20 października Sejm uchwalił dwie ustawy dotyczące prawa aborcyjnego. Pierwsza zakłada częściową dekryminalizację aborcji i pomocy w jej przeprowadzeniu, druga przywraca możliwość przerwania ciąży w przypadku ciężkich wad płodu, którą ograniczył wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2020 roku. Nowe przepisy muszą jednak jeszcze przejść dalszy proces legislacyjny. Tymczasem organizatorki protestów podkreślają, że przyjęte rozwiązania nie odpowiadają na wszystkie potrzeby kobiet. Wśród osób publicznych, które postanowiły zabrać głos w tej sprawie, znalazł się Grzegorz Hyży. Artysta zwrócił uwagę na kwestie, które wykraczają daleko poza samą debatę o zmianach w prawie.
WIDEO…
Grzegorz Hyży zabrał głos w sprawie protestów kobiet. „Widziałem też ból, strach i zmęczenie”
Grzegorz Hyży opublikował na Instagramie obszerny wpis, który rozpoczął od odniesienia się do trwających w Polsce demonstracji. Do swoich słów dołączył zdjęcie z okresu ciąży żony, Agnieszki Hyży. Wokalista, prywatnie mąż i ojciec, postanowił spojrzeć na temat praw kobiet również przez pryzmat własnych doświadczeń. Nie ukrywał, że obecność przy narodzinach dzieci pozwoliła mu dostrzec także tę stronę macierzyństwa, o której znacznie rzadziej mówi się w przestrzeni publicznej.
„Dziś, 22 października, w całej Polsce zaplanowano protesty »Czerwona kartka za aborcję«. Sześć lat po wyroku Trybunału Konstytucyjnego temat praw kobiet znowu wraca na ulice. Dwa dni temu Sejm przyjął dwie ustawy dotyczące aborcji. Dyskusja jednak na tym się nie kończy” – rozpoczął artysta.
Następnie odniósł się do własnego życia rodzinnego i przywołał wspomnienia związane z przyjściem na świat jego dzieci. W szczerych słowach opisał emocje, których był wówczas świadkiem.
„Jestem mężem i ojcem. Byłem przy narodzinach moich dzieci. Widziałem, ile siły mają w sobie kobiety. Ale widziałem też ból, strach i zmęczenie. Całą tę rzeczywistość, której nie widać na pięknych zdjęciach z Instagrama” – przyznał.
Grzegorz Hyży o podwójnych standardach wobec kobiet i mężczyzn. „Zawsze znajdzie się ktoś, kto wie lepiej”
W dalszej części wpisu Grzegorz Hyży skupił się na społecznych oczekiwaniach, które towarzyszą kobietom na różnych etapach życia. Szczególnie dużo miejsca poświęcił macierzyństwu i nierównemu traktowaniu rodziców. Zauważył, że podczas gdy ojcostwo często spotyka się przede wszystkim z uznaniem, kobiety muszą mierzyć się z nieustanną oceną swoich wyborów. Presja nie kończy się na kwestiach związanych z wychowaniem dzieci. Dotyczy również kariery zawodowej, wyglądu i prób pogodzenia różnych życiowych ról.
„My, faceci, zostajemy dumnymi ojcami, zbieramy gratulacje i wracamy do codzienności. Kobiety oprócz macierzyństwa dostają cały zestaw oczekiwań: jak mają wyglądać, kiedy wrócić do pracy, jak godzić dzieci z ambicjami. I zawsze znajdzie się ktoś, kto wie lepiej” – napisał.
Wokalista nie pominął również kwestii udziału mężczyzn w dyskusji o prawach reprodukcyjnych. Podkreślił, że mają oni prawo wyrażać swoje stanowisko, ale powinni przy tym pamiętać, kogo w największym stopniu dotyczą podejmowane decyzje.
„Mężczyźni mają prawo zabierać głos. Oczywiście. To także nasze rodziny i nasze dzieci. Ale mieć głos nie oznacza mieć prawa zagłuszać kobiet. Zwłaszcza gdy mówimy o ich zdrowiu, ciele i konsekwencjach decyzji, z którymi to one będą musiały żyć” – zaznaczył.
Hyży przywołał także przykład późnego rodzicielstwa, by pokazać, jak odmiennie potrafi być postrzegany wiek kobiet i mężczyzn. Zwrócił uwagę, że w podobnych sytuacjach reakcje otoczenia bywają zupełnie inne, a odpowiedzialność i życiowe decyzje kobiet znacznie częściej stają się przedmiotem publicznych komentarzy.
„Facet zostaje ojcem po siedemdziesiątce? Brawo, co za witalność! Kobieta po czterdziestce? Nagle wszyscy są ekspertami od jej wieku, zdrowia i odpowiedzialności. O »tacierzyństwie geriatrycznym« jakoś nikt nie mówi” – zauważył artysta.
Grzegorz Hyży skierował mocny apel do mężczyzn. „Może to właśnie tobie należy się czerwona kartka”
W ostatniej części swojego wpisu Grzegorz Hyży przeszedł od społecznych obserwacji do bezpośredniego apelu. Zwrócił uwagę, że szacunek wobec kobiet powinien być widoczny przede wszystkim w codziennych zachowaniach, również tych pozornie drobnych. Nie chodzi wyłącznie o publiczne deklaracje czy szczególne okazje, ale także o sposób, w jaki mężczyźni odnoszą się do kobiet podczas zwykłych rozmów, zwłaszcza pod ich nieobecność.
„Szacunek do kobiet nie polega na kwiatach raz w roku. Liczy się też to, co mówimy o nich przez pozostałe 364 dni. Szczególnie wtedy, gdy nie słyszą” – podkreślił.
Artysta ponownie nawiązał również do swojej roli ojca. Przyznał, że zależy mu na tym, w jakim świecie będą dorastać jego dzieci i jakie wartości wyniosą z rodzinnego domu. Szczególne znaczenie przypisał wychowaniu synów, którzy, jak zaznaczył, powinni potrafić rozpoznawać niesprawiedliwość także wtedy, gdy sami jej nie doświadczają.
„Chcę, żeby moje dzieci dorastały w świecie, w którym kobieta nie musi tłumaczyć się ze swojego wyglądu, wieku, macierzyństwa czy życiowych wyborów. I żeby moi synowie rozumieli, że nie trzeba być kobietą, by dostrzegać niesprawiedliwość” – wyznał.
Na zakończenie Grzegorz Hyży zwrócił się już bezpośrednio do mężczyzn, przypominając, że troska i szacunek nie powinny ograniczać się wyłącznie do najbliższych. Jego ostatnie słowa nawiązywały do hasła protestów, ale jednocześnie nadawały mu dodatkowe znaczenie. Tym razem „czerwona kartka” stała się symbolem oceny codziennych postaw wobec kobiet.
„I jeszcze jedno, panowie. Nie wystarczy szanować własnej żony, matki czy córki. Prawdziwy sprawdzian zaczyna się wtedy, kiedy potrafisz stanąć w obronie kobiety, z którą nic cię nie łączy. A jeśli nie potrafisz, może to właśnie tobie należy się czerwona kartka” – zakończył swój wpis.