Igor Herbut zdobył się na wyjątkowo osobiste wyznanie. Choć dziś sam jest ojcem, wciąż pamięta chwile z dzieciństwa, kiedy najbardziej potrzebował uwagi dorosłych, a nikt nie chciał go wysłuchać. Teraz pragnie, by jego syn Kaj nigdy nie musiał czuć się w podobny sposób. W szczerej rozmowie muzyk opowiedział o ojcostwie, zaufaniu i tym, czego sam nie otrzymał jako dziecko.

Nie chodziło o wielkie gesty ani wyjątkowe sposoby wychowywania dzieci. Muzyk zwrócił uwagę na coś znacznie prostszego, a jednocześnie niezwykle dla niego ważnego: umiejętność słuchania. Przyznał, że sam jako chłopiec nie zawsze mógł na nią liczyć. Dziś chce, aby w jego relacji z Kajem było inaczej.

Igor Herbut szczerze o ojcostwie. Takim tatą chce być dla syna Kaja

Igor Herbut, zapytany, jakim ojcem chciałby być w oczach swojego syna niemówił o perfekcji ani o tym, że zawsze potrafi znaleźć właściwe rozwiązanie. Skupił się na obecności i zaufaniu.

Zobacz także:

„Nie, jako słuchającym, obecnym po prostu. Takim po prostu, że żeby Kaj czuł, że. Że może na mnie liczyć i że może mi ufać. Po prostu. I że jestem. Ta obecność jest tak mega ważna, szczególnie w tych czasach, kiedy mamy tak wiele bodźców, wyzwań.”

W tych słowach wybrzmiewa to, na czym artyście szczególnie zależy. Chce być ojcem, któremu syn może zaufać, i osobą, do której zawsze będzie mógł się zwrócić. Herbut nie ukrywa przy tym, że jego codzienność jest wypełniona zawodowymi obowiązkami. Dużo pracuje, koncertuje i nie zawsze może fizycznie przebywać obok dziecka.

Właśnie dlatego tak istotne jest dla niego, by Kaj wiedział, że nawet wtedy, gdy taty nie ma akurat w domu, może na niego liczyć.

Igor Herbut wspomina dzieciństwo. „Nikt nie chciał mnie wysłuchać”

Najbardziej osobisty moment rozmowy przyszedł jednak później. Artysta wrócił pamięcią do własnego dzieciństwa i doświadczeń, które, jak się okazuje, wciąż mają dla niego znaczenie. Opowiedział o sytuacjach, gdy jako chłopiec chciał zostać wysłuchany, ale nie spotkał się z oczekiwaną uwagą.

„Że po prostu, wiesz, nas słuchano inaczej, albo raczej. Nie słuchano, jako dzieci. Więc to się zmieniło. To mnie bardzo, bardzo cieszy. Czy jest większa świadomość? Bo być może coś dla niego błahego, po prostu ja pamiętam, jak dla mnie kilka rzeczy takich były, że myślałem sobie, OK, to jest jakieś błe, ale w tym momencie chciałem być po prostu wzdychany.”

Herbut zwrócił uwagę na różnicę między tym, jak pewne sytuacje odbierają dorośli, a jak przeżywają je dzieci. To, co z perspektywy rodzica może wydawać się błahostką, dla dziecka może mieć ogromne znaczenie. Muzyk wie o tym z własnego doświadczenia.

Niektóre wspomnienia pozostały z nim do dorosłości. Przyznał, że w takich momentach zamykał się w sobie, ponieważ nie miał poczucia, że ktoś naprawdę chce go wysłuchać.

Tego Igor Herbut nie dostawał jako dziecko. Dziś chce dawać to synowi

Wypowiedź muzyka nabrała jeszcze bardziej osobistego charakteru, kiedy wyjaśnił, dlaczego tak bardzo zależy mu na zmianie podejścia do najmłodszych. Nie ukrywał, że doświadczenia z dzieciństwa pozostały w jego pamięci, mimo upływu czasu.

„I ja to pamiętam jako dorosły chłop. Wraca do mnie to, że to. Było mega istotne, mega ważne. A po prostu się zemknąłem, bo nikt nie chciał mnie wysłuchać. I to, czego możemy, kiedyś nie dostawaliśmy, dzisiaj chcemy dawać tym młodszym pokoleniom.”

To właśnie te słowa stanowią sedno jego wyznania. Igor Herbut chce dać swojemu synowi coś, czego sam nie zawsze doświadczał jako dziecko: poczucie, że jego głos jest ważny, a emocje zasługują na uwagę.

Nie chodzi wyłącznie o wysłuchanie wielkich problemów. Wspominając własne dzieciństwo, artysta mówił przecież o sprawach, które mogły wydawać się niewielkie, ale w tamtym momencie były dla niego naprawdę istotne. Dzisiaj pamięta nie tylko same sytuacje, lecz także towarzyszące im poczucie, że nikt nie chce go słuchać.

W rozmowie przyznał również, że cieszy go zmiana podejścia do dzieci. Sam chce być częścią tej zmiany jako ojciec Kaja.

Igor Herbut o relacji z synem. Nawet kiedy dużo pracuje, chce być obecny

Łączenie ojcostwa z intensywną pracą zawodową to kolejny temat, który pojawił się w rozmowie. Herbut otwarcie przyznał, że pracuje bardzo dużo. Opowiedział także o sytuacjach, kiedy Kaj słyszy jego piosenkę, będąc poza domem, w towarzystwie przyjaciół. Według muzyka chłopiec cieszy się wtedy i jest dumny z taty.

Jednocześnie artysta doskonale zdaje sobie sprawę, że sama zawodowa aktywność nie zastąpi rozmowy z dzieckiem. Dlatego tak mocno podkreśla znaczenie dostępności i bliskości.

„Więc no to troszkę wiesz, co chcę powiedzieć? Po prostu ta obecność, żeby. Aby rozmawiać, aby być po prostu, nawet jeżeli dużo, dużo pracuje, to żeby wiedział, że naprawdę zawsze można mnie liczyć.”

W tym wyznaniu spotykają się dwa doświadczenia Igora Herbuta: wspomnienia chłopca, który kiedyś potrzebował wysłuchania, oraz codzienność dorosłego mężczyzny, który sam jest już ojcem.

Muzyk nie przedstawia gotowej recepty na idealne wychowanie. Mówi o tym, czego sam potrzebował i co chciałby zapewnić Kajowi. O rozmowie, obecności i zaufaniu, które mają znaczenie również wtedy, gdy życie wypełniają obowiązki.

I być może właśnie dlatego jego słowa tak mocno zapadają w pamięć. Bo czasem to, co dorosły uznaje za drobiazg, dziecko może pamiętać jeszcze wiele lat później.

Źródło: Viva