Punktem wyjścia dla nowej kolekcji stały się morskie krajobrazy i podwodny świat. Pokaz otworzył fragment narracji brytyjskiego biologa, Davida Attenborough z dokumentu „Ocean”, nadając całości bardziej refleksyjny ton. Ocean pojawia się przede wszystkim w ruchu tkanin, miękkich liniach i falujących detalach.
WIDEO…
ZOBACZ TAKŻE: Dior na wiosnę 2027 celebruje niedoskonałość. Jonathan Anderson rozluźnia kody francuskiego domu mody
Gdy wybieg zamienia się w morską taflę
Na wybiegu pojawiły się drapowane suknie przypominające załamujące się fale, topy i spódnice zdobione przestrzennymi aplikacjami, a także dzianiny o fantazyjnych, pofalowanych krawędziach, które przywodziły na myśl muszle ostryg.
Stella McCartney sięgnęła też po bardziej bezpośrednie odniesienia do podwodnego świata: delfiny pojawiły się na swetrach, T-shirtach i nadrukach, miejscami w niemal nostalgicznej, lekko retro stylistyce. Morskie motywy nie były więc jedynie sugestią ukrytą w formie ubrań, ale stały się również czytelnym znakiem rozpoznawczym kolekcji. Paleta barw oscylowała wokół mięty, morskiej piany, błękitu, koralu, piaskowych beży i czekoladowego brązu.
Plażowy luz spotyka wieczorowy glamour
Stella McCartney po raz kolejny zderzyła dwa pozornie odległe światy: codzienny luz i wyrafinowaną elegancję. Obok rzeźbiarskich sukien pojawiły się proste tank topy, nisko osadzone jeansy, legginsy i T-shirty z morskimi nadrukami. Były też obszerne marynarki, cekinowe kombinezony i szerokie spodnie, które podczas ruchu układały się niczym miękkie fale.
CZYTAJ TEŻ: Anthony Vaccarello spektakularnie pożegnał się z Saint Laurent. Na wybiegu błyszczała Anja Rubik
To właśnie ta niewymuszona mieszanka sprawiła, że kolekcja nie zamieniła się w kostiumową opowieść o oceanie. Była lekka, współczesna i zaskakująco użytkowa.
Moda, która zaczyna się od materiału
Pod efektowną warstwą wizualną kryje się dobrze znana filozofia projektantki. Stella McCartney od lat konsekwentnie eksperymentuje z materiałami pochodzącymi z recyklingu, innowacyjnymi włóknami i alternatywami dla tradycyjnych surowców. W kolekcji SS 2027 ekologiczny przekaz nie dominuje nad formą, ale staje się jej integralną częścią.
Ocean nie jest tutaj dekoracją. To bohater kolekcji — delikatny, nieprzewidywalny i pełen życia. Stella McCartney przełożyła jego rytm na sylwetki, które raz przypominają spokojną taflę, a chwilę później wzburzoną falę. I właśnie w tej płynności kryje się największa siła jej najnowszego pokazu.