anthony Vaccarello stanął przed publicznością po raz kolejny. Tym razem jednak atmosfera była inna. Bardziej uroczysta, osobista i zdecydowanie bardziej symboliczna.

Już muzyka zapowiadała, że nie będzie to zwyczajny wieczór. Goście wchodzili na pokaz przy ścieżce dźwiękowej Milesa Davisa do filmu Louisa Malle’a „Windą na szafot”. Kadry z produkcji pojawiły się również w materiałach promujących wydarzenie w mediach społecznościowych. Na miejscach czekały natomiast czarne lilie oraz wiadomość od Vaccarello. Projektant zapowiedział, że tym razem nie będzie udzielał wywiadów. „Mam tę kolekcję w głowie od bardzo dawna i w końcu poczułem, że nadszedł właściwy moment, aby ją pokazać” – napisał, podkreślając, że jest ona dla niego wyjątkowo osobista i pełna emocji. To wystarczyło, aby pytania o przyszłość projektanta w Saint Laurent pojawiły się niemal natychmiast.

Zobacz także:

Złoto o wielkim znaczeniu

Kolekcja została zbudowana wokół złota. Nie było to jednak złoto ostentacyjne czy dekoracyjne. Vaccarello potraktował je jak światło – coś, co miało wydobywać sylwetkę i nadawać jej niemal teatralny charakter. To wyraźne nawiązanie do samego Yves’a Saint Laurenta. W notatkach do kolekcji przywołano jego słowa o złocie jako „magicznym kolorze”, który odbija światło kobiety i przypomina słońce. Projektant sięgnął również do archiwów domu. Złoty finał kolekcji nawiązywał do jesiennego pokazu Rive Gauche z 1991 roku, którego zakończenie również zostało utrzymane w tej barwie. Tym razem złoto stało się jednak głównym bohaterem całego widowiska. I rzeczywiście – trudno było oderwać od niego wzrok.

Saint Laurent Spring Summer 2027

Pokaz Saint Laurent Spring Summer 2027, fot. Spotlight/Launchmetrics

Ikoniczne trencze, kurtki i wieczorowe złoto

Na wybiegu pojawiły się charakterystyczne dla Saint Laurent trencze, tym razem wykonane z metalizowanej bawełny. Vaccarello dodał do nich zwiewne szale w odcieniach bursztynu i koniaku. Były też krótkie kurtki, spodnie z dekoracyjnych materiałów oraz wieczorowe sukienki przypominające metaliczną koronkę. Wszystko zostało podporządkowane jednej idei: luksus miał być widoczny, ale nieprzypadkowy.

Saint Laurent Spring Summer 2027

Pokaz Saint Laurent Spring Summer 2027, fot. Spotlight/Launchmetrics

Vaccarello pozostał wierny również swoim charakterystycznym kodom. Duże kolczyki, ekstremalnie wysokie szpilki i mocno zarysowana sylwetka pojawiły się ponownie. Jedna z par butów miała obcasy przypominające wijące się węże. Co ciekawe, na całym pokazie nie pojawiła się ani jedna torebka. W sezonie, w którym akcesoria zwykle grają pierwszoplanową rolę, była to decyzja wyjątkowo wymowna.

Saint Laurent rozbłysło nad Sekwaną

Scenografia tylko wzmacniała teatralny charakter kolekcji. Błyszcząca, czarna powierzchnia wybiegu odbijała światło ogromnych żyrandoli, ozdobionych setkami świec. W tle rozświetlała się wieża Eiffla. Nie tylko zgodnie z tradycyjnym rytmem o pełnej godzinie – światła pojawiły się również w momencie rozpoczęcia pokazu i ponownie podczas jego zakończenia. Wszystko było więc podporządkowane jednemu słowu: blask.

I trudno nie odnieść tego do słów Yves’a Saint Laurenta, który uważał, że wieczór powinien lśnić. Vaccarello stworzył własną interpretację tej idei, jednocześnie pozostając niezwykle blisko DNA francuskiego domu.

Saint Laurent Spring Summer 2027

Pokaz Saint Laurent Spring Summer 2027, fot. Spotlight/Launchmetrics

Charlotte Gainsbourg, Anja Rubik i emocjonalny finał

Jedną z gwiazd pokazu była Anja Rubik, muza, a prywatnie przyjaciółka projektanta. Miała na sobie symboliczny, czarny look.

Saint Laurent Spring Summer 2027

Anja Rubik na wybiegu Saint Laurent Spring Summer 2027, fot. Spotlight/Launchmetrics

Najbardziej emocjonalny moment przyszedł jednak dopiero na końcu. Po zakończeniu pokazu pojawiła się Charlotte Gainsbourg – wieloletnia muza i jedna z najbardziej charakterystycznych ambasadorek estetyki Vaccarello. Jej występ był czymś więcej niż muzycznym dodatkiem do wydarzenia. W refrenie wybrzmiały słowa: „You are so much, Yves Saint Laurent”.

W zestawieniu z czarnymi liliami, osobistą wiadomością projektanta i dziesięcioleciem jego pracy dla marki trudno było nie odczytać tego jako symbolicznego pożegnania.

Dziesięć lat Anthony’ego Vaccarello w Saint Laurent

Od początku swojej pracy w Saint Laurent Vaccarello konsekwentnie budował własną wizję marki. Nie podążał za każdą sezonową zmianą, zamiast tego rozwijał charakterystyczną, mocną sylwetkę opartą na seksapilu, wieczorowym glamour i wyrazistym paryskim szyku. Jego podejście do mody pozostawało zresztą zdecydowanie autorskie. Projektant wielokrotnie mówił o potrzebie powrotu do bardziej ekskluzywnego rozumienia luksusu i o swoim dystansie wobec coraz większej demokratyzacji mody. Najnowsza kolekcja wydaje się pod tym względem wyjątkowo konsekwentna. Nie próbuje przypodobać się wszystkim. Jest wystawna, momentami niemal teatralna i świadomie zanurzona w historii Saint Laurent.