Anna Przybylska na zawsze zapisała się w sercach fanów… Odeszła 5 października 2014 roku, prawie 11 lat temu. Aktorka po raz ostatni pojawiła się publicznie kilka miesięcy wcześniej. Nagrała emocjonalne wideo specjalnie dla gali „Viva! Najpiękniejsi”, które wciąż można zobaczyć w sieci. Po latach jej menadżerka wyjawia, jak wyglądały kulisy materiału.

WIDEO

player placeholder

Ostatnia publikacja na FB 26.12.2025 r.

Odeszła prawie 11 lat temu. Anna Przybylska na ostatnim nagraniu

Sympatię widzów zdobyła rolami w takich produkcjach, jak „Złotopolscy”, „Kariera Nikosia Dyzmy”., „Daleko od noszy” czy „Ciemna strona Wenus”. Urzekała naturalnością, uśmiechem i wrodzonym talentem. Obok niej nie dało się przejść obojętnie. Czerpała radość z życia, budowała szczęśliwą relację z ukochanym, Jarosławem Bieniukiem, z którym doczekała się trójki cudownych dzieci. Mieli plany i marzenia. W jednym momencie wszystko rozpadło się na kawałki.

Zobacz także:

Anna Przybylska walczyła z chorobą nowotworową. Odeszła 5 października 2014 roku w wieku 36 lat. Dziś pamięć o aktorce wciąż żyje – nie tylko wśród najbliższych, ale też w sercach widzów, którzy pokochali ją za szczerość, wyjątkowy talent i naturalny urok. Jej historia porusza kolejne pokolenia, a film dokumentalny „Ania” z 2022 roku ukazuje życie i karierę aktorki przez pryzmat wspomnień jej bliskich i przyjaciół.

Media regularnie przypominają jej sylwetkę, a wśród archiwalnych materiałów można odnaleźć jedno z jej ostatnich nagrań – poruszające, pełne emocji i spokoju. Chodzi o wideo nagrane na potrzeby gali Viva! Najpiękniejsi. Została wówczas laureatką – razem z Piotrem Adamczykiem zdobyła serca publiczności i tytuł jednej z najpiękniejszych postaci polskiego show-biznesu. Niestety, z powodu pogarszającego się stanu zdrowia nie mogła uczestniczyć w uroczystości osobiście. Mimo to jej obecność była odczuwalna dzięki poruszającemu nagraniu, które przygotowała specjalnie na tę okazję. W krótkim, ale niezwykle emocjonalnym materiale, podziękowała widzom i fanom za wyróżnienie. "Ten plebiscyt jest trochę dla mnie niezrozumiały, bo trudno jest porównywać ludzi z różnych branż. Mam na myśli sportowców, dziennikarzy, aktorów, prezenterów. Zawsze zastanawiam się, czym państwo się kierujecie, kiedy głosujecie w plebiscycie. Wspólnym mianownikiem musi być wyraz ogromnego szacunku i sympatii. I ja za ten szacunek i sympatię bardzo gorąco dziękuję. Jest mi trochę smutno, że nie mogę być z państwem, że nie mogę podziękować tak personalnie, ale robię to mentalnie i na odległość”, mówiła Anna Przybylska.

Czytaj też: Jarosław Bieniuk nie wierzył własnym oczom! Tak dziś wygląda jego najmłodszy syn

Anna Przybylska, styczeń 2013; "Sęp" - premiera filmu
fot. Kurnikowski/AKPA

Managerka Anny Przybylskiej o kulisach ostatniego nagrania z udziałem aktorki

Podczas jednego z wywiadów, udzielonego przy okazji premiery dokumentu „Ania”, Małgorzata Rudowska – wieloletnia menadżerka i bliska powierniczka aktorki – podzieliła się poruszającym wspomnieniem. Ujawniła, że nagranie musiało być realizowane kilkukrotnie. Ania, wyczerpana chorobą, bardzo się starała, by materiał był perfekcyjny.

Nagrywanie kosztowało ją wiele wysiłku. Zdecydowanie odmówiła też nagrań w swoim domu – chciała zachować przestrzeń prywatności, która była dla niej bezcenna. Zamiast tego zdecydowano, że nagranie zostanie zrealizowane na zewnątrz lub w hotelu. Miało to na celu ochronę jej rodziny i zachowanie intymnej atmosfery domowego życia. Według słów menedżerki, Anna stanowczo podkreślała, że dom jest jej azylem i nie chciała naruszać tej granicy.

„Brała silne leki przeciwbólowe, ale wciąż wolała wyjść na zewnątrz, niż wpuścić ekipę do domu. Do końca broniła swojej oazy prywatności”, mówiła.

Sprawdź też: Miała wszystko, by wejść na skróty. Wybrała trudniejszą drogę. Przybylska patrzyłaby z dumą

Anna Przybylska, Heineken Open'er 2013
fot. Kurnikowski/AKPA