Jego piosenki nuciła cała Polska, a on nagle przestał pojawiać się w blasku fleszy. Marcin Rozynek, którego „Siłacz” stał się wielkim przebojem, wybrał życie z dala od show-biznesowego zgiełku. Po latach wrócił na scenę i zaskoczył odmienionym wyglądem. Mało kto jednak pamięta, że w jego życiu niezwykle ważną rolę odegrała rodzina. Artysta jest ojcem trójki dzieci, w tym synów.
WIDEO…
Marcin Rozynek był u szczytu popularności. „Siłacz” otworzył mu drzwi do wielkiej kariery
Na początku lat 2000. trudno było włączyć radio i nie usłyszeć jego charakterystycznego głosu. Marcin Rozynek miał wszystko, czego potrzeba do zrobienia wielkiej kariery: talent, rozpoznawalność, radiowy przebój i uznanie muzycznej branży. Wydawało się, że to dopiero początek jego drogi na szczyt.
Jego muzyczna historia zaczęła się jednak znacznie wcześniej. Artysta, urodzony w Żywcu, studiował prawo we Wrocławiu, a później związał swoją działalność z zespołem Atmosphere, który powstał w Lesznie w 1993 roku. Grupa wydała debiutancki album w 1997 roku, a dwa lata później płytę „Europa Naftowa”.
Prawdziwy przełom przyszedł wraz z solową karierą. W 2003 roku ukazała się „Księga urodzaju”, a promujący ją „Siłacz” przyniósł Rozynkowi ogromną popularność. Nad produkcją albumu pracowali Grzegorz Ciechowski i Leszek Biolik.
Sukces szybko przełożył się na prestiżowe wyróżnienia. W 2004 roku muzyk otrzymał Fryderyka w kategorii wokalista roku, Superjedynkę oraz nagrodę Eska Music Awards. Wszystko wskazywało na to, że kolejne lata będą należeć właśnie do niego. Stało się jednak inaczej.
Nie chciał żyć jak wielka gwiazda. Marcin Rozynek postawił na własne zasady
Choć publiczność pokochała jego muzykę, sam Rozynek nigdy nie ukrywał, że świat celebrytów nie jest miejscem, w którym czuje się najlepiej. Nie zamierzał podporządkowywać codzienności pogoni za popularnością, występom w telewizji i nieustannemu zabieganiu o uwagę.
„Gram przede wszystkim dla siebie. Nie zamierzam brać udziału w wyścigu szczurów i walczyć o miejsce na liście gości programów śniadaniowych” – mówił w jednym z wywiadów, przywołanym przez „Vivę!”.
Nie skończyło się na deklaracjach. Kiedy pojawiła się perspektywa współpracy z profesjonalnym menedżerem i przeprowadzki z Leszna do Warszawy, artysta odmówił. Nie chciał zmieniać swojego życia tylko po to, by jeszcze mocniej zaistnieć w show-biznesie.
W kolejnych latach nadal nagrywał. Ukazały się między innymi albumy „Następny będziesz ty”, „On-off”, „Ubieranie do snu” i „Second Hand”. Żaden nie powtórzył jednak spektakularnego sukcesu „Siłacza”.
Z czasem muzyk coraz rzadziej pojawiał się w medialnym świecie. W jego codzienności ważne miejsce zajmowała rodzina.
Marcin Rozynek ma synów i córkę. Dla rodziny odsunął się od show-biznesu
To właśnie życie prywatne jest jednym z najmniej znanych rozdziałów historii wokalisty. Marcin Rozynek jest ojcem trójki dzieci – ma córkę i synów. W okresie, gdy jego obecność w mediach stawała się coraz rzadsza, poświęcał czas żonie oraz dzieciom.
Dla artysty, który nie chciał uczestniczyć w nieustannym wyścigu o popularność, rodzinne życie okazało się ważniejsze niż kolejne okazje do medialnego rozgłosu. Zamiast przeprowadzać się do Warszawy i dostosowywać do wymagań muzycznego biznesu, pozostał przy swoich wyborach.
Choć fani doskonale pamiętają jego największy przebój, znacznie mniej wiadomo o jego dzieciach. Synowie wokalisty nie stali się bohaterami opowieści o jego muzycznej karierze, a szczegóły dotyczące ich życia nie są szeroko opisywane.
W życiu osobistym Rozynka nastąpiły także zmiany. Artysta jest po rozwodzie. Rodzina pozostaje jednak ważnym elementem jego historii, której przez lata nie opowiadał za pośrednictwem kolorowych magazynów.
Marcin Rozynek wrócił do Opola. Jego metamorfoza wywołała poruszenie
Kiedy w 2019 roku Marcin Rozynek ponownie pojawił się na scenie festiwalu w Opolu, dla wielu widzów był to sentymentalny powrót do czasów największej popularności „Siłacza”. Wokalista wykonał swój słynny przebój podczas koncertu „Nie pytaj o Polskę – #30LatWolności”.
Uwagę przyciągnął jednak nie tylko jego głos. Artysta przeszedł wyraźną metamorfozę. Zamiast krótkiej fryzury, z którą kojarzyli go słuchacze, miał długie, posiwiałe włosy i brodę. Wyglądał zupełnie inaczej niż w czasach, gdy odbierał najważniejsze muzyczne nagrody.
Jego pojawienie się w Opolu przypomniało publiczności o artyście, który przed laty należał do najbardziej rozpoznawalnych polskich wokalistów. Sam Rozynek po występie nie zapowiadał jednak wielkiego powrotu do branży muzycznej.
Historia miała jeszcze jeden rozdział.
Co dziś robi Marcin Rozynek? Znów występuje z Atmosphere
Choć po opolskim występie mówił, że nie planuje wracać do muzyki, ostatecznie nie rozstał się ze sceną. Marcin Rozynek ponownie zaczął koncertować z zespołem Atmosphere, z którym przed laty rozpoczynał swoją muzyczną drogę.
Na stronie zespołu w mediach społecznościowych pojawiały się nowe zdjęcia oraz zaproszenia na koncerty. Tym samym wokalista wrócił do działalności, która towarzyszyła mu jeszcze przed solowym sukcesem.
Dla słuchaczy pamiętających „Siłacza” to okazja, by ponownie usłyszeć jego charakterystyczny głos. Sam artysta nie musi już jednak udowadniać, że potrafi zdobywać nagrody i podbijać radiowe listy przebojów.
Przed laty nie chciał zamieniać Leszna na Warszawę ani podporządkowywać życia oczekiwaniom show-biznesu. Z czasem więcej uwagi poświęcił rodzinie, a dziś znów odnajduje swoje miejsce na scenie. „Siłacz” pozostał jego muzyczną wizytówką, ale historia Marcina Rozynka nigdy nie ograniczała się wyłącznie do jednego przeboju.
Źródło: Plejada, Onet, JastrząbPost, Viva.pl