Film „Żeby nie było śladów” Jana P. Matuszyńskiego powalczy o Złotego Lwa w Wenecji
Fot. ŁUKASZ BĄK/MAT. PRASOWE
ZE ŚWIATA FILMU

Film „Żeby nie było śladów” przypomina sprawę Grzegorza Przemyka. Ta zbrodnia wstrząsnęła Polską

Film Jana P. Matuszyńskiego powalczy o Złotego Lwa w Wenecji

Ksenia Krasko 28 lipca 2021 19:25
Film „Żeby nie było śladów” Jana P. Matuszyńskiego powalczy o Złotego Lwa w Wenecji
Fot. ŁUKASZ BĄK/MAT. PRASOWE

Film „Żeby nie było śladów” w reżyserii Jana P. Matuszyńskiego powalczy o Złotego Lwa, czyli najważniejszą nagrodę 78. Festiwalu Filmowego w Wenecji. Produkcja przypomina sprawę Grzegorza Przemyka i historię zbrodni, która wstrząsnęła Polską w latach 80. ubiegłego wieku. Tegoroczny festiwal w Wenecji potrwa od pierwszego do jedenastego września, a film ma trafić do polskich kin jesienią.

Film „Żeby nie było śladów” Jana P. Matuszyńskiego w Wenecji

„Czuję się wyśmienicie, bo Wenecja jest bardzo fajnym miejscem na światową premierę filmu”, stwierdził w rozmowie z tvn24.pl Jan P. Matuszyński, twórca między innymi wielokrotnie nagradzanego filmu „Ostatnia Rodzina” i serialu „Król”. Scenariusz powstał na podstawie książki-reportażu Cezarego Łazarewicza – „Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka”. Publikację doceniono w 2017 roku Nagrodą Literacką NIKE.

„Cała sprawa Grzegorza Przemyka, te wszystkie wątki, które Cezary opisał w książce, na pierwszy rzut oka wydają się oczywiste i jasne. Ale po dokładniejszym przyjrzeniu się, okazuje się, że jest w niej wiele niejednoznaczności, kolejnych warstw. To właśnie wielopłaszczyznowość najbardziej interesuje mnie w kinie. Ten film jest opowiadany w dużej mierze z perspektywy świadka pobicia Przemyka, który widział najwięcej, ale nie widział wszystkiego i nie wie wszystkiego. Ta nieoczywistość mnie ciekawi”, wytłumaczył w rozmowie z TVN24 reżyser.

Kadr z filmu „Żeby nie było śladów” Jana P. Matuszyńskiego

Film „Żeby nie było śladów”, reż. Jan P. Matuszyński
Fot. ŁUKASZ BĄK/MAT. PRASOWE

Sprawa Grzegorza Przemyka

Grzegorz Przemyk urodził się w 1964 roku w Warszawie, był synem poetki Barbary Sadowskiej i Leopolda Przemyka, a także uczniem XVII LO im. Frycza Modrzewskiego. 12 maja 1983 roku zdał maturę. Tego dnia milicja zatrzymała nastolatka i jego kolegę na Placu Zamkowym. Młodzi ludzie nie mieli przy sobie dokumentów, dlatego Przemyk trafił na pobliski komisariatu MO przy ul. Jezuickiej.

Tam został pobity przez trzech funkcjonariuszy. Po powrocie do domu poczuł się gorzej. Odczuwał silny ból w rejonie brzusznym i trafił do szpitala. Zmarł po dwóch dniach od pobicia, tuż przed swoimi 19. urodzinami. 19 maja na Powązki przybyły tłumy mieszkańców, aby pożegnać się ze zmarłym. Ze względu na okoliczności śmierci Grzegorza Przemyka, a także przez to, kim była jego matka, ten pogrzeb nazwano „pierwszą tak dużą manifestacją przeciw władzy komunistycznej od czasu wprowadzenia stanu wojennego”.

Zobacz też: Tajemnica zabójstwa Leszka Kowalewskiego. Jak zginął poeta z „Rejsu”?

Ówczesne władze i SB chciały odwrócić uwagę od działań milicji, dlatego w grudniu 1983 roku uznano, że winę za śmierć Przemyka ponoszą sanitariusze i lekarka, którzy dostarczyli młodego mężczyznę do szpitala. Milicjanci Ireneusz K. i Arkadiusz D. zostali uwolnieni od zarzutów. Po 1989 roku wznowiono proces, a w 1997 roku Arkadiusz D. usłyszał wyrok. Nie odbył kary z powodów zdrowotnych. W 2008 roku sąd skazał Ireneusza K. za „niebudzące wątpliwości” śmiertelne pobicie Przemyka. Po roku sąd apelacyjny uznał, że sprawa przedawniła się w 2005 roku i umorzył proces. [za wikipedia.org]

Tablica upamiętniająca miejsce zamieszkania Grzegorza Przemyka, ulica Zgoda 13, Warszawa

Grzegorz Przemyk - historia opozycjonisty, zabitego na posterunku milicji w Warszawie w 1983 roku
Fot. Adam Burakowski/REPORTER

Film „Żeby nie było śladów” Jana P. Matuszyńskiego - fabuła, obsada

„Polska, 1983 roku. W kraju wciąż obowiązuje, mimo zawieszenia, wprowadzony przez komunistyczne władze stan wojenny, mający na celu zduszenie solidarnościowej opozycji. 12 maja Grzegorz Przemyk, syn opozycyjnej poetki Barbary Sadowskiej, zostaje zatrzymany i ciężko pobity przez patrol milicyjny. Przemyk umiera po dwóch dniach agonii. Jedynym świadkiem śmiertelnego pobicia jest jeden z kolegów Grzegorza, Jurek Popiel, który decyduje się walczyć o sprawiedliwość i złożyć obciążające milicjantów zeznania.

Początkowo aparat państwowy, w tym Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, bagatelizuje sprawę. Jednak gdy ponad 20 tysięcy ludzi przemaszeruje przez ulice Warszawy za trumną Przemyka, władza decyduje się użyć wszelkich narzędzi przeciwko świadkowi i matce zmarłego, aby ich skompromitować i zapobiec złożeniu przez Jurka zeznań w sądzie.

Rozpoczyna się, nadzorowana osobiście przez Ministra Spraw Wewnętrznych, generała Czesława Kiszczaka, operacja „Junior”, której głównym celem jest powstrzymanie Jurka przed ujawnieniem prawdy oraz zrzucenie winy na sanitariuszy, którzy wieźli Przemyka po pobiciu na pogotowie. Armia esbeków zaczyna śledzić Jurka i jego rodziców, inwigilując ich życie prywatne 24 godziny na dobę, zaś media i prokuratura są kierowane i naciskane przez władzę, aby do opinii publicznej trafiały tylko „właściwe” komunikaty. Z kolei Barbara Sadowska nie traci nadziei na sprawiedliwość, a przedstawiciele władzy państwowej i specjalna grupa śledczych prowadzą kolejne narady, jak ukręcić łeb sprawie Przemyka...”, czytamy w opisie dystrybutorskim filmu.

Film „Żeby nie było śladów”, reż. Jan P. Matuszyński
Fot. ŁUKASZ BĄK/MAT. PRASOWE

Film „Żeby nie było śladów”, reż. Jan P. Matuszyński
Fot. ŁUKASZ BĄK/MAT. PRASOWE

Zobacz też: Rocznica śmierci generała Marka Papały. Zbrodnia owiana tajemnicą

Autorką scenariusza jest Kaja Krawczyk-Wnuk. Za produkcję odpowiada „Aurum Film”, czyli duet Leszek Bodzak i Aneta Hickinbotham. „Wierzymy, że Konkurs Główny to początek drogi festiwalowej dla tego filmu. Dzięki temu widzowie na całym świecie poznają fragment polskiej historii, którym była sprawa Grzegorza Przemyka, tak ważna dla różnych pokoleń Polaków”, przekazali producenci. [cyt. za Interia Film]

Nad filmem „Żeby nie było śladów” pracowali także operator Kacper Fertacz (m.in. „Ostatnia Rodzina”, „Król”), montażysta Przemysław Chruścielewski (m.in. „Król”), kostiumografka Małgorzata Zacharska (m.in. „Sala samobójców. Hejter”), charakteryzatorka Pola Guźlińska (m.in. „Król”) oraz scenograf Paweł Jarzębski („Kamerdyner”).

W postać Grzegorza Przemyka wcielił się Mateusz Górski, i jest to pierwsza tak duża rola aktora. W filmie wystąpili również Sandra Korzeniak (Barbara Sadowska), Tomasz Ziętek, Agnieszka Grochowska, Robert Więckiewicz, Jacek Braciak, Aleksandra Konieczna, Sebastian Pawlak, Adam Bobik, Tomasz Kot i inni.

Film „Żeby nie było śladów”, reż. Jan P. Matuszyński
Fot. ŁUKASZ BĄK/MAT. PRASOWE

Film „Żeby nie było śladów”, reż. Jan P. Matuszyński
Fot. ŁUKASZ BĄK/MAT. PRASOWE

O statuetkę Złotego Lwa powalczy w tym roku 21 filmów z całego świata, a wśród nich „Madres Paralelas” Pedro Almodovara, „Spencer” Pablo Larraina, „The Lost Daughter” Maggie Gyllenhaal i „The Power of the Dog” Jane Campion. Pełna lista dostępna jest na stronie festiwalu (TUTAJ). Przewodniczącym jury Konkursu Głównego jest koreański reżyser Joon-ho Bong, laureat Oscara i wielu innych nagród za film „Parasite”. Złote Lwy za całokształt otrzymają reżyser Roberto Benigni i aktorka Jamie Lee Curtis. 

Źródło: TVN24, Onet, Interia Film, Wikipedia

Wideo

Piękni, szczęśliwi, zakochani. Tak Karol i Małgorzata Strasburgerowie pozowali w sesji dla VIVY!  

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

JULIA KUCZYŃSKA „MAFFASHION” – Influencerka, ikona stylu, bizneswoman. Teraz przyszedł czas na nowy rozdział w jej życiu. ZBIGNIEW ZAMACHOWSKI w dniu 60. urodzin wyjawia „całą” prawdę o karierze i swoich pryncypiach. MODA W WIELKIM MIEŚCIE – Czy Carrie i jej przyjaciółki z serialu „Seks w wielkim mieście” zrezygnują z designerskich strojów, zobaczymy w sequelu „And Just Like That”. KRYSTYNA KOFTA – Nagła choroba spadła na nią jak grom z jasnego nieba. Jak wyglada teraz jej życie? W cyklu EXTRA: Co się stanie z milionami Afganek w kraju, gdzie wciąż kamienuje się kobiety?