Julian Klausner proponuje glamour mniej ceremonialny, bardziej osobisty: taki, który mieści się w broszce przypiętej do kardiganu, połyskującej spódnicy, mocnym kolorze albo w parze butów, w których naprawdę da się przejść przez miasto.
WIDEO…
ZOBACZ TAKŻE: Suknie jak morskie fale i dzianiny niczym muszle ostryg. Stella McCartney zanurza kolekcję SS 2027 w oceanie
Gwiazda po zejściu z planu
W tej kolekcji nie ma nostalgicznego kostiumu ani wiernej rekonstrukcji dawnego Hollywood. Jest za to wyobrażenie kobiety, która zabiera filmowy szyk ze sobą w codzienność. Na wybiegu pojawiły się miękkie kardigany zestawione z biżuteryjnymi broszkami, transparentne spódnice, trencze, kurtki i sukienki z nadrukami przywodzącymi na myśl dawne plakaty filmowe. Wszystko wygląda tak, jakby zostało ułożone intuicyjnie, chwilę przed wyjściem z domu.
Broszka, pasek, mocny kolor. Tyle wystarczy
Dyrektor kreatywny zdaje się mówić, że efektowność nie wymaga pełnej gali. Czasem wystarczy jeden detal, który zmienia charakter całego stroju. W kolekcji tę rolę przejmują ozdobne broszki, wielobarwne korale, paski podkreślające talię i połyskujące aplikacje.
Hollywood, ale bez czerwonego dywanu
Dries Van Noten w kolekcji SS 2027 nie stawia glamour na piedestale. Gwiazda w tej opowieści wie dokąd idzie. Nosi klasyczne czółenka, mokasyny i niewielkie obcasy, które nie odbierają sylwetkom lekkości, ale pozwalają im zachować kontakt z rzeczywistością. To moda efektowna, lecz nie onieśmielająca — pełna koloru, humoru i nieoczywistych zestawień.
Julian Klausner buduje więc własną wersję współczesnej divy: mniej wystudiowaną, bardziej dynamiczną i znacznie ciekawszą. Bo dziś prawdziwy glamour nie musi czekać na wieczór.