Od fomo do jomo
Fot. ADOBE STOCK
STYL ŻYCIA

Od FOMO do JOMO. Teraz stawiamy na bycie offline!

Jak ograniczyć social media i cieszyć się życiem

Weronika Chocholska 16 lutego 2019 11:31
Od fomo do jomo
Fot. ADOBE STOCK

Rozwój mediów społecznościowych przyniósł nam nowe zjawiska społeczne. W sieci zaczęliśmy postować więcej, pokazywać całe nasze życie. Zasypywani jesteśmy natłokiem informacji, podpatrujemy u naszych znajomych co robią w danym momencie dnia. Średnio chwytamy za telefon 76 razy dziennie. Dla niektórych kilkanaście minut bez sprawdzenia powiadomienia lub tego, co się dzieje w social mediach to wieczność. To zjawisko dostało swoją oficjalną nazwę - FOMO (z ang. Fear Of Missing Out). Teraz, by wyjść naprzeciw wszechobecnemu nadmiarowi informacji, powstała nowa, kontrastująca do FOMO, tendencja. Mowa o JOMO (z ang. Joy Of Missing Out), która stawia na świadome wyłączenie się z sieci. Pomagają w tym aplikacje blokujące lub licznik czasu spędzanego przed ekranem. Jesteś FOMO, ale chcesz być JOMO? Zobacz, jak czerpać radość z bycia offline. 

Zaczęło się od FOMO

Od kiedy zaczęliśmy stylizować nasze życie, robić wiele rzeczy „pod Instagram” pojawiło się FOMO. Zjawisko to, oznacza strach, przed tym, że coś nas omija. lle razy siedzieliśmy w domu i patrzyliśmy na wesołe posty naszych przyjaciół bawiących się na imprezie lub wypoczywających na wakacjach. Dodatkowo, reklamodawcy bombardują nas nowymi ofertami last minute, a gwiazdy pokazują swoje bogate życie. Jesteśmy przesyceni informacją, chcemy wiedzieć co się dzieje w danej chwili, boimy się wykluczenia…Jeżeli ciągle sprawdzamy maila, Instagrama, Facebooka, w każdej wolnej chwili mimowolnie chwytany za telefon w poszukiwaniu nowych informacji, to znak, że możemy cierpieć na FOMO. Jest jednak sposób, aby do social mediów podchodzić w zdrowy sposób…

Czas na JOMO

FOMO wpłynęło na ukształtowanie się nowego nurtu zwanego JOMO. W jego założeniu mamy czerpać radość z tego, że widzimy mniej. Zakłada ograniczenie niepotrzebnych informacji, social mediów i postawienia sobie granic czasowych, w których, przebywamy na danych mediach społecznościowych. JOMO pozwala na spowolnienie swojego życia i czerpania radości realnych, nie wirtualnych, rzeczy. Będąc JOMO już nie będziemy patrzeć na Instastory naszych znajomych bawiących się na imprezie z zazdrością, w trakcie gdy my spędzamy wieczór z książką. Wtedy, będziemy cieszyć się tym spokojnym, przytulnym wieczorem. 

Jak przejść na offline?

Najpierw, warto ustalić sobie plan działania. Spróbuj odciąć się do wszystkiego i być całkowicie offline, chociaż przez chwilę. Poświęć ten czas na refleksję i zrób rzeczy pozbawione wpływu social mediów. Gdy już to zrobisz, wróć do świata online, lecz zastanów się co jest Ci, tak naprawdę, potrzebne. Ustaw sobie limity przebywania na poszczególnych stronach, albo zamontuj licznik czasu przed ekranem, by sukcesywnie zmniejszać tą ilość. Istnieje wiele pomysłowych aplikacji pomagających na świadome korzystanie z social media. Forest to aplikacja, w której zasiewasz wirtualne drzewko, które będzie kiełkować przez kolejne 30 minut - jeżeli przeszkodzisz kiełkowaniu wychodząc z aplikacji - drzewko obumrze. Aplikacja Offtime, dostępna na androida, blokuje dostęp do niektórych stron po wykorzystaniu limitu czasowego, jaki sobie narzuciliśmy. Do kontroli czasu spędzonego przed ekranem służy licznik czasu dostępny fabrycznie na iOS. Bycie JOMO będzie dobre dla naszego zdrowia - psychicznego jak i fizycznego. Zdobędziemy więcej czasu, który przedtem marnotrawiliśmy przed telefonem. A oprócz tego będziemy żyć w duchu slow life - stylu życia, który pomaga znaleźć równowagę w szybkim, nowoczesnym świecie.   

Wideo

Dziś wypada 3. rocznica ich ślubu. Oto historia miłości Agnieszki i Piotra Woźniak-Staraków

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Wydanie La Dolce VIVA!, a w nim: Ania Starmach, jurorka polskich edycji MasterChef oraz MasterChef Junior, o związkach – tych rodzinnych oraz ze sztuką i kuchnią. Piotr Adamczyk naszym przewodnikiem po Rzymie. Jak to się dzieje, że Monica Bellucci z każdym rokiem staje się… piękniejsza. Włoszka Tessa Capponi-Borawska o arystokratycznych korzeniach i o tym, kto zaszczepił jej pasję gotowania.