URODZINY GWIAZD

Współtworzył sukces Brodki i Nosowskiej... Krzysztof Zalewski kończy 34 lata!

To on stworzył jeden z największych przebojów tego lata!

Olga Figaszewska 24 sierpnia 2018 13:55

Talent, niesamowity głos, nietuzinkowa osobowość i ogromna wrażliwość. Powiedzieć - człowiek orkiestra, to zdecydowanie za mało. Kompozytor, autor tekstów, wokalista, multiinstrumentalista… Można wymieniać bez końca. Krzysztof Zalewski szesnaście lat temu wygrał drugą edycję programu Idol, ale dopiero teraz jest o nim naprawdę głośno. Przeboje Polsko i Miłość Miłość znają wszyscy jego fani, a utwór Początek, będący hymnem tegorocznego Męskiego Grania stał się prawdziwym hitem sieci. Dziś artysta obchodzi swoje 34. urodziny! Jak wyglądała jego droga na szczyt?

Krzysztof Zalewski: kariera

Muzyka była w życiu Krzysztofa Zalewskiego od zawsze. Jako dziecko uczęszczał do szkoły muzycznej w klasie fortepianu i perkusji w Lublinie. Uczył się także gry na gitarze. Kilka lat grał w lokalnym zespole Loch Ness.

Udział w Idolu

Jednak na dobre, przygodę ze sceną rozpoczął od castingu do drugiej edycji Idola. Był 2002 rok. Krzysztof Zalewski miał zaledwie 18 lat! Udział w programie traktował jako „manifestację rocka”. Z kolegami za odłożone pieniądze nagrali pierwsze demo. Postanowili, że pojada na casting i wręczą jurorom płytę. „Ale kiedy w końcu trafiliśmy do programu, trzeba było zawyć. I ja zawyłem. Naprawdę, nie wiem, jak się to stało, że mnie przepuścili dalej, a już zupełnie nie mam pojęcia, jakim cudem wygrałem. Ostatnio byłem w programie Kuby Wojewódzkiego i puścił mi fragment tego wycia. Nie dało się tego słuchać”, opowiadał po latach w wywiadzie dla Zwierciadła.

Zalewski brawurowo przeszedł przez wszystkie etapy konkursu, by ostatecznie zgarnąć główną nagrodę. W finałowym odcinku długowłosy rockman zachwycił publiczność interpretacją utworu Perl Jam, Jeremy.

Pierwszy album i trudne początki kariery

Wygrana była spełnieniem młodzieńczych marzeń Krzysztofa Zalewskiego, ale również wtedy stanął na rozstaju dróg… Sukces miał przyjść nieco później. Zalewski podpisał kontrakt z dużą wytwórnią muzyczną i wydał swój debiutancki album - Pistolet. Po latach w jednym z wywiadów zwierzył się, że po wygraniu Idola zaczął uczyć się śpiewu.

„Nie umiałem wziąć się w garść, nie potrafiłem podejmować decyzji, nie byłem odpowiedzialny. Nie byłem w stanie zgromadzić za sobą ludzi i środków, bo nie można było traktować mnie poważnie. Zasługiwałem na to, aby nie chciano mi zaufać, stawiać na mnie swojego czasu i pieniędzy”, opowiadał w wywiadzie dla Urody Życia.

Udział w programie utwierdził go w przekonaniu, że muzyka jest czymś, co chce robić w życiu. Przeprowadził się z Lublina do Warszawy. Wybudował kabinę dźwiękoszczelną do śpiewania. Zarabiał biorąc kolejne fuchy w studio, nagrywał dziesiątki chórków na płyty innych, zaczął pisać muzykę i piosenki... do szuflady.  W między czasie zaczynał koncertować z innymi artystami: Hey, Brodka, zespół Muchy czy Japoto. Wcielił się w rolę starszego sierżanta Mieczysława Dziemieszkiewicza w kontrowersyjnym filmie Historia Roja. Był szczęśliwy, że może utrzymywać się z muzyki. 

Album "Złoto" otwiera mu drogę do sławy

Na kolejny album Krzysztofa Zalewskiego fani artysty musieli poczekać aż... 9 lat. Tak powstał krążek Zelig. Jednak przełom kariery nadszedł 3 lata później, w 2016 roku. Zalewski zmienił swoje podejście do tworzenia muzyki. Ostatnie półtora roku było dla niego bardzo intensywne. Dwie płyty wydane po długiej przerwie: Złoto, (z którego pochodzi hit Miłość Miłość) i Zalewski śpiewa Niemena. W swoich utworach opowiada nie tylko o miłości, wewnętrznych rozterkach, a także zabiera głos w kwestii sytuacji społeczno-politycznej. Jest bezpośredni. I nagle nastąpiło pewne objawienie.

Utwory Krzysztofa Zalewskiego zaczęły regularnie pojawiać się w rozgłośniach radiowych, a na koncerty przychodzi trzy, cztery razy więcej ludzi niż do tej pory. Artysta był nominowany do Fryderyków, otrzymał Mateusza Trójki, występował na głównej scenie Open’era i trasy Męskiego Grania. „Ale dopiero teraz miałem okazję wyjść na scenę i zobaczyć, jak 1700 osób śpiewa moje teksty. To było wzruszające doświadczenie”, mówił.

Właśnie stworzył hit lata. To on stoi za muzyką i tekstem. Hymn Męskiego Grania został okrzyknięty arcydziełem. Wraz z Kortezem i Podsiadło stworzyli doskonałą harmonię.

„Na pewno łatwiej mi komponować muzykę, ale tak, teksty to też frajda. I z radością zauważam, że nie muszę wspomagać się nie wiadomo czym, aby powstały. Wystarczy kawa”, relacjonuje.

Zdarza się, że podczas jednego koncertu ma pod sobą sześć instrumentów. Lewą ręką grała na organach, prawą na bębnach i jednocześnie śpiewała. Na scenę wychodzi nawet z gorączką.

„I może mi się wydawać, że zemdleję po zejściu ze sceny, ale dopóki na niej jestem, muszę się spalić. A w najtrudniejszych chwilach przypominam sobie, że o to biłem się co najmniej przez dziesięć ostatnich lat”, dodaje.

Krzysztof Zalewski na co dzień: leń czy ekscentryk?

Kiedy mówi o swoich muzycznych idolach, wymienia ekscentryków: Mercury’ego, Davida Bowie, Rolling Stones. Czy sam nim jest?

„Bywam kapryśny. Ale ekscentryczny chyba nie. Staram się do kilku lat dążyć do normalności, żyć normalnie. Mam za sobą długi okres, nazwijmy to delikatnie imprezowy. Dziś wiem, że takie życie to marna iluzja, że da się to całe swoje wiariactwo skanalizować w muzyce, i że przyjemnie jest stać na dwóch nogach. Wiedzieć, co się dookoła mnie dzieje, przyjemnie jest ogarniać swoje życie”, mówił w wywiadzie dla Urody Życia.

Twierdzi, że jest ambitnym leniem. A najskuteczniejszą dyscypliną jest dla niego deadline. „Ambicja to moja szalona religia”, jak śpiewał Brylewski. Pomaga mi, ale też czasem nie daje mi w nocy spać”, dodał.

Chociaż muzyka jest jego miłością, mówi, że żyje też dla bliskich mu osób. Nie wie, czy byłby  w stanie żyć bez koncertów. „Bywa, że na scenie wydarza się coś, co jest już poza mną. Palce biegną po strunach, słowa same wychodzą z gardła, ale staję się częścią czegoś większego. Wtedy jestem tylko przekaźnikiem”, zwierza się.

Teraz ma swój czas. Całe lato ma utkane koncertami. We wrześniu i październiku powraca, by powtórzyć trasę z płytą Zalewski śpiewa Niemena. Niedawno zdradził, że cały czas myśli  tworzeniu nowego materiału na płytę.

Krzysztof Zalewski: życie prywatne

Krzysztof Zalewski urodził się  24 sierpnia 1984 w Lublinie, gdzie rozpoczął swoją przygodę z muzyką. Był uczniem podstawowej szkoły muzycznej w klasie fortepianu i perkusji. Jest synem aktora, Stanisława Brejdyganta.

Artysta strzeże swojej prywatności i rzadko wypowiada się an temat życia osobistego. Pomiędzy sceną a życiem prywatnym znajduje odpowiedni środek. Wiadomo, że jest w szczęśliwym związku. Na nowej płycie Krzysztofa Zalewskiego znalazł się również utwór, który stworzył specjalnie dla swojej ukochanej - Otu.

Z okazji urodzin życzymy Krzysztofowi Zalewskiemu wszystkiego najlepszego!  

Wideo

Poznaj historię miłości Agnieszki Woźniak-Starak i jej męża Piotra!

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Niezwykła rozmowa z Grażyną Torbicką o jej wszystkich miłościach. A Remigiusz Mróz zdradza nam tajemnice swojego sukcesu!