Goście byli już w Krakowie, a dzień przed ceremonią Filip Chajzer usłyszał od proboszcza: „Ślub się nie odbędzie”. Brakowało dokumentów z Urzędu Stanu Cywilnego, a urząd był zamknięty. Wtedy ruszyła seria telefonów, która doprowadziła dziennikarza do pani Klaudii, właścicielki warzywniaka. To ona przekazała kontakt, który pomógł rozwiązać problem.

WIDEO

player placeholder

Ślub Filipa Chajzera zawisł na włosku dzień przed ceremonią

Do ceremonii zostało już niewiele czasu. Filip Chajzer i Bianka przygotowywali się do ślubu, goście zjeżdżali do Krakowa, a w piątkowy wieczór pojawił się problem, który mógł zatrzymać wszystko. Jak później opowiadał Chajzer w podcaście, para znalazła się u proboszcza i wtedy dowiedziała się, że nie ma kompletu dokumentów potrzebnych do ceremonii.

„Jest dzień przed ślubem, jest ta godzina już pewnie jakaś 20:00, u proboszcza, a proboszcz mówi: „Potrzebujecie takie trzy karteczki z Urzędu Stanu Cywilnego potwierdzające, że jesteście stanu wolnego”. A my w szoku. Urząd jest zamknięty, a ksiądz wtedy powiedział jedno zdanie: „Ślub się nie odbędzie”” — opowiadał Chajzer.

Zobacz także:

Problem był konkretny: brakowało dokumentów z Urzędu Stanu Cywilnego, a placówka była już zamknięta. Wszystko działo się dzień przed planowaną uroczystością.

Bianka Chajzer, Filip Chajzer
AKPA

Goście byli już w Krakowie. Chajzer myślał o odwołaniu wszystkiego

Dla Filipa Chajzera informacja przekazana przez księdza oznaczała również konieczność zmierzenia się z pytaniem, co powiedzieć zaproszonym osobom. Część gości zdążyła już przyjechać do Krakowa.

„A ja sobie myślę: jak ja to wszystko odwołam? Co ja powiem tym ludziom? Co oni o mnie pomyślą? A już zjechali, bo to był piątek” — wspominał.

Zamiast kończyć przygotowania do ceremonii, dziennikarz zaczął szukać osoby, która mogłaby pomóc w zdobyciu brakujących dokumentów. Zaczął wydzwaniać do znajomych z Krakowa.

Pomoc przyszła z warzywniaka. Pani Klaudia przekazała ważny numer

Jeden ze znajomych podał Chajzerowi kontakt do kobiety prowadzącej warzywniak na bazarze. Jej nieżyjący tata był przed laty radnym miejskim i miał wielu znajomych wśród urzędników.

W ten sposób w historii ślubu pojawiła się pani Klaudia. To ona przekazała Filipowi Chajzerowi numer do żony swojego szwagra. Kobieta pracowała w urzędzie stanu cywilnego i zajmowała się wydawaniem właśnie tych dokumentów, których brakowało parze.

Seria telefonów nie zakończyła się jednak na tym kontakcie. Jeszcze w piątek udało się dotrzeć do naczelniczki USC. Ta zgodziła się otworzyć placówkę w sobotę z samego rana, tuż przed planowanym ślubem.

Ceremonia odbyła się 19 września w Krakowie

Ślub Filipa Chajzera i Bianki ostatecznie doszedł do skutku. Ceremonia odbyła się 19 września w Krakowie. Jedno ze źródeł wskazuje krakowskie Podgórze, natomiast drugie precyzuje, że para powiedziała sobie sakramentalne „tak” w Kościele Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Krakowie. Ceremonię poprowadził ks. Rafał Główczyński.

Po uroczystości Chajzer mówił Plejadzie o swoich emocjach.

„[Czuję się] najlepiej w życiu. Serio, jestem w najlepszym momencie mojego całego 41-letniego życia” — powiedział prezenter.

Niedługo po ślubie Filip i Bianka Chajzer zadebiutowali również z podcastem „Filip & Bianka Chajzer Podcast”. To właśnie tam opowiedzieli o swoim związku i kulisach przygotowań do uroczystości.

„Bo kto wam o ty opowie lepiej niż my sami” — wyjaśnił Chajzer na początku.

Filip Chajzer, Bianka Chajzer
East News

Przed ślubem pojawił się jeszcze jeden problem. Chodziło o bierzmowanie

Brak dokumentów z Urzędu Stanu Cywilnego nie był jedyną przeszkodą, z którą Filip Chajzer mierzył się przed uroczystością. Na kilka tygodni przed ślubem prezenter zorientował się, że nie ma bierzmowania. Z relacji opisanej przez Plejadę wynika, że wtedy okazało się również, iż na przyjęcie tego sakramentu trzeba dość długo czekać.

„Bo bierzmowanie też się załatwia przez dwa lata. Pamiętam, że jechaliśmy samochodem, ja akurat nie prowadziłem. (...) Pamiętam tę myśl: ja dzisiaj załatwię bierzmowanie” — mówił Filip Chajzer.

Prezenter zaczął kontaktować się z kolejnymi parafiami. Jak opowiadał, w wielu miejscach spotykał się z odmową, ale ostatecznie sytuacja się zmieniła.

„Zacząłem dzwonić od księdza do księdza. (...) [Usłyszałem] „O nie, to przez biskupa, oj”. I co się w końcu okazało? Od księdza do księdza, od księdza do księdza i jest bierzmowanie następnego dnia — po moim maratonie [we Wrocławiu]” — relacjonował.

Dokładnie 7 czerwca Filip Chajzer opublikował wpis, w którym poinformował o przyjęciu bierzmowania. Później, przed samym ślubem, pojawił się problem z dokumentami z USC. Ostatecznie również ten został rozwiązany, a ceremonia w Krakowie doszła do skutku.