Dominika Chorosińska przed laty rozstała się z mężem. TYLKO W VIVIE! mówiła wprost: „Uczucie umierało we mnie od wielu miesięcy”
Dziś Dominika i Michał Chorosińscy świętują 25 lat małżeństwa i podkreślają, że ich związek przetrwał dzięki wierze, wzajemnemu przebaczeniu i pracy nad relacją. Przed laty było jednak zupełnie inaczej. W głośnym wywiadzie dla „VIVY!” z 2006 roku przyszła posłanka szczerze opowiedziała o powodach odejścia od męża, kryzysie, poczuciu osamotnienia i nadziei, że rozstanie pomoże im odnaleźć drogę do siebie. Dziś, po latach, ich historia ma zupełnie inny finał.

Dzisiaj Dominika Chorosińska jest szczęśliwą żoną Michała Chorosińskiego oraz matką szóstki dzieci. W 2023 r. została posłanką na Sejm IX kadencji. Od lat oręduje o tradycyjnych wartościach, takich jak wierność małżeńska oraz rodzina. Polityka jednak nie zawsze była jej powołaniem: wcześniej była aktorką. Przed laty znacznie chętniej opowiadała o swoim życiu prywatnym i jego szczegółach. W jednym z wywiadów udzielonych VIVIE! przyznała, że w pewnym momencie zdecydowała odejść od męża. Przypominamy rozmowę Agnieszki Prokopowicz z Dominiką Chorosińską, która ukazała się na łamach VIVY! 27 lipca 2006 r.
Historia miłości Dominiki Michała Chorosińskich
Poznali się i pokochali jeszcze na studiach. Ona była na pierwszym roku, on na czwartym. Michała zachwyciła najpierw spontaniczność Dominiki: „To było cudowne – wspominał – Mówiła to, co myślała. Potem okazało się, że jesteśmy blisko także na płaszczyźnie duchowej”. Dominika też od początku czuła, że to właściwy mężczyzna: „Zgadzaliśmy się z Michałem w fundamentalnych sprawach — w kwestii rodziny i religii. Chodziliśmy razem do kościoła i mieliśmy podobny pogląd na bycie razem”.
Pierwsza faza wielkiego zachwytu trwała u nich niezwykle długo – kilka lat. Z czasem zamieniła się w inny rodzaj miłości, w przyjaźń. „Zgadzaliśmy się, że słowa: »ślubuję być z tobą«, znaczą coś więcej niż chwilowa deklaracja. Być razem to znaczy dawać siebie”, twierdziła Dominika. Dziś tego związku już nie ma.
I choć mają za sobą kryzys, udało im się pokonać wszystkie przeszkody. Teraz świętują 25. rocznicę ślubu. Z tej okazji posłanka i była aktorka opublikowała w mediach społecznościowych wspólne zdjęcie z mężem, dołączając osobiste wyznanie. „25 lat razem. Dziękuję ci. To czas wybierania siebie, zarówno w chwilach radości, jak i wtedy, gdy życie stawiało przed nami wyzwania. To piękny czas. Idziemy dalej, razem do celu... Ty wszystko wiesz” – napisała.
Ich historia nie należała jednak do łatwych. Szesnaście lat temu Dominika Chorosińska odeszła od męża do starszego o dziesięć lat reżysera i kompozytora Tomasza Hynka. Efektem tamtego związku jest syn Józef. Po rozpadzie romansu małżonkowie postanowili odbudować relację. Michał Chorosiński wybaczył żonie, uznał chłopca za własne dziecko, a jednocześnie przyznał, że również miał w tym czasie „jednorazową przygodę”. Sama Chorosińska po latach mówiła w rozmowie z „Vivą!”, że przez długi czas czuła się niedostrzegana jako kobieta. „Mam wrażenie, że uczucie umierało we mnie od wielu miesięcy. (...) Coraz częściej czułam się lekceważona jako kobieta. (...) Michał czuł się pewnie i nie miał potrzeby podgrzania naszej miłości. A ja przeciwnie, wciąż domagałam się ciepła. Szukałam resztki ognia, który w nas kiedyś był” – wyznała.
Dziś Chorosińscy otwarcie opowiadają o tym, co ich zdaniem pozwoliło uratować małżeństwo. W rozmowach podkreślają znaczenie wiary, wzajemnego szacunku, komunikacji i pracy nad sobą. Michał Chorosiński w wywiadzie dla „Dobrego Tygodnia” stwierdził: „Tak po ludzku wydawało się, że nie da się już tego posklejać, ale dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. (...) Gdyby nie wiara, nie byłoby już tego małżeństwa”. O swoich doświadczeniach małżonkowie opowiadali również w programie TV Trwam „Jak wygrać małżeństwo”, gdzie radzili, by dbać o sumienie, pielęgnować poczucie humoru i znajdować czas tylko dla siebie. Michał zwracał uwagę na rolę obecności, empatii, wdzięczności i codziennej pracy nad relacją, natomiast Dominika przekonywała, że po narodzinach dzieci nie można zapominać o więzi między mężem i żoną. Wspominała również ich coroczny zwyczaj wyjazdów tylko we dwoje, wskazując wspólną podróż do Ziemi Świętej jako jedno z najważniejszych doświadczeń w ich małżeństwie.
Wywiad z Dominiką Chorosińską po rozstaniu z mężem
Dlaczego odeszłaś?
To nie stało się jednego dnia. Mam wrażenie, że uczucie umierało we mnie od wielu miesięcy. Żyliśmy ze sobą tak długo, przyzwyczailiśmy się do siebie tak bardzo, że przestaliśmy się zauważać. Coraz częściej czułam się lekceważona jako kobieta. Mam wrażenie, że mężczyźni szybko przechodzą do porządku dziennego nad tym, że partnerka jest już zdobyta, i przestają się o nią starać. Michał czuł się pewnie i nie miał potrzeby podgrzewania naszej miłości. A ja przeciwnie, wciąż domagałam się ciepła. Szukałam resztki ognia, który w nas kiedyś był.
Mówiłaś Michałowi o tym, jak się czujesz?
Tak, wiele razy. Ale Michał, jak większość facetów, nie słyszał moich próśb. Nie wyobrażał sobie, że może mnie naprawdę stracić. A ja coraz mocniej czułam, że nie chcę tak żyć.
Co dało Ci impuls do tego, żeby odejść?
Spotkałam innego mężczyznę. To on pomógł mi podjąć decyzję i dał mi siłę.
Powiedziałaś Michałowi o tym mężczyźnie?
Tak, i on pewnie przecenia ważność tego. Z pewnością uzna, że wszystko przez romans. A przecież takie rzeczy nie przytrafiają się kobietom, które czują się spełnione i kochane. Chciałabym, żeby Michał szerzej spojrzał na wszystko, co między nami się stało. I żeby wyciągnął wnioski.
Czytaj także: Była oczkiem w głowie Jana Kulczyka, ale wtedy powiedziała „nie”. Ta historia długo pozostawała w cieniu

Dominika Chorosińska, Michał Chorosiński, Premiera filmu „Nędzarz i madame”, 2021 r.
Nie obawiasz się, że Michał wcale nie będzie chciał wyciągać wniosków, tylko znajdzie inną kobietę?
Boję się, ale ryzykuję. Nie chcę dusić się w tym związku tylko dlatego, że on może kogoś spotkać. Moje odejście to krzyk rozpaczy o zmianę i prawdziwą miłość. Jeśli on nie usłyszy tego krzyku, to może moja decyzja o odejściu jest słuszna. Dziś tego nie wiem. Przekonam się na własnej skórze.
Rozmawiacie o tym, jak dalej żyć? Jak opiekować się dziećmi? Jak wspólnie pracować?
Tak, czasem w gniewie, czasem ze smutkiem. Musimy rozmawiać, bo zbyt wiele nas łączy. Mamy dwie córki, które kochamy, i musimy zrobić wszystko, aby jak najmniej odczuły naszą rozłąkę.
Czy Nastusia i Malwinka rozumieją, co się stało?
Chyba jeszcze nie. One są przyzwyczajone do tego, że mają dwa domy, jeden we Wrocławiu, drugi w Warszawie. Często przebywały tylko ze mną lub tylko z Michałem. Teraz są na wakacjach u mojej mamy. Jeszcze nie wiedzą... Nie wiem, jak mam im to kiedyś wytłumaczyć...
Powiesz im prawdę? O kimś trzecim? O Twoim zagubieniu?
Powiem. Myślałam długo o tym, co będą czuły i jak mnie osądzą, gdy dorosną. Przeczytałam ostatnio wywiad z Michałem Koterskim, który przyznał, że wolałby, aby rodzice mieszkali osobno, niż żyli pod jednym dachem, nie kochając się, będąc razem tylko dla jego dobra. Ja czułam, że więdnę. Nie chciałam, aby moje córki widziały swoją mamę smutną i pragnącą ciepła oraz odrobiny adoracji. Chcę im pokazać, że o szczęście można walczyć. Może mi się uda.
Zamierzacie nadal razem pracować w „M jak miłość”? Będziecie potrafili grać ze sobą i z Nastusią w tej sytuacji?
Tak, rozmawialiśmy o tym i uznaliśmy, że nie zrezygnujemy. Tak naprawdę oboje nie wiemy, co z tego będzie. Mamy nadzieję, że to kryzys, który przetrwamy, że wrócimy do siebie. Jestem strasznie rozbita i nie wiem nic na pewno. Potrzebuję ucieczki i czasu, by to przemyśleć.

Dominika Chorosińska, 21.03.2021
Co na to wszystko Twoja mama? Macie świetny kontakt, wspieracie się od zawsze. Czy ona odbiera Wasze rozstanie jako porażkę?
Jest załamana. Wciąż uważa, że powinniśmy być razem. Ale i dla mnie to, co się stało, jest wielką życiową porażką. Dla mnie rodzina zawsze była i jest najważniejsza, ale rodzina z miłością i dbaniem o siebie. Dlatego nie wierzę, że rozstaliśmy się naprawdę. Nie dopuszczam do siebie myśli, że moglibyśmy już nigdy nie być razem. Z drugiej strony nie dopuszczam życia w takiej formie, jaką ono ostatnio przyjęło. Pustej wegetacji. Wiem, że to złe, że odeszłam. Ale liczę na to, że nasze rozstanie posłuży czemuś dobremu w przyszłości. Że przypomni nam, dlaczego kiedyś się pokochaliśmy.
Chciałabyś, żeby Michał o Ciebie zawalczył?
Teraz myślę tylko o tym, aby zniknąć gdzieś sama ze swoimi myślami. Nie zamykam tej furtki, ale potrzebuję czasu, aby znowu uwierzyć w siebie i w nas.
Zobacz również: Odszedł z PiS i dołączył do Morawieckiego. Kim naprawdę jest Piotr Uściński?

Dominika Chorosińska, Michał Chorosiński, i ich dzieci, Warszawa, 07.05.2009 r.
Wierzysz, że wrócicie do siebie?
Może tak się stać. Odeszłam nie dlatego, że miałam taki kaprys, tylko po to, by przypomnieć sobie, kim jestem, odnaleźć swoją kobiecość, która gdzieś zaginęła między pieluchami i pracą. Strasznie żałowałam w trakcie naszego małżeństwa, że dla Michała jestem już tylko mamą naszych dzieci, że przestał zauważać mnie jako kobietę.
Czemu tak łatwo zwątpić w drugiego człowieka? Dlaczego tak wiele związków przechodzi kryzys?
Jesteśmy egoistami. Nie umiemy rezygnować z własnych potrzeb i marzeń. Patrzymy wokół, bo tyle kolorowych rzeczy przykuwa naszą uwagę, a powinniśmy patrzeć w głąb siebie. Tam szukać kolorów i inspiracji do życia.
Jesteś egoistką?
Tak, jestem egoistką, bo nie potrafię zrezygnować ze swojego wyobrażenia miłości. Mogę przez to stracić tę miłość, która jest. Przygasłą, smutną. Ale może to rozstanie nas uleczy i wzmocni. Jeśli nas nie zabije, to nas wzmocni.
Kwadrans po spotkaniu z Dominiką dzwoni do mnie Michał. Wie, że rozmawiałyśmy. Powtarza, że walczy o Dominikę. I ma nadzieję, że uda mu się ją odzyskać. „Jestem przekonany, że to jest istotą dojrzałego związku” mówi. „Być ze sobą nie tylko wtedy, gdy wszystko układa się dobrze, ale również w tych trudnych chwilach, kiedy wzajemne nieporozumienia budują mur, przez który trudno się do siebie przebić. Nie wszedłem i nie wejdę w nowy związek, bo wierzę, że Dominika zrozumie, że miłość buduje się tak naprawdę wtedy, kiedy trzeba razem przezwyciężać przeszkody”.
ROZMAWIAŁA AGNIESZKA PROKOPOWICZ
Czytaj także: Zachwycił całą Polskę jako dziecko. Edward Dymek stracił wszystko i odszedł w zapomnieniu

Dominika Chorosińska, Michał Chorosiński, okładka VIVY! 15/2006