• VIVA!ART
  • VIVA!MODA
  • VIVA!LIFESTYLE
  • VIVA!MAN
  • VIVA!PEOPLE POWER
  • VIVA!ITAKA
  • MAGAZYN VIVA!
viva
viva
viva
  • Gwiazdy
  • Ludzie
  • Moda
  • Uroda
  • Styl życia
  • Kultura
  • Wideo
  • Nasze akcje
  • VIVA!ART
  • VIVA!MODA
  • VIVA!LIFESTYLE
  • VIVA!MAN
  • VIVA!PEOPLE POWER
  • VIVA!ITAKA
  • MAGAZYN VIVA!
player placeholder
  1. Viva.pl
  2. Ludzie
  3. Wywiady VIVY
  4. Wyjątkowa świąteczna sesja. Zobaczcie niezwykłe zdjęcia Małgorzaty Kożuchowskiej

Wyjątkowa świąteczna sesja. Zobaczcie niezwykłe zdjęcia Małgorzaty Kożuchowskiej

Małgorzata Kożuchowska, Viva! grudzień 2015

Mateusz Stankiewicz/AF PHOTO

Olga Figaszewska
czwartek, 22 grudnia 2016 14:45
Obserwuj nas w Google

Galeria (8 zdjęcia)

1 / 8
Małgorzata Kożuchowska, Viva! grudzień 2015

Mateusz Stankiewicz/AF PHOTO

Małgorzata Kożuchowska, Viva! grudzień 2015

Gdy ponad dwa lata temu Małgorzata Kożuchowska urodziła Jasia, świat zwariował. W zeszłorocznym wywiadzie w świątecznym numerze VIVY! po raz pierwszy aktorka opowiedziała o macierzyństwie i synku, który zmienił jej życie.

Jako 20-latka myślała, że dziecko to abstrakcja. Jako 30-latka skupiła się na rolach. Kiedy skończyła czterdziestkę, doszła do wniosku, że ze wszystkich ról na świecie rola matki jest dla niej najważniejsza. Ale o swoje marzenia musiała powalczyć. I choć zazwyczaj godzi się z tym, co przynosi los, w tym przypadku nie miała planu B.

Jak udało jej się zostać mamą, czy czuje się spełnioną kobietą i dlaczego ten mały człowiek tak bardzo zmienił jej życie, Małgorzata Kożuchowska w wyjątkowej rozmowie z Katarzyną Przybyszewską. Pierwszej o synku. 

Wiadomość o ciąży była jak najdroższy brylant. Ale początek był stresujący. Musiałam leżeć przez dwa miesiące. Akurat byłam krótko po premierze "Kotki na gorącym blaszanym dachu", sztuce jak na złość o kobiecie, która nie może mieć dzieci.

Małgorzata Kożuchowska to powszechnie lubiana aktorka serialowa i teatralna. Sympatię ludzi zdobyła też tym, że angażuje się w liczne akcje charytatywne i otwarcie mówi o swoich poglądach. Przyznaje, że wychowała się w tradycyjnej rodzinie i w wielu kwestiach jest konserwatywna. Aktorka w wywiadach często porusza niezwykle ważne dla siebie tematy rodziny i wiary

Polecamy też: Małgorzata Kożuchowska odznaczona Krzyżem Kawalerskim przez prezydenta! Co mówiła nam o tradycyjnych wartościach?

Polecamy też: Małgorzata Kożuchowska o macierzyństwie: "To ważniejsze niż wszystkie niezagrane role"
 
 
 
2 / 8
malgorzata-kozuchowska-398859-GALLERYBIG-0f6e435

Mateusz Stankiewicz/AF PHOTO

malgorzata-kozuchowska-398859-GALLERYBIG-0f6e435

Kiedy cztery lata temu robiłam z Tobą wywiad, akurat kończyłaś czterdzieści lat…
To już było cztery lata temu?


– Tak. Nie wiem, czy to czas przyspieszył, czy żyjemy 
w takim pędzie, że nie dostrzegamy, jak mija-
ją kolejne miesiące i lata… Ale wtedy dokonałyśmy bilansu Twojej czterdziestki, jak to zwykle bywa przy okrągłych rocznicach. I doszłyśmy do wniosku, że jeśli czegokolwiek brakuje Ci do szczęścia, to dziecka. Ale w tym pragnieniu nie było histerii.

To prawda… Może to kwestia życiowej pokory, a może chęć ochronienia siebie przed ewentualnym niespełnieniem.


– Ale bycie mamą było Twoim marzeniem?
Było. Wychowałam się w szczęśliwej rodzinie, mam wspaniałych rodziców, dwie siostry i powielenie tego modelu wydawało mi się czymś naturalnym. Długo jednak odsuwałam od siebie tę myśl. Wydawało mi się to nawet abstrakcyjne. Mówiłam: „Oczywiście chcę mieć dziecko, ale jeszcze trochę, jeszcze nie teraz. Zdążę. Za parę lat… W przyszłości…”. Ale przyszedł moment, gdy wiedziałam, że już nie ma na co czekać. Że jeżeli nie teraz, to nigdy. Wiedziałam, że to ostatni dzwonek, że jeżeli się nie postaram i nie skupię tylko na tym, może być za późno i będę żałowała tego do końca życia.


– Dziś rzadko która kobieta z sukcesem zawodowym rodzi dziecko, mając dwadzieścia parę lat. A potem nagle przychodzi trzydzieści, czterdzieści i zaczyna się panika.
Czas galopuje, jesteśmy nieustannie zajęci. Właściwie żyje się z dnia na dzień. Jest mnóstwo obowiązków, czyichś oczekiwań względem nas, rzeczy do spełnienia, do załatwienia, kalendarz jest pełen. Chcemy być fair wobec tych wszystkich ludzi i postanowień, które podjęliśmy. Nie chcemy nikogo zawieść. I nagle się okazuje, że jest tego tyle, że zaczyna brakować czasu na życie. A ciąża, dziecko wymaga jednak wycofania się. Zrezygnowania z siebie i z bieżących rzeczy, z rytmu życia, do którego przyzwyczailiśmy się przez lata. Moje życie to były role. Seriale, film, teatr. Ale któregoś dnia zrozumiałam, że jeżeli znów zaangażuję się w coś nowego, to najprawdopodobniej sama pozbawię się być może jednej z ostatnich szans na posiadanie dziecka. Doskonale pamiętam ten moment. Akurat wtedy profesor Jerzy Jarocki przygotowywał w Teatrze Narodowym „Sprawę” – jak się później okazało, swój ostatni w życiu spektakl. Poprosiłam, żeby mi wtedy odpuścił. Na początku wydawało mi się, że miał lekką pretensję, ale po chwili popatrzył na mnie ciepło i powiedział: „Małgosiu, wiem, że teraz chcesz zająć się czymś innym. Ważniejszym. Życzę ci tego 
z całego serca”. Byłam mu za to bardzo wdzięczna.


– To ile czasu starałaś się o dziecko?
Kiedy wychodziłam za mąż w 2008 roku, miałam 36 lat. Wydawało mi się wtedy jeszcze, że mam czas… Wraz z upływem lat zaczęłam się jednak lekko niepokoić.


– Kiedy rozmawiałyśmy cztery lata temu, otwarcie powiedziałaś, że nie poddasz się zabiegowi in vitro.
Powiedziałam to po to, żeby prasa w końcu się ode mnie odczepiła. Pytanie „Z jakiego powodu nie jestem jeszcze mamą i czy w ogóle mogę nią zostać?” padało setki razy. A ja nie chciałam się z tego tłumaczyć. Żadna kobieta nie chce. Potem wielokrotnie wyciągano to jedno zdanie, nadając mu najwygodniejszą interpretację: Kożuchowska przeciwna in vitro, Kożuchowska krytykuje in  vitro itp. A ja nigdy czegoś podobnego nie powiedziałam. Powiedziałam jedynie, że nie mam ochoty na in vitro. Nikomu nie narzucam swojego punktu widzenia, ale też proszę o uszanowanie mojego. To jest tak intymna sprawa, że każda kobieta, każda para powinna rozważyć to w ciszy swojego sumienia. Ja postanowiłam o dziecko zawalczyć inaczej.

Polecamy też: Małgorzata Kożuchowska odznaczona Krzyżem Kawalerskim przez prezydenta! Co mówiła nam o tradycyjnych wartościach?

Polecamy też: Małgorzata Kożuchowska o macierzyństwie: "To ważniejsze niż wszystkie niezagrane role"
3 / 8
malgorzata-kozuchowska-398861-GALLERYBIG-f5754c5

Mateusz Stankiewicz/AF PHOTO

malgorzata-kozuchowska-398861-GALLERYBIG-f5754c5

– I co zrobiłaś?
Miałam szczęście, trafiłam na wspaniałą doktor endokrynolog, panią Katarzynę Jankowską, która oprócz tego, że jest świetnym fachowcem, ma to coś, co jedni nazywają intuicją, inni darem. Okazało się, że wcześniej byłam traktowana bardzo schematycznie. Myślę, że to problem wielu kobiet starających się o dziecko. Chyba po raz pierwszy w życiu zajęłam się na poważnie swoim zdrowiem. Bo coś takiego jak „zdrowie” w zasadzie wcześniej w moim życiu nie istniało. Było na trzecim, czwartym planie. Aktor, wiadomo, jak nie przychodzi do pracy, znaczy, że nie żyje. Po prostu się gra, nikt się nad sobą nie użala, nikt cię nie rozpieszcza. Trzeba mieć końskie nerwy 
i końskie zdrowie. Koniec kropka. Więc latałam na spektakle, na plan 
z gorączką, katarem, kaszlem, skrajnie osłabiona. A tu miałam wrażenie, że ktoś wziął mnie pod lupę, prześwietlił od góry do dołu i zadbał 
o mnie. Jak się okazało, skutecznie. Pani doktor zobaczyła mój zapał, mój optymizm i że w moim życiowym planie nie ma innej opcji. Poddałam się naprotechnologii, metodzie, która indywidualnie podchodzi do każdej kobiety. Po dwóch miesiącach leczenia byłam w ciąży. I dopiero wtedy pani doktor przyznała mojemu mężowi, że z badań wynikało, że miałam może dwa, może trzy procent szans na posiadanie dziecka… Oczywiście miałam też ogromne szczęście. W klinice, w której przyjmuje pani doktor, pojawia się mnóstwo par po nieudanych inseminacjach, przychodzą dziewczyny po kuracjach hormonalnych poprzedzających in vitro. Takie kuracje są niezwykle agresywną ingerencją we własny organizm. W ogromnej większości pary te były bardzo słabo lub w ogóle niezdiagnozowane. Po paru miesiącach starań o dziecko po prostu proponowano im in vitro. Siłą rzeczy sporo dowiedziałam się o skali tego problemu.


– Jesteś w ciąży! Pierwsza myśl.
Ups! (śmiech)


– Popłakałaś się z radości?
Ta wiadomość była jak najdroższy brylant. Ale początek był stresujący. Musiałam leżeć przez dwa miesiące. Akurat byłam krótko po premierze „Kotki na gorącym blaszanym dachu”. Dużo mnie kosztowała ta rola, ważna, trudna i bardzo mnie osobiście dotykająca. Sztuka jak na złość jest o kobiecie, która nie może mieć dzieci. Schudłam sześć kilo, a wszyscy mówili: „Gośka, jak chcesz zajść w ciążę, musisz przytyć!”. Zagrałam może dwadzieścia spektakli i okazało się, że jestem w ciąży. A że granie w „Kotce” było bardzo wyczerpujące fizycznie i emocjonalnie, pani doktor stwierdziła krótko: „Grać pani nie może!”. Poszłam więc na rozmowę do dyrektora Jana Englerta, a wiedziałam, że jeżeli powiem dyrektorowi, trzeba będzie powiedzieć zespołowi, a jak wiedzą więcej niż trzy osoby…

Polecamy też: Małgorzata Kożuchowska odznaczona Krzyżem Kawalerskim przez prezydenta! Co mówiła nam o tradycyjnych wartościach?

Polecamy też: Małgorzata Kożuchowska o macierzyństwie: "To ważniejsze niż wszystkie niezagrane role"
4 / 8
malgorzata-kozuchowska-398862-GALLERY600-1ead5a1

Mateusz Stankiewicz/AF PHOTO

malgorzata-kozuchowska-398862-GALLERY600-1ead5a1

– ...to sprawa, którą chciałaś zachować dla siebie, przestanie być tajemnicą!
I tak się stało. Nie minęło czterdzieści osiem godzin i media już huczały. Byłam wtedy w trzecim czy czwartym tygodniu, wiedzieli już wszyscy. Chciałam powiedzieć o tym rodzicom, osobiście, pojechać do nich do Torunia, razem przeżyć te chwile szczęścia, a musiałam przekazać nowinę przez telefon, bo bałam się, że dowiedzą się nie ode mnie. W „Kotce na gorącym blaszanym dachu” zastąpiła mnie Edyta Olszówka, ona też pojechała na tournée po Stanach Zjednoczonych, a ja nagrałam krótki filmik dla Polonii, przepraszając, że nie przyjadę. Moje życie zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni, miałam teraz inny cel.


– Dwa miesiące leżenia!
Na początku nie wierzyłam, że naprawdę trzeba leżeć. Dobra, myślę sobie, bez przesady. Ale zapytałam lekarkę: „Ale z psami do ogrodu to chyba mogę wyjść?”. A ona mówi: „Nie!”. „Do łazienki?”. „Jak już naprawdę trzeba”. „A jedzenie?”. „Też raczej na kanapie, w pozycji leżącej”. Zapowiadało się ciekawie.


– Jak więc to przeżyłaś?
Z pokorą. Doceniłam wtedy wszystkie moje koleżanki, które musiały leżeć w ciąży. Jedna nawet dziewięć miesięcy i to w szpitalu. Uważam, że to ogromne poświęcenie. 
W moim przypadku było oczywiście krócej, więc trudno to porównywać. Do szesnastej jeszcze jakoś szło. Odwiedzały mnie koleżanki. Czytałam trochę, coś robiłam w komputerze, rozmawiałam przez telefon, ale po szesnastej przychodziło takie zawieszenie i bezczynność. Już nie mogłam patrzeć ani na książki, ani na telefon, ani na filmy. Bartek nieustannie mi powtarzał: „Doceń ten czas, który teraz masz. Dopiero niedawno narzekałaś, że nie masz chwili, by na spokojnie napić się rano kawy w ogrodzie, bo o szóstej rano pędzisz na zdjęcia. Przecież zawsze tego chciałaś”. I rzeczywiście przez całą wiosnę patrzyłam, jak wyrastają najpierw krokusy, potem tulipany. Pamiętam, że tak strasznie czekałam na tę wiosnę, bo to był styczeń, luty… Wiosna w końcu przyszła, robiło się coraz cieplej, byłam opalona, bo dużo leżałam na tarasie, pozawijana w koce i puchowe kurtki. Dziś wiem, że było mi to potrzebne.


– Po dwóch miesiącach wróciłaś do pracy?
Nie do końca. Wróciłam na plan „Prawa Agaty”, bo tam miałam rolę bardziej siedzącą, statyczną, poza tym to tylko dwa, trzy dni w miesiącu. Musieliśmy wstrzymać zdjęcia do „Rodzinki.pl”, bo ten serial jest formatem i za nic nie można było wpisać w scenariusz ciąży mojej temperamentnej bohaterki. Jestem wdzięczna produkcji i TVP, że tak do tego podeszli. Wtedy też pierwszy raz zobaczyłam, że dla wszystkich temat „dziecko” jest najważniejszy. Dziecko tłumaczy wszystko, jest poza jakąkolwiek dyskusją.

 

Polecamy też: Małgorzata Kożuchowska odznaczona Krzyżem Kawalerskim przez prezydenta! Co mówiła nam o tradycyjnych wartościach?

Polecamy też: Małgorzata Kożuchowska o macierzyństwie: "To ważniejsze niż wszystkie niezagrane role"
5 / 8
malgorzata-kozuchowska-398860-GALLERYBIG-cf1621d

Mateusz Stankiewicz/AF PHOTO

malgorzata-kozuchowska-398860-GALLERYBIG-cf1621d

– Nie szkoda Ci było propozycji, które przeszły koło nosa?
Kiedy jesteś w ciąży, nie masz takich dylematów. Myślisz tylko, żeby nie popełnić żadnego błędu, żeby dziecko było zdrowe. Zaczęłam naprawdę o siebie dbać, zrobiłam badania na nietolerancje pokarmowe, na które nigdy nie miałam czasu. Ja, miłośniczka mocnych, aromatycznych kaw i herbat, przerzuciłam się na mdłe herbatki malinowe. Byłam karną kobietą w ciąży.


– A tabloidy pisały, że Kożuchowska w ciąży już nie jest taka elegancka.
Śmiałam się z tego. Na szczęście, myślałam, nie musi. Są kobiety, które w ciąży wyglądają kwitnąco. Ja brałam dużo leków, byłam opuchnięta, ale nie zwracałam na to uwagi. Zawsze powtarzałam, choć mi nie dowierzano, że dla roli mogę się oszpecić, zgolić głowę na łyso, przytyć, schudnąć. Dla aktorki zmiany fizyczności to frajda. Ostatnio w jakiejś recenzji przeczytałam, że „Listy do M. 2” to „rzadka okazja, żeby zobaczyć Kożuchowską nie glamour”. Kiedy byłam w ciąży, moją rolą było skupić się na dziecku. I tak robiłam. 


– Czy poród to doświadczenie mistyczne?
Przede wszystkim bardzo intymne. Kiedy już kładą ci to małe zawiniątko na piersi, nie jesteś w stanie powstrzymać łez.


– I to była miłość od pierwszego wejrzenia?
Zachwyt. Pewnie mówi tak każda matka, ale rzeczywiście mój synek był śliczny, proporcjonalny, choć malutki. Mogłam patrzeć na niego godzinami. Po chwili pojawia się pewność, że cokolwiek się nie wydarzy, już nigdy nie będę sama. I poczucie, że odtąd jestem za kogoś naprawdę odpowiedzialna.


– Metafizyka metafizyką, ale życie życiem.
Właśnie… Początki nie były łatwe. Trzeba przeżyć pierwsze miesiące. Później jest już tylko łatwiej.

 

– Nie bałaś się, że coś pociągniesz, niechcący wyrwiesz mu rączkę, nóżkę?
Byłam bardzo ostrożna. Ale Jaś też mi bardzo pomagał, od początku był grzecznym dzieckiem. Wszyscy mi mówili, że maleństwo na początku tylko śpi, je i płacze. A on wcale nie płakał. Patrzył tylko na mnie… Od początku jego wzrok mnie wzruszał, był mądry, świadomy. On wiedział, że jestem jego mamą. Że ja to ja.

Polecamy też: Małgorzata Kożuchowska odznaczona Krzyżem Kawalerskim przez prezydenta! Co mówiła nam o tradycyjnych wartościach?

Polecamy też: Małgorzata Kożuchowska o macierzyństwie: "To ważniejsze niż wszystkie niezagrane role"
6 / 8
malgorzata-kozuchowska-398864-GALLERYBIG-89bc209

Mateusz Stankiewicz/AF PHOTO

malgorzata-kozuchowska-398864-GALLERYBIG-89bc209

– Kiedy po raz pierwszy powiedział „mama”?
Miał niewiele ponad pół roku, a ja prawie przewróciłam się z wrażenia. Obserwowałam go bacznie, czy on to „mama” powiedział świadomie, czy coś mu się tylko wymknęło, układ sylab w dziecięcym kwileniu. Teraz już świadomie mówi „mama” i ciągle tak samo mnie to wzrusza. Dziecko zmienia się z tygodnia na tydzień i nawet miałam taką myśl, by go nagrywać, kiedyś raz jeszcze przeżyć to jego wchodzenie w świat. Ale potem zaniechałam tego, niech się dzieje, niech dorasta w spokoju. Patrzę tylko, jak się rozwija i nieustannie mnie zachwyca. Kiedy widzi mnie w telewizji albo na zdjęciach, wskazuje palcem, uśmiecha się i mówi: „Mama”. 


– Miałaś baby blues?
Na szczęście nie. Kiedy słuchałam koleżanek, wydawało mi się niemożliwe, że podczas tych pierwszych miesięcy kobieta nie ma dla siebie chwili. Jak to? Przecież dziecko leży w łóżeczku? Nawet nie trzeba za nim biegać? Jednak przekonałam się, że biegać za nim nie musisz, ale biegać wokół to już tak. Więc cały czas oddałam Jasiowi i wcale nie miałam ochoty się gdzieś wyrwać z domu. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że nie ma mnie na jakimś planie, jakimś pokazie, spotkaniu… Zresztą po trzech miesiącach wróciłam do pracy, a pierwszy raz publicznie pokazałam się na koncercie w Pałacu Prezydenckim, dwa miesiące po porodzie.


– Trudno było zostawić synka?
Nie zostawiłam go, zabrałam ze sobą. Potem codziennie jeździł ze mną na plan „Rodzinki”. A przygodę z serialem zaczął od gór. Akurat były zdjęcia wyjazdowe w Bukowinie. Zapakowałam więc Jasia, poprosiłam o pomoc naszą cudowną nianię, panią Ewę, wpakowaliśmy wózek i tony bagażu do pociągu i pojechaliśmy na plan. Potem jeszcze dojeżdżaliśmy busem. Cała wyprawa. Jaś zniósł to dzielnie. Ale bywało hardcore’owo. Któregoś dnia mieliśmy zdjęcia na stoku, zjeżdżałam na nartach, potem w kombinezonie narciarskim przebiegłam przez pokój w hotelu, wykąpałam Jasia, nakarmiłam, przebrałam się w sukienkę i dalej na plan, bo akurat kręciliśmy sceny góralskich tańców i przyśpiewek. Pamiętam, jak w czasie transportu denerwowałam się i omawiałam z kierowcą, jak logistycznie przerzucić naszą trójkę bezpiecznie z jednego planu na drugi, żeby dziecko miało ciepło, żeby miało swój kąt itd., itp. To właśnie wtedy mój „rodzinkowy” najmłodszy syn Kacperek, czyli Mateuszek Pawłowski, złapał mnie za rękę i powiedział: „Pani Małgosiu, niech pani się nie denerwuje, my dla Jasia wszystko”. Tak mnie wzruszył.

Polecamy też: Małgorzata Kożuchowska odznaczona Krzyżem Kawalerskim przez prezydenta! Co mówiła nam o tradycyjnych wartościach?

Polecamy też: Małgorzata Kożuchowska o macierzyństwie: "To ważniejsze niż wszystkie niezagrane role"
7 / 8
malgorzata-kozuchowska-398863-GALLERY600-15acde5

Mateusz Stankiewicz/AF PHOTO

malgorzata-kozuchowska-398863-GALLERY600-15acde5

– Jaki w ogóle jest ten mały Jasiek?
Pogodny, optymista, nie histeryk. Szelmowski uśmiech, łobuziak z poczuciem humoru. Mówię mu: „Jasiu, nie rzucaj zabawkami!”. A on rzuca i patrzy mi w oczy. Dobrze wie, że źle zrobił. Śmieje się. Testuje moją czujność. Jest ciekawy wszystkiego, szkoda mu czasu na spanie. 


– Dlaczego Jan?
Tak sobie wymarzyliśmy.


– Jak chcesz wychować synka?
W spokoju. Kiedy wyprowadziłam się z rodzinnego domu i z perspektywy spojrzałam na swoje dzieciństwo, zrozumiałam, że dla dziecka najważniejszy jest przykład. Bo dziecko obserwuje, jak żyją rodzice, jak się do siebie odnoszą, jak ze sobą rozmawiają, jakie podejmują decyzje, co jest dla nich ważne i czy to, co mówią, jest spójne z tym, co robią. Trzeba się dyscyplinować, bo dziecko chłonie wszystko, twój stres…


– A Ty się wciąż stresujesz?
To jest największa zmiana, jaka zaszła we mnie po urodzeniu dziecka, jestem o wiele spokojniejsza. Nawet w pewnym momencie się tego przestraszyłam, bo zawsze, kiedy wchodziłam na plan, miałam spinkę, przejmowałam się. A teraz? Spokój, luz, dystans. Czy to normalne? Z drugiej strony dobrze mi z tym. Jestem też bardziej zadaniowa, już nie pozwalam, by czas przepływał mi przez palce. Zdarza się więc, że mówię na planie: „Kochani, skupmy się! Musimy już to zrobić! Musimy to zrobić!”. A potem jak na skrzydłach biegnę do syna. 

Polecamy też: Małgorzata Kożuchowska odznaczona Krzyżem Kawalerskim przez prezydenta! Co mówiła nam o tradycyjnych wartościach?

Polecamy też: Małgorzata Kożuchowska o macierzyństwie: "To ważniejsze niż wszystkie niezagrane role"
8 / 8
malgorzata-kozuchowska-398865-GALLERYBIG-37aaa41

Mateusz Stankiewicz/AF PHOTO

malgorzata-kozuchowska-398865-GALLERYBIG-37aaa41

– Jak pogodzić dziecko z pracą aktorki, która przecież standardowa nie jest?
Wszystkie mamy o tym mówią i ja też to poczułam. Od urodzenia Jasia jestem w permanentnym rozdarciu. Gram na planie, oddaję się pracy, ale w głębi serca mam poczucie winy, że nie jestem z synkiem. Jaś miał osiem miesięcy, kiedy po raz pierwszy wyruszyłam sama na koncert do Krotoszyna. Wspólnie z Bartkiem postanowiliśmy, że to dobry moment. Można było spróbować, jak panowie poradzą sobie sami. Jechałam samochodem i…


– …płakałaś?
Nie. Wtedy, jadąc na koncert, myślałam o przemijaniu. Że jestem szczęśliwa, że było mi dane spędzić z synem te pierwsze miesiące. Przecież wiadomo było, że ten etap się kiedyś skończy, a teraz przychodzą inne zadania. Będę go uczyła wszystkich najpiękniejszych rzeczy. I ta pewność, że jest to jutro, daje spokój i siłę. Coś się skończyło, coś się zaczyna. Poza tym nagle pojawiły się ciekawe propozycje zawodowe. Chyba pierwszą był spektakl Teatru Telewizji „Ich czworo” w reżyserii Marcina Wrony. Zagrałam też w drugiej części „Listów do M”, w filmie „Kochaj”, teraz kończę zdjęcia do amerykańskiej produkcji. W grudniu wracam na plan „Rodzinki.pl”. Rozpoczęłam pracę na planie nowego serialu TVN „Druga szansa”, który został napisany specjalnie dla mnie. To wszystko razem daje mi mnóstwo satysfakcji, ale jednocześnie czuję odpowiedzialność, żeby się podobało, żeby wypaliło…


– Czyżbyś spełniła wszystkie swoje marzenia?
Gdybym tak myślała, to chyba pora by było umierać (śmiech). 


– To jakie są teraz Twoje marzenia?
Kiedy urodziłam Jasia, przypomniała mi się jedna z piosenek Ani Dąbrowskiej, a w niej słowa: „Kiedyś mi powiesz, kim chcesz być, zapytasz mnie o zdanie, a ja uśmiechnę się przez łzy, czy jeszcze to zobaczę”. Czasem myślę, jak to będzie, kiedy Jaś przystąpi do matury. Chciałabym jak najdłużej być dla niego młodą, sprawną, zdrową mamą. Młodą w podejściu do życia, życiowej aktywności i pasji. Jak najdłużej dotrzymywać mu kroku. Czy się uda?


– Małgosiu, to już tradycja naszych wywiadów. Zawsze na koniec zadaję Ci pytanie, co będzie za pięć lat? Pozwól, że przypomnę Ci naszą rozmowę z choćby 2003 roku. Na to samo pytanie odpowiedziałaś: „Jak to co? Wyjdę za mąż”. Wtedy nawet nie znałaś Bartka… A rzeczywiście w sierpniu 2008 byłam na Waszym weselu. W 2011 przy okazji naszego ostatniego wspólnego wywiadu, odpowiedziałaś z kolei: „Będę mamą”. Jak teraz odpowiesz na to pytanie? Jestem bardzo ciekawa…
Za pięć lat? Będę szczęśliwą żoną i mamą, aktywną aktorką, będę grała role, których się po mnie nie spodziewają widzowie. I będę miała dużą, szczęśliwą rodzinę. Ważna jest otwartość na to, co przynosi życie. Niech się dzieje.

Polecamy też: Małgorzata Kożuchowska odznaczona Krzyżem Kawalerskim przez prezydenta! Co mówiła nam o tradycyjnych wartościach?

Polecamy też: Małgorzata Kożuchowska o macierzyństwie: "To ważniejsze niż wszystkie niezagrane role"

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

Małgorzata Kożuchowska Magiczne święta

Zobacz także

Piotr Bukowiecki, Edyta Herbuś z babcią Tolą, studio „halo tu Polsat”, Warszawa. 29.03.2025 r.
Wywiady VIVY
TYLKO U NAS: Są razem 9 lat, potrzebowali zrobić to dla swojego związku. Po „Azji Express" Edyta Herbuś i Piotr Bukowiecki wyciągnęli dla siebie ważną lekcję
Robert Korzeniowski, Justyna Korzeniowska, Viva! 11/2022
Wywiady VIVY
Latami pisano o 16 latach różnicy. Justyna i Robert Korzeniowscy w końcu ujawnili, jak jest naprawdę
JKMR
Wywiady VIVY
TYLKO U NAS: Kabaret Hrabi i Marzena Rogalska w poruszającym wspomnieniu o Joannie Kołaczkowskiej. „Ludzie jeszcze bardzo długo będą ją kochać”
Krzysztof Czeczot, VIVA 7/2026
Wywiady VIVY
TYLKO W VIVIE! Krzysztof Czeczot ujawnia sekret z młodości. Tak próbował udowodnić swoją wartość
Ewa Gawryluk-Domaniecka i Piotr Domaniecki, VIVA! 5/2026
Wywiady VIVY
Nie zakochał się w aktorce. W Ewie Gawryluk zobaczył coś znacznie ważniejszego. Dziś są małżeństwem
Krzysztof Miruć, dom Krzysztofa Mirucia, Połomka, jamnik
Wywiady VIVY
Zapomnij o nudzie w stylu PRL: Krzysztof Miruć zmienił dom legendy tamtych lat w architektoniczne arcydzieło
Małgorzata Kalicińska, VIVA!, 13/2025
Wywiady VIVY
Mężczyzna z internetu został miłością jej życia. Historia kultowej autorki porusza bardziej niż jej książki
Joanna Krupa, Viva! 14/2025
Wywiady VIVY
Rozlicza się z przeszłością, odnalazła siebie na nowo. Dziś mówi o nowym początku i miłości, która ją odmieniła
Marisa de Lempicka, Viva! 13/2025
Wywiady VIVY
Wyglądała jak królowa i miała maniery królowej. Prawnuczka ujawnia tajemnice Tamary Łempickiej
Gwiazdy na święta, Viva! grudzień 2005
Wywiady VIVY
Brodzik, Kożuchowska, Dygant… Jak słynne polskie aktorki wspominały z VIVĄ! magiczne Wigilie?
Małgorzata Ohme, sesja dla magazynu „VIVA!”, październik 2024, VIVA, 20/2024. ZDJĘCIA TYLKO DO ZAJAWKI NUMERU!
Wywiady VIVY
Małgorzata Ohme o byłym mężu: „Dzwonię, kiedy potrzebuję pomocy” – nie uwierzysz, jak dziś wyglądają ich relacje
Julia Pietrucha, VIVA!, 13/25
Wywiady VIVY
Miała wszystko, a u szczytu popularności zniknęła na 10 lat. Pietrucha ujawnia, co ją do tego zmusiło
Radosław Piwowarski, VIVA!, 13/25
Wywiady VIVY
Był ojcem sukcesu wielu gwiazd, tak wspomina ukochaną aktorkę Polaków. Wzruszające słowa
Marjan Kiepura, Viva! 12/2025
Wywiady VIVY
Chłopaka z Sosnowca pokochały miliony. Mało kto wie, jaki był prywatnie. Tak jego syn mówi o relacji z ojcem
Małgorzata Kożuchowska, "Viva!" grudzień 2015
Wywiady VIVY
Małgorzata Kożuchowska o macierzyństwie: „To ważniejsze niż wszystkie niezagrane role”
Marjan Kiepura, Viva! 12/2025
Wywiady VIVY
Śpiewak, którego kochały tłumy. Syn odkrywa, co naprawdę stało za fenomenem Kiepury

Akcje

Hanna Żudziewicz, Viva! 12/2024 Jacek Jeschke, Viva! 12/2024
Taniec, emocje i blask gwiazd. GOLDEN STARS TROPHY by Żudziewicz & Jeschke już 22 sierpnia!
Współpraca reklamowa
Wyprawka technologiczna 2.0. Jak wyposażyć ucznia i nie zbankrutować?
Współpraca reklamowa
BREUNINGER
Modowe eksperymenty na jesień, czyli stylowy powrót do biura
Współpraca reklamowa
Hotel Mercure Poznań Centrum
Miejsce, w którym narodziła się tradycja świętowania Dnia Babci
Współpraca reklamowa
wystawa Nabiści 2_fot. MŁK
Francuscy buntownicy w Łazienkach Królewskich. Ponad 90 arcydzieł do obejrzenia na wystawie „Nabiści. Prorocy nowej sztuki”
Współpraca reklamowa
PZU Rafał Majka
Bezpiecznie na rowerze. O odpowiedzialności na drodze rozmawiamy z Rafałem Majką
Współpraca reklamowa
IMG_3365
Okrągły stół KnowHer. Pięć praktyczek biznesu o tym, czego dziś naprawdę potrzebują przedsiębiorczynie
Współpraca reklamowa
HerPrivateHell_SophieThatcher_01
Wychowała się wśród mormonów, dziś wbrew rodzicom gra w filmach grozy. Sophie Thatcher w horrorze „Jej piekło” chwalą wszyscy
Współpraca reklamowa
Le Gosse
Co sprawia, że kolacja zostaje z nami na długo? Chefowie FineDiningWeek® o sztuce mistrzowskich momentów
Współpraca reklamowa
Młoda kobieta na plaży z butelką fizz&go
Co zabrać na plażę? Małe rzeczy, które robią dużą różnicę podczas wakacji
Współpraca reklamowa
viva
  • O nas
  • Reklama
  • Kontakt
  • Regulamin
  • Polityka prywatności
  • Moje zgody
  • Newsletter

Dalsze rozpowszechnianie tekstów, zdjęć i materiałów wideo opublikowanych w serwisie w całości lub w części wymaga uprzedniej zgody wydawcy.

©BURDA MEDIA POLSKA SP. Z O. O. 2026

Party.pl Glamour.pl Cocolita.pl Mamotoja.pl Mojegotowanie.pl National-geographic.pl Polki.pl Kobieta.pl Przyslijprzepis.pl Elle.pl Wizaz.plStory.pl

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji jest zabronione oraz wymaga uprzedniej, jednoznacznie wyrażonej zgody administratora serwisu – Burda Media Polska sp. z o.o. Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.