Był rok 1799, gdy James Atkinson wyruszył do kosmopolitycznej stolicy, by szukać szczęścia, sławy i uznania. Wkrótce jego perfumy zdobyły popularność wśród londyńskich elit, a później rozeszły się po Europie, docierając także do Polski. Niemal sto lat po powstaniu marki jej nazwa pojawiła się w „Lalce” — powieści, która do dziś pozwala zajrzeć w świat gustów i aspiracji dziewiętnastowiecznego społeczeństwa.
WIDEO…
Do Londynu z żywym niedźwiedziem
Historia Atkinsons zaczyna się jak opowieść, w którą trudno uwierzyć. Młody dżentelmen opuszcza dzikie, surowe rejony północnej Anglii i rusza do Londynu. Nie podróżuje jednak sam. Towarzyszy mu niedźwiedź — prawdziwy, żywy zwierzak, który już na początku tej historii nadaje jej niecodzienny charakter.
James Atkinson przybywa do stolicy w 1799 roku. Ma ambicje i marzy o sukcesie w wielkim mieście. Wkrótce jego nazwisko zaczyna być kojarzone z zapachami, które trafiają w gusta najbardziej wymagających klientów. Przy 44 Gerrard Street w Soho powstaje miejsce, do którego zaglądają damy, dandysi, debiutanci, książęta i faworyci. Przychodzą tam, by poznać kompozycje, które stają się częścią ich stylu.
Woda kolońska, która przyniosła sławę
Przełom następuje w 1800 roku. Atkinson przedstawia wówczas swoją odważną wodę kolońską, a jego pozycja jako jednego z najwybitniejszych perfumiarzy Anglii zostaje ugruntowana. Charakterystyczny flakon marki staje się pożądanym dodatkiem do garderoby stylowych kobiet i eleganckich mężczyzn.
Popularność perfum nie ogranicza się do Wielkiej Brytanii. Atkinsons zdobywa uznanie w Europie, a jego zapachy trafiają również do Polski. Marka staje się częścią świata luksusu, w którym odpowiednio dobrane perfumy mówią o guście i pozycji równie wiele jak strój czy dodatki.
Co Mraczewski mówił o perfumach Izabeli Łęckiej?
O obecności Atkinsons w polskiej kulturze przypomina „Lalka” Bolesława Prusa. W rozdziale VII panna Izabela odwiedza sklep Wokulskiego, a obsługujący ją subiekt Mraczewski z zapałem pokazuje kolejne pudełka. Tłumaczy klientce po polsku i po francusku, jakie wybory powinny odpowiadać jej upodobaniom.
Wśród jego wskazówek pojawiają się właśnie perfumy Atkinsona. Prus pisze:
„Tylko rozgorączkowany Mraczewski zeskakiwał i wbiegał na drabinkę, wysuwał szuflady i wydobywał coraz nowe pudełka tłomacząc pannie Izabeli po polsku i po francusku, że nie może nosić innych rękawiczek, tylko pięć i pół, ani używać innych perfum, tylko oryginalnych Atkinsona, ani ozdabiać swego stolika innymi drobiazgami, jak paryskimi”.
To nie tylko wzmianka o konkretnej marce. W tym fragmencie perfumy stają się jednym z elementów opisu świata Izabeli Łęckiej — świata, w którym liczą się elegancja, pochodzenie i znajomość tego, co uchodzi za wyrafinowane. Mraczewski wymienia je obok rękawiczek w odpowiednim rozmiarze oraz paryskich drobiazgów, które mają zdobić stolik panny.
Perfumy z literacką historią
Historia Atkinsons prowadzi od niezwykłej wyprawy Jamesa Atkinsona od londyńskiego Soho, przez salony brytyjskiej elity, aż po karty jednej z najważniejszych polskich powieści. Marka, która zdobyła uznanie w Europie, została zapamiętana także dzięki krótkiej scenie z udziałem Izabeli Łęckiej i Mraczewskiego.
Dziś perfumy Atkinsons nadal można kupić, choć współczesna oferta marki nie oznacza, że dostępne kompozycje są dokładnie tymi samymi zapachami, które znała bohaterka „Lalki”. Literacka wzmianka pozostaje jednak fascynującym świadectwem dawnej renomy marki — i przypomnieniem, że czasem nawet drobny szczegół w powieści potrafi otworzyć drzwi do niezwykłej historii.
/p>