W jednym z najnowszych wywiadów książę Harry po raz pierwszy zabrał głos w sprawie pogrzebu matki. Jako 13-latek, zaledwie tydzień po śmierci księżnej Diany, został zmuszony do przejścia w kondukcie pogrzebowym tuż za jej trumną na oczach zgromadzonego tłumu.

WIDEO

player placeholder

Książę Harry o pogrzebie matki

Pogrzeb księżnej Diany odbył się 6 września 1997 roku w Opactwie Westministerskim. Za trumną, tuż obok księcia Karola, księcia Filipa i młodszego brata księżnej, Charlesa Spencera, ze spuszczonymi głowami szli jej synowie: 15-letni książę William i 13-letni książę Harry. Kroczyli ramię w ramię z dorosłymi w kondukcie pogrzebowym na oczach płaczącego tłumu i milionów telewidzów z całego świata. Czy takie doświadczenie dla nastoletnich chłopców, którzy tydzień wcześniej stracili matkę w tragicznym wypadku, to nie jest zbyt wiele? Książę Harry po raz pierwszy w rozmowie z amerykańskim „Newsweekiem” w poruszających słowach powiedział, jak się wtedy czuł.

„Moja mama dopiero co zmarła, a ja musiałem iść za jej trumną, otoczony tysiącami patrzących na mnie ludzi, a kolejne miliony oglądały to w telewizji. Moim zdaniem żadne dziecko nie powinno być poproszone o zrobienie czegoś takiego, bez względu na okoliczności. Sądzę, że taka sytuacja dzisiaj już by się nie powtórzyła”.

Zobacz także:

Książę przyznał też, że pogrzeb, podobnie jak śmierć matki, naznaczył go na całe życie. Był zbuntowanym nastolatkiem, który palił, pił i co chwila wywoływał skandale: paradował w nazistowskim mundurze albo grał w rozbieranego pokera w Las Vegas, o czym dowiedział się cały świat, gdy zdjęcia wyciekły do sieci.

„Mama pokazała nam prawdziwe życie”, powiedział książę Harry

Jednak kolejne lata mijały, a książę Harry z buntownika wyrósł na „księcia ludu”, który angażuje się w akcje charytatywne wzorem matki, a także członka niedostępnej i zimnej rodziny królewskiej, który symbolizuje normalność i otwartość.

„Moja mama zmarła, gdy byłem dzieckiem. Nie chciałem być w sytuacji, w której się znalazłem. W końcu jednak wyciągnąłem głowę z piasku, w którym ją schowałem. Zacząłem słuchać ludzi i wykorzystywać moja rolę do robienia dobra. Uwielbiam pracę charytatywną i poznawanie ludzi. Czasami wciąż czuję się jak złota rybka w akwarium, jednak dzisiaj radzę sobie z tym znacznie lepiej, zapewnił książę Harry. I dodał: „Moja matka miała wielki udział w pokazaniu nam zwykłego życia, chociażby zabierając nas na spotkania z bezdomnymi ludźmi. Dzięki niej nie jestem kompletnie odcięty od rzeczywistości. Ludzie byliby zaskoczeni, gdyby wiedzieli, jak normalne życie prowadzimy z Williamem. Sam robię zakupy. Czasami, gdy jestem w sklepie, obawiam się, że ktoś zrobi mi zdjęcie. Jednak jestem zdeterminowany, by prowadzić w miarę normalne życie. Jeśli szczęście będzie mi sprzyjać i doczekam się własnych dzieci, mam nadzieję, że one też będą mogły. Nawet gdybym był królem, też sam robiłbym zakupy”.

Książę Harry o tym, że nikt nie marzy o koronie

Gdy książę Harry miał 28 lat, za namową brata zdecydował się na terapię, która - jak twierdzi - bardzo mu pomogła. Dzisiaj wśród jego priorytetów jest prowadzenie normalnego życia. I ma na to dużą szansę: w końcu jest dopiero piąty w kolejce do tronu: po ojcu - księciu Karolu, starszym bracie - księciu Williamie i jego dzieciach: księciu George’u i księżniczce Charlottcie.

W wywiadzie dla „Newsweeka” książę Harry również poruszył wątek korony. „Nikt z rodziny królewskiej nie chce być królem lub królową. Mimo to wszyscy wykonujemy nasze obowiązki w odpowiednim czasie”, powiedział wprost. Jednocześnie przyznał, że razem ze starszym bratem - księciem Williamem i jego żoną, księżną Kate, starają się zmodernizować brytyjską monarchię. „W końcu istnieje dla dobra narodu”, powiedział Harry.

Polecamy też: Szlachetny gest Williama i Harry'ego. W wyjątkowy sposób uczcili pamięć księżnej Diany. Jak?