Ewa Pajor należy dziś do grona najbardziej rozpoznawalnych polskich sportsmenek. Drugie miejsce w plebiscycie Złotej Piłki to kolejne potwierdzenie jej wyjątkowej pozycji w świecie futbolu. Za imponującymi osiągnięciami kryje się jednak historia dziewczynki, która bardzo wcześnie musiała nauczyć się samodzielności.
WIDEO…
Ewa Pajor wyprowadziła się z domu w wieku 12 lat. „To był najcięższy moment”
Miała 12 lat, kiedy zdecydowała się opuścić rodzinny dom i przenieść do Konina. Chciała grać w kobiecej drużynie i rozwijać talent, choć oznaczało to rozłąkę z najbliższymi. Na szczęście nie wyjechała sama. Towarzyszyła jej siostra, z którą zamieszkała w bursie. „Może nie nazwałabym tego poświęceniem, bo ja pragnęłam grać w piłkę. Chciałam trafić do kobiecej drużyny i to się stało w wieku 12 lat. Myślę, że to był najcięższy moment dla mnie. Całe szczęście wyjechała ze mną moja siostra do Konina, do bursy”, wspominała w wypowiedzi cytowanej przez „Elle”. Choć była przekonana, że chce związać przyszłość z piłką nożną, emocjonalna cena tej decyzji okazała się wysoka.
Ewa Pajor wspomina trudne chwile. „Często płakałam do poduszki”
Rozłąka była szczególnie bolesna, ponieważ Ewa Pajor wychowywała się w dużej, bardzo zżytej rodzinie. Wcześniej codziennie spędzała czas z rodzeństwem, a wspólne wakacje i rodzinne spotkania stanowiły naturalną część jej życia. „Musiałam opuścić dom rodzinny. Mam dużą rodzinę, jestem bardzo zżyta z moim rodzeństwem. Zawsze byliśmy razem, czy to podczas wakacji, czy na co dzień. To właśnie tam czuję się najlepiej i dalej tak się czuję. Myślę, że było to pierwsze wyzwanie, które bardzo wiele mnie nauczyło”, przyznała.
Początki życia poza domem nie przypominały jednak beztroskiej przygody. Za sportową ambicją kryły się samotność i tęsknota, z którymi młoda zawodniczka musiała radzić sobie każdego dnia. W najtrudniejszych momentach mogła liczyć na obecność siostry. „Było ciężko. Często płakałam do poduszki. Często z moją siostrą po prostu zamykałyśmy się w domu i byłyśmy dla siebie. To były ciężkie chwile”, wyznała szczerze.
Kolejny wyjazd i następny sprawdzian. Ewa Pajor miała 18 lat
Przeprowadzka do Konina nie była ostatnim wymagającym etapem w życiu piłkarki. Gdy miała 18 lat, wyjechała za granicę. Tym razem musiała zmierzyć się nie tylko z oddaleniem od rodziny, ale również z barierą językową i funkcjonowaniem w nieznanym środowisku. „Oczywiście, że były ciężkie momenty. Ten pierwszy wyjazd za granicę bez znajomości języka. Młoda zawodniczka w wieku 18 lat. To był ciężki moment”, opowiadała.
Mimo trudności nie rozważała rezygnacji z piłkarskich planów. Jak podkreśliła, nawet w najbardziej wymagających chwilach nie zdecydowała, że chce przerwać swoją zagraniczną przygodę. „W żadnym momencie nie powiedziałam, że chcę wrócić do domu”, zaznaczyła stanowczo.
Rodzina wciąż jest dla Ewy Pajor najważniejsza. „I dalej tęsknię”
Międzynarodowa kariera, sportowe wyróżnienia i życie z dala od rodzinnych stron nie zmieniły tego, jak wiele znaczą dla Ewy Pajor najbliżsi. Piłkarka przyznaje, że tęsknota towarzyszy jej do dziś. „Oczywiście tęskniłam. I dalej tęsknię. To się nie zmieni. Tęsknię za tym, skąd pochodzę, za moją rodziną”, mówiła.
Co najbardziej chciałaby odzyskać z dawnej codzienności? Nie chodzi o wyjątkowe uroczystości czy wielkie rodzinne wydarzenia. Najbardziej brakuje jej prostych, zwyczajnych momentów spędzanych razem. „Takich po prostu codziennych rzeczy. Że wstaję i jestem z moją rodziną, mogę spędzać z nimi czas. Gdy mam wakacje, to właśnie z rodziną spędzam większość wolnego czasu”, zdradziła.
Dziś Ewa Pajor świętuje sukces, na który pracowała od dzieciństwa. Drugie miejsce w plebiscycie Złotej Piłki jest ważnym osiągnięciem w jej karierze. Przypomnijmy, że w ubirgłym roku dokonała rzeczy historycznej. Jako pierwsza kobieta w historii została uhonorowana prestiżowym Trofearum im. Gerda Müllera na gali Złotej Piłki. Przypomniała wówczas, że pochodzi z maleńkiej wsi w Polsce, gdzie jako dziecko doiła krowy i pieliła buraki. Ten sukces to wynik lat poświęceń, ciężkiej pracy i marzeń, które nie były dla niej oczywistością.
A choć od pierwszego wyjazdu do Konina minęło wiele lat, wspomnienia tamtej rozłąki wciąż pozostają żywe. Podobnie jak więź z rodziną, która mimo dzielącej ich odległości wciąż jest dla niej niezwykle ważna.