Polscy widzowie pokochali ją jako Frankę z „M jak miłość”, ale Dominika Kachlik nie zamierzała poprzestać na sukcesie w kraju. Z determinacją zaczęła sięgać po role za granicą, aż w końcu trafiła do amerykańskich produkcji. Dziś coraz śmielej zaznacza swoją obecność na międzynarodowej scenie, udowadniając, że wielkie ambicje potrafią otwierać drzwi do wielkiego świata. O swojej drodze opowiedziała niedawno w studiu "Dzień Dobry TVN". „Cały czas mam w głowie, że to jest jakiś początek. Rozwijam się, jestem na początku mojej drogi i w ten sposób o tym myślę”, zaznacza.
WIDEO…
Idzie po swoje! Jak zaczęła się kariera Dominiki Kachlik?
Mimo że świętowała w tym roku dopiero 34. urodziny, jej zawodowy dorobek prezentuje się imponująco. Dominika Kachlik to aktorka, która od początku swojej kariery udowadnia, że talent, ambicja i ciężka praca to skuteczny przepis na sukces – nie tylko na krajowym podwórku. Choć wszystko zaczęło się skromnie – od niewielkiej roli w serialu „Krew z krwi” w 2015 roku – już wtedy było jasne, że to dopiero początek. Absolwentka prestiżowej Akademii Teatralnej w Warszawie weszła do branży bez huku, ale z klasą i wyczuciem. Kamera ją kochała – a ona, z każdą kolejną rolą, coraz bardziej udowadniała, że czuje się przed nią jak ryba w wodzie.
Od pierwszego ujęcia biła od niej szczerość, spokój i wewnętrzna siła. I to właśnie te cechy szybko sprawiły, że zaczęła być zapraszana do kolejnych produkcji. Nie szukała dróg na skróty. Buduje swoją markę z wyczuciem, konsekwencją i ogromną wiarą we własne możliwości.
Choć jej nazwisko przewijało się w wielu popularnych produkcjach – od „Ojca Mateusza”, przez „Leśniczówkę”, aż po serial „Bracia” – to właśnie rola Franki Zduńskiej w „M jak miłość” sprawiła, że miliony Polaków zaczęły mówić o niej z czułością. Jako partnerka serialowego Pawła zdobyła serca widzów swoją autentycznością, magnetycznym spojrzeniem i niezwykłą naturalnością przed kamerą.
Czytaj też: Miała świat teatru u swoich stóp, ale na miłość brakowało jej czasu. Jeden mężczyzna wywrócił życie Anny Gornostaj do góry nogami. Są razem od ponad 40 lat
Krok po krokach – jak trafiła do międzynarodowych produkcji?
Ale Dominika Kachlik nie spoczywa na laurach. Gdy inni cieszyli się chwilą, ona już patrzyła dalej – z niegasnącą ambicją, która nie zna granic. Od początku wiedziała, że ekranowa popularność w Polsce to dopiero początek. Jej horyzont zawsze sięgał znacznie dalej. Konsekwentnie i cierpliwie brała udział w zagranicznych castingach – często nagrywając selftape'y, czasem bez żadnej gwarancji sukcesu. Ale jak widać – opłaciło się.
„Po pandemii świat castingowy się mocno zmienił. Nie muszę gdzieś być, by wziąć udział w castingu, bo one wszystkie właściwie odbywają się online, wysyła się self-tape'y. [...] Dla mnie to niesamowicie komfortowa sytuacja. Wiem, że jestem w mniejszości, bo wielu aktorów tego nie lubi, a ja kocham te self-tape'y. Wiem, że mogę to zrobić na swoich zasadach i mam tyle dubli, ile chcę. Castingi są dla mnie zazwyczaj stresującą sytuacją, a w self-tape'ie wiem, że to, na czym mam się skupić, to wyłącznie, żeby jak najlepiej zagrać. Cała reszta nie istnieje, bo jestem w swoim bezpiecznym środowisku, u siebie w domu, a potem to idzie w świat”, zwierzała się w Dzień Dobry TVN.
Pierwszy sygnał, że jej talent zaczyna rezonować poza granicami Polski, przyszedł w 2022 roku – wtedy Dominika Kachlik pojawiła się w szwedzkim serialu „Agent Hamilton”, stawiając odważny krok na europejskiej scenie. Ale prawdziwy przełom nastąpił rok później. W 2023 roku zagrała główną rolę w międzynarodowej komedii romantycznej „The Modelizer”. Na ekranie wcieliła się w rolę zjawiskowej polskiej modelki. „Przełom nastąpił, kiedy wraz z wybuchem pandemii, kiedy w Polsce zamykały się kolejne teatry i plany filmowe, a ja dostałam duży, międzynarodowy casting do amerykańskiego filmu "The Modelizer". Tak się złożyło, że ten casting wygrałam, ale do końca nie wierzyłam, że to się wydarzy. To było dla mnie odrealnione. Łatwiej było mi myśleć, że to się nie wydarzy i nie zawieść swoich oczekiwań, niż po prostu w to uwierzyć. Pamiętam, że moment, kiedy zdałam sobie sprawę, że to się dzieje naprawdę, to kiedy byłam już w samolocie”, mówiła niedawno w Dzień Dobry TVN.
Wspominając pracę przy tytule, aktorka nie kryje dumy i wzruszenia. Rola była wynikiem wieloetapowego castingu. Bez znajomości, bez protekcji – tylko ona, jej talent i upór.
„To jest moja największa zawodowa przygoda. Ogromny casting, który był kilkuetapowy i realizowany przez selftape'y. Szukanie dziewczyny do tej roli trwało cztery miesiące i... wygrałam casting! […] Nieskromnie uważam, że jest to moja wielka praca, zasługa i nikt mi tego nie dał na talerzu, sama sobie to wywalczyłam. Tam na miejscu - absolutnie przygoda życia! Trafiłam na fantastycznych ludzi, gdzie nikt nie miał poczucia, że musi być nad kimś. Tutaj, na polskim rynku, czasem spotykam się z tym, zwłaszcza wśród starszych aktorów, że jest takie poczucie, że oni chcą nas młodych trochę wyedukować, że powinno być tak, tak i tak”, opowiadała w rozmowie z Telemagazynem.
Dominika Kachlik sięga po kolejne marzenia. Jej portfolio robi wrażenie
Jednym z ważnych etapów międzynarodowej kariery Dominiki Kachlik był również gościnny występ w amerykańskim serialu „FBI: International”, emitowanym przez stację CBS. Produkcja pełna napięcia i dynamicznych zwrotów akcji przyciągała przed ekrany miliony widzów. Zdjęcia z udziałem polskiej aktorki realizowano w Pradze i Budapeszcie, jednak przez długie tygodnie musiała zachować szczegóły swojego udziału w tajemnicy.
Z kolei w połowie listopada 2025 roku podzieliła się trailerem produkcji „The Saints”, w której także wzięła udział. „POZNAJECIE? MARTIN SCORSESE PRESENTS: THE SAINTS, 16.11. CDN”, napisała. A w komentarzach zaroiło się od gratulacji. „Ależ jestem z Ciebie dumna”, „Niesamowite! Gratuluje!”, „O stara, nie zatrzymujesz się”, czytaliśmy. Kolejnym krokiem w jej międzynarodowej karierze jest produkcja „Shy and Lola”, do której aktorka niedawno zakończyła zdjęcia. Teraz promuje kolejny zagraniczny projekt — gotycki horror „The Face of Horror” w reżyserii Anny Biller, twórczyni „Czarownicy miłości”
Dominika Kachlik z odwagą sięga po kolejne zawodowe marzenia, udowadniając, że talent w połączeniu z determinacją potrafi otworzyć drzwi do międzynarodowej kariery. Nie szuka dróg na skróty, konsekwentnie budując swoją pozycję poza granicami Polski. A patrząc na jej dotychczasowe osiągnięcia, trudno oprzeć się wrażeniu, że najciekawsze rozdziały tej historii mogą być jeszcze przed nią.
Życzymy sukcesów!