Smutne wieści napłynęły z Gdyni. Odszedł Tomasz Fogiel, ceniony artysta, którego zawodowe losy przez ponad cztery dekady splatały się z Teatrem Muzycznym im. Danuty Baduszkowej. Miał 73 lata. Od 1985 roku zachwycał publiczność, wcielając się w bohaterów takich spektakli jak „Skrzypek na dachu”, „Lalka” czy „Chłopi”. Teraz scena, której poświęcił tyle lat swojego życia, żegna go z głębokim smutkiem. To właśnie przedstawiciele teatru przekazali wiadomość o jego odejściu, kierując słowa współczucia do rodziny i najbliższych aktora.

WIDEO…

player placeholder

Nie żyje Tomasz Fogiel. Teatr Muzyczny w Gdyni przekazał bolesną wiadomość

Są artyści, których nazwiska na zawsze splatają się z historią sceny. Przez lata współtworzą jej charakter, pojawiają się w kolejnych przedstawieniach, stają się częścią teatralnej codzienności. Tomasz Fogiel bez wątpienia należał do tego grona. Wiadomość o jego śmierci zamknęła ważny rozdział w dziejach Teatru Muzycznego im. Danuty Baduszkowej w Gdyni.

Aktor zmarł w wieku 73 lat. Informację przekazano w czwartek, 15 października 2026 roku, za pośrednictwem mediów społecznościowych gdyńskiego teatru. W oficjalnym pożegnaniu wspomniano jego wieloletnią obecność na scenie, artystyczny dorobek i szczególne miejsce w teatralnym zespole.

Zobacz także:

To nie było jedynie pożegnanie doświadczonego aktora. W słowach przedstawicieli instytucji wybrzmiewała również osobista strata – odejście człowieka, który przez lata należał do ich zawodowej wspólnoty. „Z ogromnym smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Tomasza Fogla – aktora, solisty Teatru Muzycznego im. Danuty Baduszkowej w Gdyni, związanego z naszą sceną od 1985 roku”, napisano.

Czytaj też: Ujawniono przyczynę śmierci 13-letniej córki Chada Lowe’a. Aż trudno uwierzyć. Rodzina wydała oświadczenie

Tomasz Fogiel przez ponad cztery dekady współtworzył historię gdyńskiej sceny

Przez ponad cztery dekady Teatr Muzyczny w Gdyni był miejscem jego artystycznej działalności. Tomasz Fogiel pojawiał się przed publicznością w kolejnych przedstawieniach, współtworząc repertuar jednej z najważniejszych dla niego scen.

Był aktorem i solistą, ale jego działalność nie ograniczała się wyłącznie do występów. „Był również pedagogiem, dzielącym się swoim doświadczeniem i miłością do teatru z kolejnymi pokoleniami młodych artystów”, przekazano.

W zespole należał do najbardziej doświadczonych wykonawców. Wieloletnia obecność w teatrze oznaczała dla niego udział w przedstawieniach o odmiennym charakterze, wymagających różnych środków aktorskiego wyrazu. Kiedy dziś przywołuje się jego nazwisko, powracają przede wszystkim role, które stworzył na gdyńskiej scenie. To właśnie one stanowią zapis kariery rozciągniętej na ponad cztery dekady i przypominają o skali jego teatralnego zaangażowania.

Czytaj też: RJ Mitte miał poważny konflikt z narzeczoną. Postawiła go przed trudnym wyborem. Poszło o najbliższą mu kobietę

„Skrzypek na dachu”, „Lalka”, „Chłopi”. Tomasz Fogiel pozostawił po sobie niezwykłe role

W dorobku Tomasza Fogla znalazły się spektakle, które zajmują szczególne miejsce w historii jego pracy artystycznej. Jednym z nich był „Skrzypek na dachu” w reżyserii Jerzego Gruzy, w którym aktor wcielił się w Motela Kamzoila.

Występował również w musicalu „Jesus Christ Superstar”, podejmując się ról Heroda oraz Piotra. Każda z tych postaci stawiała przed wykonawcą inne zadania. Kolejne ważne role przyniosły przedstawienia przygotowane przez Wojciecha Kościelniaka. W „Lalce” Tomasz Fogiel zagrał doktora Szumana, natomiast w „Chłopach” wcielił się w Ślepca.

Najbardziej osobisty wymiar pożegnania ujawnił się we wspomnieniach zespołu artystycznego. W komunikacie napisali:

„Ranek 15 października okazał się dla nas najsmutniejszym w rozpoczętym niedawno sezonie teatralnym. Odszedł Nestor, wielki aktor, człowiek teatru, pedagog, przyjaciel, dobry duch teatralnych kulis Pan Tomasz Fogiel. Niewysłowiony jest ból naszego środowiska po tej stracie. Pan Tomek, bo tak najczęściej witaliśmy go na korytarzach, był chodzącą encyklopedią teatru. Jego role, anegdoty i przede wszystkim cenne uwagi odnośnie aktorstwa pozostaną na zawsze w naszej pamięci. […]Jego relacja ze studentami często miała charakter ojcowski, niekiedy surowy, ale jednocześnie pełen ciepła i oddania. Od kilku lat organizował im obozy z szermierki, które zapewne wspominają i wspominać będą, jako coś niepowtarzalnego. Jego celne uwagi były dla nas młodych aktorów zawsze cennymi wskazówkami, do których nie wolno było się nie zastosować. Inaczej można było „nadziać się” na jego surowy wzrok, bądź lekki uśmiech pod nosem, mówiący „no Młody.. jeszcze wiele przed Tobą”. Ale w tym wszystkim nigdy nie miał złych intencji. Chciał dobrze dla każdego, a przede wszystkim dla Teatru. Dziękujemy za wszystko Panie Tomku! Żegnaj i do zobaczenia gdzieś… tam… kiedyś…”.

Rodzinie i bliskim składamy głębokie wyrazy współczucia.