KRÓLEWSKIE ŻYCIE

Tajemnice królewskiej alkowy, czyli wszystko, co musicie wiedzieć o romansach Elżbiety II!

Miała słabość do mężczyzn zajmujących się końmi

Gabriela Czernecka 10 lutego 2019 09:51

Małżeństwo królowej Elżbiety II i księcia Filipa trwa nieprzerwanie od 72 lat. Dla niej to była miłość od pierwszego wejrzenia. Jako trzynastoletnia dziewczynka, nie widziała poza nim świata. I już wtedy uparła się, że Filip, przystojny młody oficer, zostanie jej mężem. Kilka lat po ślubie została królową Wielkiej Brytanii i jej małżeństwo od tej chwili nie wyglądało już tak samo. Nie od dziś wiadomo, że książę Filip zdradzał królową. O jego partnerkach pisano wielokrotnie, a biografowie piszą wprost, że nie pozostawał obojętny na urodę znanych kobiet. Mówiono, że Elżbieta II w pełni poświęciła się wówczas służbie państwu. Niewielu jednak wie, że u swego boku przez lata miała mężczyzn, którzy gotowi byli zrobić dla niej wszystko. Królowa Elżbieta II miała słabość do nadwornych koniuszych...

Romanse Elżbiety II - kim był kochanej Elżbiety II?

Dla niej to była miłość od pierwszego wejrzenia. Przystojnego młodego oficera poznała, mając zaledwie trzynaście lat. Początki jednak nie były łatwe. Choć książę Filip miał temperament, niebanalną urodę i specyficzne poczucie humoru, to brakowało mu odpowiedniego pochodzenia, nie miał wykształcenia i zdaniem wielu, miał zbyt bliskie relacje z nazistami. Wielokrotnie oskarżano go o zdrady i romanse z arystokratkami. Listy do niedoświadczonej w romansowaniu (wówczas jeszcze) księżniczki Elżbiety mu nie wystarczały. Chętnie spędzał czas w towarzystwie starszych i nieco dojrzalszych dam. Szybko sprawił, że zaczęła mieć wątpliwości dotyczące tego, czy jest jej wierny. Pierwsze kłopoty zaczęły się jeszcze w 1956 roku. 

W 1956 roku podczas podróży do Australii, książę Filip otwierał Letnie Igrzyska Olimpijskie. Przy okazji odwiedził Gambię, Wyspy Galapagos i Falklandy i używał życia do woli – razem z kolegami tańczyli całe noce, strzelali do krokodyli i w każdym porcie zapraszali na pokład piękne kobiety. Po powrocie Filipa do Anglii gazety szydziły, że książę jedynie odwiedza swój kraj.

Wraz z kumplem Mikiem Parkerem często bywali także na dekadenckich imprezach u fotografa Baona Nahuma, podczas których, jak pisze Marek Rybarczyk w swojej książce Tajemnice Windsorów: „gości obsługiwały kelnerki ubrane tylko w fartuszki, a po przyjęciu można było eksperymentować z seksem w kajdankach lub sadomaso. Podobno podczas jednego z takich szalonych przyjęć lat 60. książę Filip wystąpił w fartuszku w roli półnagiego kelnera”.

Nic dziwnego, że z każdą nową informacją o romansach i zdradach księcia Filipa, królowa jeszcze bardziej poświęcała się obowiązkom. Im bardziej on się od niej odsuwał, tym bardziej ona zaczynała zamykać się w służbie państwu. Nie od dziś mówi się, że od lat żyją w smutnym pozbawiony miłości małżeństwie. Wciąż łączy ich jednak przyjaźń i podobne poczucie humoru. Jak pisał jeden z historyków, ich małżeństwo wciąż trwa, bo „tylko on widzi w królowej człowieka”. 

Romanse królowej Elżbiety II - Patrick Plunket

Od czasu koronacji Elżbiety II w 1953 roku królowa sprawia wrażenie osoby nad wiek poważnej, natchnionej niemal boską misją. O ewentualnych romansach Elżbiety II wiadomo niewiele. Pomimo licznych zdrad męża i jego obojętności oraz ogromnego poświęcenia służbie monarchii udało się jej ocalić skrawki życia osobistego.

Ponoć królowa miała bliską relację z dworskim koniuszym, Patrickiem Plunketem. Był nie tylko jej doradcą, ale także przyjacielem i powiernikiem sekretów. Służbę na królewskim dworze rozpoczął w 1948 roku jeszcze jako adiutant króla Jerzego VI. Podobno już od pierwszego spotkania, Elżbieta II nie miała wątpliwości, że odnalazła bratnią duszę. Gdy wstąpiła na tron w 1952 roku zatrzymała go na stanowisku. Dwa lata później baron Patrick Plunkett awansował i stał się wiceochmistrzem dworu. Przez dobre dwadzieścia lat często odbywali konne przejażdżki.

To on namówił królową, by wyszła poza obrane przez siebie schematy, opuściła mury pałacu i zobaczyła jak żyją zwykli ludzie. Poniedziałek stał się dla nich dniem sekretnych wypadów - do kina, teatru czy na kolację. Choć oboje pozwalali sobie na szalone wypady, nie zapominali o tym, by nie narażać królowej na niebezpieczeństwo. Dlatego w każdej miejsce udawali się Range Roverem monarchini. Ta na czas jazdy osłaniała twarz kołnierzem płaszcza bądź szalem, co uniemożliwiało fanom jej rozpoznanie. 

Patricka często zapraszano na prywatne przyjęcia rodziny królewskiej, ponieważ miał niezwykłe poczucie humoru i nawet w najtrudniejszej sytuacji potrafił rozśmieszyć królową. Wyzwał w niej spontaniczność, co niewielu się udawało. Królowa doceniała w nim pogodę ducha, serdeczność i wielkoduszność, które były jej szczególnie potrzebne, gdy dowiadywała się o kolejnych przygodach księcia Filipa. Patrick Plunket do samego końca pozostawał z królową w serdecznych stosunkach.

Oficjalnie zawsze zwracał się do niej zgodnie z etykietą „Madam”, to prywatnie pozwalał sobie na więcej - miał zwyczaj całowania jej w policzek. Tę niebywałą czułość Elżbieta zawsze przyjmowała z zadowoleniem. W 1971 roku Patrick Planket dowiedział się, że ma nowotwór. Przez cztery lata, nieustannie z odwagą i poczuciem humoru opierał się chorobie. Królowa Elżbieta Ii utrzymywała z nim stały kontakt. Po jego śmierci w 1975 roku nawet nie starała się ukrywać łez…

Niektórzy sugerują, że Elżbieta II i Patrick Planket byli kochankami, a inne źródła podają, że Patrick był... gejem. Oficjalnie żadna z tych informacji nie została potwierdzona, wiadomo jednak, że królowa na swój sposób kochała Patricka - był jej oddanym przyjacielem, na którym zawsze mogła polegać.

Romanse królowej Elżbiety II - Harry Porchester

Według zagranicznych źródeł królową Elżbietę II łączyła szczególna więź z lordem Harrym Porchesterem. Porchie, bo tak często zwracała się do niego Elżbieta II, był nadwornym koniuszym, któremu bezgranicznie ufała. Choć publicznie mówił do niej „Wasza Wysokość” to prywatnie pozwalał sobie na przezwisko królowej jeszcze z dzieciństwa „Lilibet”.

Ich romans miał mieć miejsce w latach 60., a co niektóre źródła przypominają publikacje, które wówczas się ukazały. Dotyczyły one niebywałego podobieństwa księcia Andrzeja, syna królowej Elżbiety II i właśnie Harry’ego, ulubionego lorda królowej. Oczywiście żadne kompromitujące zdjęcie Elżbiety II i Harry’ego Porchestera, jeśli w ogóle takie istnieją, nigdy nie ujrzały nigdy światła dziennego.

A przynajmniej oficjalnie nic o tym nie wiadomo. Wszystko bowiem dzieje się według zasady wyznawanej przez rodzinę królewską Wielkiej Brytanii, że „grzechem nie są czyny moralnie naganne, tylko nieostrożność sprawiająca, że dowiaduje się o nich świat”.  

Wideo

Wiemy, jak dbać o skórę dojrzałą! 

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

W wielkanocnym numerze Barbara Kurdej-Szatan z mamą i córką opowiadają o rodzinnych tajemnicach, a Joanna Mazur o tym, jak naprawdę wygląda życie niewidomej sportsmenki!