Judi Dench należy do grona najbardziej cenionych aktorek swojego pokolenia. Laureatka Oscara, niezapomniana M z filmów o Jamesie Bondzie i wybitna interpretatorka dzieł Williama Szekspira od lat zmaga się z poważną chorobą oczu. W rozmowie z Emmą Barnett w programie „Today” na antenie BBC Radio 4 poruszyła wyznaniem o pogarszającym się stanie zdrowia i swojej codzienności, w której nie ma już miejsca na to, co od ponad siedmiu dekad pozostawało najważniejszą częścią jej życia.
WIDEO…
Judi Dench w poruszającym wyznaniu. Choroba odebrała jej możliwość występowania na scenie
Judi Dench w rozmowie z BBC nie ukrywała, że musi mierzyć się z ograniczeniami, które jeszcze niedawno wydawały się trudne do wyobrażenia. W 2012 roku zdiagnozowano u niej zwyrodnienie plamki żółtej związane z wiekiem. Choroba prowadzi do pogorszenia widzenia centralnego, niezbędnego między innymi do czytania, rozpoznawania twarzy i dostrzegania szczegółów.
Nie mogę być na scenie. Nie mogę już zagrać w sztuce. Nie mogę już zagrać w filmie. Nie mogę już czytać
- przyznała
Dench już wcześniej opowiadała o trudnościach z odczytywaniem scenariuszy i pracą na planie filmowym. Teraz przyznaje, że tracenie wzroku wpływa również na jej codzienne kontakty z ludźmi. Aktorka zdradziła, że zdarza jej się podchodzić do nieznajomych, przekonana, że rozpoznaje bliską osobę. Dopiero po chwili, tuż przed powitalnym przytuleniem orientuje się, że popełniła pomyłkę. Mimo trudności stara się zachować dystans i dostosować do nowych okoliczności.
Judi Dench w szczerym wyznaniu o starości. „Nie ma w tym nic dobrego”
Podczas wywiadu pojawiło się także pytanie o starzenie się. Odpowiedź aktorki była wyjątkowo bezpośrednia.
Beznadziejnie. Nie ma w tym nic dobrego. Staram się o tym za dużo nie myśleć
- powiedziała, zapytana o to, jak odczuwa upływ czasu.
Szczególnie poruszające okazało się jej wspomnienie o kwiatach, których nie mogła już zobaczyć. Dench opowiedziała, że choć tegoroczne lato zachwycało kwitnącymi dzwonkami, ona nie była w stanie dostrzec ani jednego.
Mówili, że to lato było absolutnie wyjątkowe, jeśli chodzi o dzwonki. Ja nie zobaczyłam ani jednego
- wyznała.
Aktorka podkreśliła jednak, że wciąż pamięta wygląd otaczającej ją przyrody. Obrazy drzew i znajomych miejsc zachowały się w jej pamięci, nawet jeśli nie może już oglądać ich tak jak dawniej. Ważną rolę w jej życiu niezmiennie odgrywa również radio, które pozwala jej pozostawać w kontakcie ze światem kultury.
Judi Dench nie zapomniała o swojej największej miłości. Szekspir wciąż ją zachwyca
Choć postępująca choroba uniemożliwia jej powrót na scenę, Judi Dench nadal z ogromnym uczuciem mówi o twórczości Williama Szekspira. Jej fascynacja dramatopisarzem rozpoczęła się w dzieciństwie, gdy jako dziewięciolatka zobaczyła brata występującego w „Makbecie”. Szczególnie zapamiętała jedno zdanie wypowiedziane wówczas na scenie.
Wszedł na scenę i powiedział: "Cóż to za człowiek we krwi?". Pomyślałam: "o mój Boże, to coś dla mnie".
To właśnie wtedy odkryła, jak wielkie emocje może wywoływać teatr. Przez kolejne dekady wcielała się w najsłynniejsze bohaterki szekspirowskich dramatów, między innymi Julię, Lady Makbet i Kleopatrę. Dziś wyjątkowe miejsce w jej sercu zajmują sonety.
Jestem zauroczona sonetami, po prostu je uwielbiam
- przyznała.
Wyjaśniła, że zachwyca ją przede wszystkim ich rytm, przypominający bicie ludzkiego serca, oraz niezwykła umiejętność Szekspira opisywania uczuć bliskich każdemu człowiekowi.
Judi Dench wspomina niezwykłą karierę w nowej książce. Jej role przeszły do historii kina
Szczere wyznania Judi Dench zbiegły się z publikacją jej wspomnień zatytułowanych „Is It Too Late to Make a Run for It?”, przygotowanych wspólnie z reżyserem teatralnym Brendanem O'Heą. Książka przybliża niezwykłą drogę zawodową aktorki, której kariera trwa ponad siedem dekad i obejmuje dziesiątki niezapomnianych ról teatralnych, filmowych i telewizyjnych.
Urodzona 9 grudnia 1934 roku w Yorku Dench rozpoczęła karierę w 1957 roku jako Ofelia w „Hamlecie” na scenie Old Vic. Później związała się z Royal Shakespeare Company, wcielając się między innymi w Julię w „Romeo i Julii”, Lady Makbet w „Makbecie” i Kleopatrę w „Antoniuszu i Kleopatrze”. Występowała również w przedstawieniach „Amy's View”, „Wiśniowy sad” i „Sen nocy letniej”.
Na wielkim ekranie zadebiutowała w filmie „The Third Secret” z 1964 roku. Międzynarodową popularność przyniosła jej jednak rola M, przełożonej Jamesa Bonda, w „GoldenEye” z 1995 roku. W kolejnych odsłonach serii partnerowała Pierce'owi Brosnanowi i Danielowi Craigowi, występując między innymi w „Jutro nie umiera nigdy”, „Casino Royale”, „007 Quantum of Solace” i „Skyfall”.
W 1997 roku zachwyciła jako królowa Wiktoria w „Jej wysokość pani Brown”, a rok później zdobyła Oscara za rolę królowej Elżbiety I w „Zakochanym Szekspirze”. W jej filmografii znalazły się także „Czekolada”, „Iris”, „Pani Henderson”, „Duma i uprzedzenie”, „Notatki o skandalu” z Cate Blanchett, „Hotel Marigold”, „Tajemnica Filomeny”, „Morderstwo w Orient Expressie”, „Powiernik królowej” oraz „Belfast” Kennetha Branagha z 2021 roku.
Dench odnosiła również sukcesy telewizyjne, występując w popularnych brytyjskich serialach „A Fine Romance”, „As Time Goes By” i „Cranford”. Choć postępująca choroba oczu uniemożliwia jej dziś występy na scenie i przed kamerą, aktorka nie rezygnuje z dzielenia się wspomnieniami o niezwykłych spotkaniach, pracy z wybitnymi twórcami i wielkiej miłości do teatru.
Źródła: BBC, British Film Institute