Jeszcze niedawno jego codzienność była związana z Warszawą, dziś Arkadiusz Nader żyje w zupełnie innym rytmie. Aktor, którego widzowie pokochali jako posterunkowego z „Rancza”, zostawił za sobą wielkomiejski zgiełk i zamieszkał w stuletnim, rodzinnym domu. Własny kawałek wsi stał się dla niego nowym miejscem do życia. O tej wyjątkowej zmianie opowiedział w „Pytaniu na śniadanie”.

WIDEO…

player placeholder

Arkadiusz Nader porzucił Warszawę. Wybrał życie poza miastem

Są takie role, które nie kończą się wraz z ostatnim ujęciem. Zostają z widzami na lata, wracają przy kolejnych powtórkach i sprawiają, że twarz aktora na zawsze zaczyna należeć do świata, który publiczność pokochała. Dla Arkadiusza Nadera takim miejscem stało się „Ranczo”. Jako serialowy posterunkowy Stanisław Kotecki zapisał się w pamięci widzów i do dziś właśnie z tą postacią kojarzy go wielu fanów produkcji.

Ale kiedy gasną światła na planie, zaczyna się zupełnie inna opowieść. Prywatna, pozbawiona scenariusza i napisana decyzjami, których nie podejmuje bohater, lecz człowiek. W życiu Arkadiusza Nadera taki zwrot przyszedł wraz z przeprowadzką. Aktor zostawił stolicę i zamieszkał na wsi, w stuletnim domu. Zamiast miejskiego zgiełku pojawiła się przestrzeń, ogród i miejsce, którego historia zaczęła się na długo przed nim.

Zobacz także:

I właśnie tutaj zwykła opowieść o przeprowadzce nabiera zupełnie innego znaczenia. Bo ten dom nie jest dla Arkadiusza Nadera przypadkowym adresem. To część rodzinnej historii, przekazywana z pokolenia na pokolenie — miejsce, z którym wiążą się wspomnienia jego najbliższych i emocje, które sam aktor opisuje bardzo osobiście. „Ten ogród, ten dom w Puszczy Białej absolutnie zdominowały moje życie” — mówił w rozmowie z „Pytaniem na śniadanie”.

Czytaj też: Tak zmienił się ksiądz Maciej z „Rancza”. Mateusz Rusin jest nie do poznania

Arkadiusz Nader, Ewa Kuryło serial Ranczo, 2008
Baranowski/AKPA /

 

Arkadiusz Nader, Ewa Kuryło serial Ranczo, 2008

Za tym jednym zdaniem kryje się historia rodziny. Dom, w którym dziś mieszka aktor, nie pojawił się w jego życiu przypadkiem. Jak sam wyjaśnił, stworzył go jego dziadek. „Ten dom wybudował dziadek” — opowiadał Arkadiusz Nader.

To właśnie rodzinne korzenie sprawiają, że historia tego miejsca wykracza daleko poza mury budynku. Jest w niej pamięć o poprzednich pokoleniach, więź ojca z domem i uczucie, które później zostało przekazane synowi. „Ojciec mnie nauczył miłości do tego domu, a jego zaraził jego ojciec, czyli mój dziadek, którego nie miałem szczęścia poznać” — mówił aktor w rozmowie z dziennikarzem.

Dziś właśnie tutaj bije centrum jego prywatnego świata. I może właśnie dlatego ta historia ma w sobie coś szczególnego. Nie jest opowieścią o spektakularnej zmianie dekoracji ani pogoni za nowością. Przeciwnie — prowadzi w stronę korzeni.

Arkadiusz Nader, serial Ranczo
Baranowski/AKPA /

Arkadiusz Nader, serial Ranczo

„Ranczo” powraca. Tak Arkadiusz Nader mówi o 11. sezonie

Choć Arkadiusz Nader od lat pojawia się na ekranie i ma na swoim koncie role między innymi w „Leśniczówce” czy „Barwach szczęścia”, zawodowo wciąż nie zamierza osiadać na laurach. Pasja popycha go w stronę kolejnych wyzwań i nowych aktorskich doświadczeń.

„Nigdy nie czułem się w pełni usatysfakcjonowany tym, co robię. Może to mnie pcha do tego, by coś w tym zawodzie robić” – opowiadał w „Pytaniu na śniadanie”.  Los przygotował dla niego jednak powrót, którego sam się nie spodziewał. Znów pojawiło się „Ranczo” — serial, który na trwałe połączył jego nazwisko z postacią Stanisława Koteckiego, powraca po 10 latach.

Arkadiusz Nader nie ukrywał, że wiadomość o powrocie była dla niego zaskoczeniem. Kiedy jednak znów znalazł się na planie, pojawił się tam z dużym entuzjazmem. Aktor wszedł w ten świat na nowo z dużą swobodą i bez poczucia, że musi cokolwiek udowadniać.  „Wracałem bez kompleksów. Nie myślałem, że „Ranczo” wróci, że będziemy jeszcze to robić i spotykać się w komediowej konwencji. To nie będzie takie „Ranczo” (wydaje mi się), jakie było do tej pory. Ono będzie troszeczkę inne, z podtekstem” – wyjaśnił.

Te słowa tylko podsycają ciekawość. Bo choć wracają bohaterowie i świat dobrze znany publiczności, sam Nader daje do zrozumienia, że tym razem historia może wybrzmieć w nieco innym tonie. Dla niego to zaś kolejny zawodowy rozdział — i zarazem powrót do miejsca, od którego trudno oddzielić jedną z najbardziej rozpoznawalnych ról w jego karierze.

Arkadiusz Nader na planie "Ojca Mateusza", 2020
gałązka/akpa /

 

Arkadiusz Nader na planie "Ojca Mateusza", 2020