Niedawno Marianna Stuhr odwiedziła studio programu Dzień Dobry TVN, gdzie wspomniała swojego zmarłego ojca oraz opowiedziała o swoim życiu. Okazuje się, że znane nazwisko przez jakiś czas było dla niej niemałym obciążeniem.
WIDEO…
Co dziś robi Marianna Stuhr, jedyna córka Jerzego Stuhra?
Przypomnijmy, że jedyna córka Jerzego Stuhra ukończyła wydział grafiki na Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie oraz zrobiła studia doktoranckie na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Dzisiaj mieszka w Niemczech, gdzie przeprowadziła się z mężem. W dodatku zajmuje się zarówno grafiką projektową, jak i warsztatową.
W programie śniadaniowym wyznała, że nigdy nie chciała spróbować swoich sił w aktorstwie. Dodała również, że znane nazwisko nie zawsze było dla niej błogosławieństwem. „Przed laty chyba moje nazwisko ciążyło mi osobiście nad tym, żeby umieć się jakoś spozycjonować. Teraz jest zupełnie inna sytuacja wyjściowa dla mnie, bo udaje mi się prężnie rozwijać zawodowo zarówno w Polsce, jak i poza granicami", mówiła w Dzień Dobry TVN. „Bałam się być posądzana o korzystanie z nazwiska. Mój brat bardzo dobrze zdaje się z tym radzić. Można powiedzieć, że miał jeszcze trudniej, bo uprawia ten sam zawód", kontynuowała.
CZYTAJ TEŻ: Ostatnie zdjęcie Jerzego Stuhra u córki. Wykonano je w wyjątkowym miejscu, pokazano dzień przed pogrzebem

Czy Jerzy Stuhr czuje się doceniony jako autor?
Jerzy Stuhr: To, że na moją myśl ktoś mi daje tych parę milionów złotych, jest powodem do satysfakcji, ale i strasznym obciążeniem. Kiedy robiłem pierwszy film, Krzysiek Kieślowski powiedział mi: „Uważaj, dadzą ci pieniądze. Będzie ci ta forsa ciążyć”. I rzeczywiście często się budzę w nocy i myślę: „Jezus Maria, jakie to jest głupie! Wydaliśmy tyle pieniędzy!”.
W pewnym momencie jego aktorstwo zeszło na drugi plan, nie chciał już być aktorem?
Jerzy Stuhr:Na to składa się parę rzeczy. Moje pokolenie, jeśli chodzi o teatr, było pod ogromnym wpływem Grotowskiego. Nasze aktorstwo jest strasznie fizyczne. Teraz już się tak nie gra. Ja nie umiałbym tak wejść na scenę i po prostu przegadać rolę. Ale z biegiem lat sił mam coraz mniej i z powodów kondycyjnych nie mogę już uprawiać takiego rodzaju aktorstwa, do jakiego się przyzwyczaiłem. Moje pokolenie nie lubiło grać. My na scenę szliśmy się męczyć. Siedzieliśmy w garderobie i mówiliśmy: „I znowu trzeba wyjść przed publiczność...”. )...) Ale zawsze mam taki niepokój w sobie, czy jakiejś szansy w aktorstwie nie zmarnowałem. Jakbym się tak przyłożył, to mógłbym być drugim Łomnickim. Ale się nie przyłożyłem. Kiedyś odwiedziłem Łomnickiego w teatrze w Zakopanem. Pół widowni, bo to poza sezonem. Wchodzę, on zlany potem. Pytam: „Po co ci to Zakopane?”. „Bo chcę umrzeć na scenie” – żartował. I umarł.
Zobacz także: Maciej Stuhr o nowej miłości, córce Matyldzie, marzeniach o drugim dziecku, alkoholu i...
Marianna Stuhr wspomina zmarłego ojca
W tym samym programie Marianna Stuhr wspomniała swojego ojca, który kilka miesięcy temu żegnała cała Polska. „To uczucie jest dziwne, trudne. Poczucie braku fizycznego we mnie. To jest proces, który ewoluuje, to się zmienia. Były duże emocje, gdy tata odszedł. Ostatni czas jego choroby był bardzo trudny. Teraz gdy te najtrudniejsze chwile są za nami, przychodzi mierzyć się z fizycznym brakiem kogoś w życiu. Kogoś, kto nie był tuż obok cały czas, ale był wielkimi plecami dla mnie — bardzo ważnymi", wyznała. Artystka dodała również, że po odejściu aktora, zbliżyła się do brata — Macieja Stuhra.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Z domu wyniósł żelazne zasady. Mało kto wie, kim byli jego rodzice. Odsłaniamy rodzinne tajemnice Jerzego Stuhra




























