Był twarzą kultowego „Agenta”, gospodarzem „Dzień dobry TVN” i redaktorem naczelnym „Playboya”. Marcin Meller przez lata doskonale odnajdywał się w świetle reflektorów, choć zanim trafił do telewizji, jego codziennością bywały wojenne niebezpieczeństwa. Dziś za nim kolejne medialne rozdziały, a w jego opowieściach o życiu szczególne miejsce zajmują rodzina, Mazury i zwyczajne przyjemności. Droga od reporterskiej adrenaliny do domowego spokoju okazuje się znacznie bardziej fascynująca, niż mogłoby się wydawać.
WIDEO…
Marcin Meller był gwiazdą „Agenta”. Początkowo żałował, że przyjął propozycję TVN
Był początek nowego tysiąclecia, a polska telewizja odkrywała możliwości zupełnie nowych formatów rozrywkowych. Wśród nich znalazł się „Agent” — program pełen zagadek, rywalizacji i zaskakujących zwrotów akcji. To właśnie z nim przez lata kojarzono Marcina Mellera, który prowadził produkcję w latach 2000–2002.
Elegancki, błyskotliwy, obdarzony charakterystycznym poczuciem humoru, doskonale wpisał się w klimat programu. Można było odnieść wrażenie, że przed kamerami czuje się jak ryba w wodzie. Tymczasem rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej.
Pierwsze dni zdjęciowe we Francji okazały się dla niego wyjątkowo trudne. Meller wspominał później, że miał poważne wątpliwości, czy dobrze zrobił, przyjmując propozycję TVN. Po powrocie do Polski obawiał się, że jego telewizyjny debiut okaże się porażką.
Dopiero obejrzenie gotowych odcinków zmieniło jego nastawienie. Z właściwym sobie dystansem przyznał:
„Zrobiono ze mnie całkiem niezłego prowadzącego”.
Nie przypuszczał wówczas, że ta zawodowa decyzja otworzy przed nim zupełnie nowy świat. W kolejnych latach miał zostać jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej telewizji.
Zanim został gwiazdą telewizji, ryzykował życie. Te wspomnienia mrożą krew w żyłach
Historia Marcina Mellera mogłaby posłużyć za scenariusz filmu przygodowego. Zanim pojawiły się telewizyjne studia, czerwone dywany i popularne programy, były podróże do miejsc, w których życie potrafiło zmienić się w jednej chwili.
Jako reporter tygodnika „Polityka” zajmował się między innymi konfliktami na Kaukazie, w Afryce i na Bałkanach. Nie obserwował jednak wszystkich dramatycznych wydarzeń z bezpiecznej odległości.
Jedno z najbardziej poruszających wspomnień dotyczy Górskiego Karabachu. Podczas wojny ormiańsko-azerskiej jechał transporterem opancerzonym z ormiańskimi żołnierzami. Pojazd został trafiony przez azerską artylerię. Meller i towarzyszący mu wojskowi znaleźli się w śmiertelnie niebezpiecznej sytuacji.
Kiedy ostrzał przybrał na sile, zdecydowali się uciekać. Problem polegał na tym, że przed nimi rozciągał się zaminowany teren, a żołnierze nie pamiętali dokładnego rozmieszczenia ładunków. Dziennikarz odmówił biegnięcia na początku grupy, wybierając miejsce pośrodku.
To nie był jedyny moment, w którym musiał zmierzyć się z realnym zagrożeniem. Przeżył bombardowania w Afryce, niebezpieczne spotkanie z serbskimi żołnierzami w byłej Jugosławii oraz dramatyczne chwile na Morzu Czarnym, kiedy znajdował się na tonącym statku z uchodźcami z Abchazji.
Z czasem zaczął inaczej patrzeć na ryzyko. Na jego zawodową decyzję wpłynęły również ograniczenia dotyczące reporterskich wyjazdów w „Polityce”. Właśnie wtedy pojawiła się propozycja prowadzenia „Agenta”. Meller postanowił spróbować czegoś nowego.
Od „Playboya” do „Dzień dobry TVN”. Marcin Meller miał życie pełne zwrotów akcji
Telewizja nie była jedynym środowiskiem, w którym Meller potrafił odnaleźć swoje miejsce. W latach 2003–2012 kierował polską edycją „Playboya”, a jego nazwisko coraz częściej trafiało do mediów.
Zawodowe sukcesy zbiegły się z zainteresowaniem jego życiem prywatnym. Po rozwodzie paparazzi fotografowali go w towarzystwie kobiet, a tabloidy chętnie zajmowały się jego osobą. Później jednak ten rozdział zaczął ustępować miejsca rodzinnej codzienności.
Równocześnie Meller rozwijał karierę telewizyjną. Widzowie oglądali go w „Dzień dobry TVN”, gdzie pracował między innymi z Magdą Mołek. Prowadził także „Drugie śniadanie mistrzów” w TVN24.
W 2019 roku ponownie rozstał się z telewizją śniadaniową. Decyzja była związana z inicjatywą Magdy Mołek, ale dla Mellera oznaczała również możliwość lepszego pogodzenia pracy z obowiązkami rodzinnymi.
Dziennikarz nie traktował jednak tego odejścia jako definitywnego zamknięcia drzwi. Zapytany wówczas o możliwość powrotu, odpowiedział:
„Furtka zawsze jest otwarta”.
W jego karierze nie brakowało przecież powrotów, nowych przedsięwzięć i zaskakujących zmian kierunku.
Żona, dzieci i Mazury. Tak zmieniły się priorytety Marcina Mellera
Jeszcze przed laty trudno było wyobrazić sobie Marcina Mellera bez towarzyskich spotkań, imprez i intensywnego życia zawodowego. Z upływem czasu coraz częściej zaczął jednak doceniać możliwość odpoczynku w gronie najbliższych.
Jego drugą żoną jest pisarka i dziennikarka Anna Dziewit-Meller, którą poślubił we wrześniu 2007 roku. Mają dwoje dzieci: syna Gustawa i córkę Barbarę.
Choć oboje związani są ze światem mediów, dbali o zachowanie rodzinnej prywatności. Nie chcieli, aby fotografie ich dzieci pojawiały się w internecie i na portalach społecznościowych. Anna Dziewit-Meller rozwijała również własną karierę literacką, nie chcąc być postrzegana wyłącznie przez pryzmat znanego męża.
Szczególne miejsce w opowieściach Mellera zajmują Mazury. W wywiadzie z 2019 roku wspominał, że rodzina spędzała tam dużo czasu, korzystając z możliwości zdalnej pracy. Rozpoczęcie nauki szkolnej przez syna oznaczało jednak konieczność zmiany dotychczasowego rytmu wyjazdów.
Również jego stosunek do świętowania urodzin przeszedł metamorfozę. Zamiast organizować huczne przyjęcie z okazji pięćdziesiątki, coraz bardziej skłaniał się ku wyjazdowi z dziećmi i odpoczynkowi na Mazurach.
W rozmowie o tym, co jest mu potrzebne do szczęścia, powiedział:
„Rodzinę mam, a to już jest sporo”.
Za tym krótkim zdaniem kryje się ważna część jego życiowej filozofii. Praca, choć nadal istotna i dająca satysfakcję, nie zajmowała już w jego deklaracjach pierwszego miejsca. Znacznie większe znaczenie przypisywał obecności najbliższych, spokojowi i możliwości spędzania czasu po swojemu.
Marcin Meller nie zniknął z mediów. Tak potoczyła się jego kariera
Choć z czasem przestał regularnie pojawiać się w dawnych formatach TVN, wcale nie porzucił dziennikarstwa. Przez kolejne lata zajmował się publicystyką, książkami i autorskimi programami.
W styczniu 2023 roku rozpoczął prowadzenie „Melliny” w Esce Rock. W tym samym roku rozwijał również internetowe „Drugie śniadanie Mellera”, którego realizację zawiesił w czerwcu.
Następnym etapem była współpraca z Kanałem Zero. Do zespołu dołączył w lutym 2024 roku, prowadząc programy „Trzecie śniadanie” i „Kolacja Mellera”. W styczniu 2025 roku poinformował o zawieszeniu swojej audycji, a w marcu 2026 roku zakończył współpracę z Kanałem Zero.
Meller rozwijał także twórczość literacką. Na jego koncie znalazły się między innymi „Czerwona ziemia”, „Trzy puszki bobu” i „Dzieci lwa”. Wcześniej wspólnie z Anną Dziewit-Meller napisał również „Gaumardżos! Opowieści z Gruzji”.
A co z „Agentem”, programem, od którego rozpoczęła się jego telewizyjna popularność? Kiedy po latach produkcja wróciła na antenę, dziennikarz został zapytany, czy chciał ponownie stanąć przed kamerą w roli prowadzącego. Odpowiedział krótko:
„Nie dostałem takiej propozycji”.
Dziś historia Marcina Mellera to opowieść o człowieku, który wielokrotnie zmieniał zawodowe role. Od reportera podróżującego do miejsc ogarniętych konfliktami, przez telewizyjnego gospodarza i redaktora naczelnego luksusowego magazynu, po pisarza i prowadzącego autorskie audycje.
Choć jego nazwisko nie pojawia się już w takim samym kontekście jak w czasach największej popularności „Agenta”, kolejne zawodowe przedsięwzięcia pokazują, że nie wycofał się z życia medialnego. Po prostu jego kariera potoczyła się innymi drogami.
A wspomnienie Mazur, fotela z widokiem na łąkę i dobrej książki pozostaje pięknym obrazem tego, jak przed laty opisywał swoje osobiste marzenie o szczęściu. Bez telewizyjnych kamer, braw publiczności i konieczności bycia nieustannie na pierwszym planie.
Źródło: Plejada, Wikipedia