Gdy zachorował na nowotwór złośliwy, mówił o tym wprost. Nie robił z tego tematu tabu, do samego końca był dzielny. Niestety w listopadzie 2004 roku media obiegła informacja o jego śmierci. Marcin Pawłowski do samego końca mógł jednak liczyć na wsparcie żony — Aleksandry.
WIDEO…
Tak Marcin Pawłowski mówił o rodzinie i żonie
„Mamciu, jestem bardzo szczęśliwym człowiekiem, mając taką rodzinę", mówił za życia Marcin Pawłowski swojej mamie. Chwilę po pogrzebie syna pani Maria przekazała to piękne wspomnienie gazecie „Echo Dnia”. Gazecie, z którą przez lata związany był tata zmarłego dziennikarza. Gazecie, dzięki której i Marcin marzył o tym, by przekazywać ludziom prawdę i wiarygodne informacje.
Dziennik „Nowy Świat”, Radio Kolor, „Gazeta Wyborcza”, Warszawski Ośrodek Telewizyjny czy w końcu „Fakty” TVN — wszystkie zawodowe doświadczenia Marcina Pawłowskiego od zawsze wspierali bliscy. Szczególne miejsce w jego życiu zajmowała żona Aleksandra. Poznali się na warszawskim Dworcu Zachodnim, gdy jechali na wspólną imprezę nad Zegrze, a w 1993 roku wzięli ślub.
Aleksandra po latach wspominała, że Marcin potrafił czekać na nią do piątej rano pod blokiem z kwiatami, a nawet wydać całą pensję na perfumy dla ukochanej. Nazywała go po prostu radosnym człowiekiem. Para rzadko pokazywała się publicznie, ale gdy już pojawiali się razem, nie ukrywali łączącej ich bliskości.
Ich życie zmieniła dramatyczna diagnoza: nowotwór złośliwy. Marcin Pawłowski usłyszał ją w 2002 roku, około dwóch lat przed śmiercią. Choroba była niezwykle rzadka, a rokowania bardzo złe. Mimo tego ani on, ani jego żona nie zamierzali tracić nadziei.
Aleksandra Pawłowska opowiadała później magazynowi „Press”: „Miał trzy procent szans, ale ktoś te procenty tworzy. Dlaczego nie miałby to być Marcin?”. Oboje postanowili trzymać się właśnie takiego sposobu myślenia.
Tomasz Sianecki, Marcin Pawłowski, drugie urodziny Cafe Szparka; lipiec 2004
Marcin Pawłowski, 1999, TVN
CZYTAJ TAKŻE: Jest jedyną córką Zygmunta Solorza, mówią o niej wszyscy. Mało kto wie, czym się zajmuje
Ze zmienionym wyglądem, ale tym samym zapałem co zawsze witał widzów „Faktów” TVN. Wszyscy pamiętamy do dziś słowa, które nagle skierował do kamery… „Winien jestem państwu słowo wyjaśnienia. Widzimy się po raz pierwszy po półrocznej przewie, trudno też nie zauważyć, że nieco się zmieniłem. To prawda, jestem chory, a ważną częścią walki z moją chorobą jest dla mnie praca, dlatego postanowiłem do niej wrócić. Rozumieją to moi lekarze, szefowie, koleżanki, koledzy. Mam nadzieję, że zrozumiecie także państwo”, mówił.
Do 10 września 2004 roku regularnie spotykał się z nami ze studia przy Wiertniczej. Niestety, już w listopadzie nadeszła najgorsza wiadomość. Przyjaciół dziennikarza o jego śmierci informowała żona. „My tak bardzo wierzyliśmy, że wszystko będzie dobrze, że kiedy w sobotę rano zadzwoniła do mnie Ola, jego żona, myślałem, że dzwoni w jakiejś prostej sprawie. Teraz sobie myślę, że Marcin wiedział, tylko nie chciał nas martwić”, opowiadał Tomasz Sianecki…
Marcin Pawłowski, Tomasz Sianecki, lipiec 2004
Córka Marcina Pawłowskiego i pogrzeb prezentera
Ostatnia droga ulubieńca publiczności miała miejsce na warszawskich Powązkach. Ojciec Maciej Zięba, Tomasz Sianecki, Tomasz Sekielski, Grzegorz Kajdanowicz, Tomasz Lis, Krzysztof Skowroński, Katarzyna Kolenda-Zaleska, Monika Olejnik… to tylko niektóre z osób, które osobiście żegnały kolegę.
Wspomniany dominikanin poprowadził też mszę. „Śmierć jest koszmarem i absurdem. Nie zgadzamy się na nią. Pozostawia po sobie pustkę i żal. Ta pustka po Marcinie nas boli, ale i do czegoś wzywa. Marcin całym swoim życiem walczył o prawdę. Swoją heroiczną walką z chorobą, będąc do ostatnich dni w telewizji, dawał świadectwo prawdy. Mówił nam, że to ona jest najważniejsza. […] Powiedziane jest: „Przyjmijcie prawdę, a ona was wyzwoli". To nie choroba zwyciężyła Marcina. To on ją zwyciężył...”, mówił. Chwilę potem zagrano utwór „Cisza” - ulubioną piosenkę dziennikarza.
Podczas pogrzebu 33-latka obecna była też jego córka. Siedmioletnia wtedy Zuzia – według relacji mediów – miała napisać do taty list i zostawić go na cmentarzu. Jego treści nie poznaliśmy do tej pory.
SPRAWDŹ RÓWNIEŻ: Są największą dumą znanego ojca, założyciela Grupy Polsat Plus… Kim są synowie Zygmunta Solorza-Żaka?
Strata męża to nieopisany cios dla pani Aleksandry, którą przytulał słowem Tomasz Sianecki. „Chcę, żebyś wiedział, że od soboty jesteśmy w naszej redakcji jedną wielką rodziną. I nie martw się o Olę i Zuzię, bo one też do niej należą. Mogę ci obiecać, że jak Zuzia dorośnie, opowiemy jej, jakim byłeś świetnym facetem, świetnym dziennikarzem i jakim jesteś — bo jesteś nadal — świetnym przyjacielem. Nie żegnamy cię, wiemy, że to by ci się nie spodobało. Mówimy: do zobaczenia…”, słuchali żałobnicy.
„Ola oddałaby cały świat, żeby tylko Marcin wyzdrowiał”, mówiła z kolei mama dziennikarza.
Jak dziś wygląda życie Pani Aleksandry? Aleksandra Olek-Pawłowska przez lata pozostawała z dala od zainteresowania mediów. Wiadomo jednak, że zawodowo związała się z branżą komunikacji i PR. Dziś jest prezeską oraz wspólniczką Point of View Business Communications Consultancy.
Marcin Pawłowski z żoną Aleksandrą, BAL TVN, 2001