Zaszedł za skórę polskiemu show-biznesowi, lecz mało kto pamięta, jak zaczęła się jego kariera. Zanim Skolim podbił Polskę, poszedł do babci po pomoc
Dziś Skolim jest jedną z największych gwiazd muzyki tanecznej i jurorem programu „Disco Star”, ale jego droga na szczyt nie była łatwa. Artysta niejednokrotnie wracał wspomnieniami do momentu, gdy postanowił zawalczyć o marzenia. Opowiadał o wsparciu babci Grażyny, przełomie związanym z utworem „Wyglądasz tak” oraz chwili, gdy jego muzyka zaczęła podbijać kolejne kraje.

Dziś jego piosenki rozbrzmiewają nie tylko w Polsce, ale także daleko poza jej granicami. Skolim jest gwiazdą muzyki tanecznej, jurorem programu „Disco Star” i jednym z najpopularniejszych artystów młodego pokolenia. Jak jednak przyznał w programie „Demakijaż” w Polsat Café, droga do sukcesu nie była dziełem przypadku. Za dzisiejszą pozycją stoją lata pracy, wiara we własne możliwości i wsparcie najbliższych, które pojawiło się dokładnie wtedy, gdy było najbardziej potrzebne.
Babcia Grażyna uwierzyła w Skolima, gdy stawiał pierwsze kroki w muzyce
Dla wielu widzów Konrad Skolimowski znany szerszej publiczności jako Skolim jest dziś symbolem sukcesu. Niewiele osób pamięta jednak, że zanim stał się rozpoznawalnym artystą i zasiadł w jury „Disco Star”, był młodym człowiekiem, który dopiero szukał swojej drogi. Marzył o śpiewaniu i zastanawiał się, czy warto całkowicie poświęcić się muzyce. O swojej decyzji powiedział najpierw jednej osobie. Była nią jego babcia, pani Grażyna. To właśnie jej zwierzył się z planów związanych z rozwijaniem kariery muzycznej.
Podczas rozmowy z Krzysztofem Ibiszem w programie „Demakijaż” pani Grażyna przyznała, że informacja o planach wnuka była dla niej zaskoczeniem. Nie próbowała jednak studzić jego zapału. Postanowiła go wesprzeć. Artysta zapytał ją nawet o możliwość pomocy finansowej. Babcia odpowiedziała, że zawsze może na nią liczyć, choć nie chodziło o ogromne kwoty. Jednocześnie zachęciła go, by podążał za swoim przekonaniem, jeśli naprawdę wierzy, że muzyka jest jego drogą. „Zapytał czy mam kasy trochę? Ja powiedziałam, że dla niego zawsze, tylko nie jakieś olbrzymie sumy, ale się dogadamy. Jak uważasz, że to jest to, to startuj z tematem", wyznała.
Do dziś pozostają ze sobą bardzo związani. Skolim przyznał, że babcia często zna jego plany wcześniej niż pozostali członkowie rodziny. To właśnie świadomość, że ma za sobą tak silne wsparcie, daje mu poczucie bezpieczeństwa i pozwala realizować kolejne pomysły, również te związane z działalnością biznesową. „Wydaje mi się, że bezpiecznie się czuję, że się mogę troszkę powygłupiać i realizować w pełni te swoje rzeczy, kiedy wiem, jakie mam zaplecze", mówi.
Początki nie zapowiadały spektakularnego przełomu. Skolim przez długi czas tworzył muzykę bez większego rozgłosu. Nagrywał kolejne piosenki, eksperymentował i budował własny styl. Jak sam zdradził, zanim zdecydował się pokazać światu jeden z utworów, miał już przygotowanych kilkadziesiąt numerów.
CZYTAJ TEŻ: Mało kto wie, co naprawdę łączy Igę Świątek i Maję Chwalińską. Ta historia zaczęła się lata temu

„Wyglądasz tak” zmieniło wszystko. Tak narodził się fenomen Skolima
Momentem zwrotnym okazała się publikacja piosenki „Wyglądasz tak”. Początkowo wszystko wyglądało zupełnie zwyczajnie. Po kilkunastu minutach od premiery nic nie wskazywało na to, że za chwilę wydarzy się coś wyjątkowego. Sytuacja zmieniła się po około godzinie. Statystyki zaczęły gwałtownie rosnąć, a zainteresowanie utworem zwiększało się z minuty na minutę. Dla artysty był to pierwszy sygnał, że dzieje się coś, czego wcześniej nie doświadczył. „Pamiętam, że mija 15 minut, tak patrzę średnio. Po godzinie statystyki zaczęły wybuchać", wspominał Skolim.
Prawdziwe potwierdzenie sukcesu przyszło bardzo szybko. Już następnego dnia po publikacji utworu zaczęły pojawiać się pierwsze propozycje koncertowe. To właśnie wtedy Skolim powiedział do swojego przyjaciela Patryka, z którym współpracuje do dziś, że ich życie prawdopodobnie zaczyna się zmieniać. Jak się okazało, była to trafna ocena sytuacji. Popularność rosła w błyskawicznym tempie, a liczba osób słuchających jego muzyki zwiększała się z dnia na dzień.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Życie mogło ich rozdzielić, dziś świętują narodziny syna. Tak Aleksandra Uznańska-Wiśniewska mówiła o ukochanym. Przypominamy wywiad dla VIVY!

Od Seulu po Zanzibar. Jak muzyka Skolima przekroczyła granice Polski
Kilka tygodni później sukces przekroczył granice Polski. Do artysty zaczęły docierać nagrania z różnych części świata. Widział na nich ludzi śpiewających jego utwór, mimo że często nie znali języka polskiego.
Jak wspominał, otrzymywał materiały między innymi z Seulu. Docierały do niego także nagrania ze Stanów Zjednoczonych, Meksyku, Zanzibaru, Turcji i Tunezji. Szczególnie zapadły mu w pamięć sytuacje, gdy zagraniczni słuchacze wykonywali piosenkę fonetycznie. Dowiadywał się również, że utwór pojawia się w lokalnych rozgłośniach radiowych poza granicami kraju. Dla artysty był to wyraźny sygnał, że jego muzyka zaczęła funkcjonować na międzynarodową skalę. „Zacząłem dostawać nagrania po kilku tygodniach, na przykład z Seulu. Widziałem, że Koreańczycy fonetycznie śpiewają numer, że w Stanach, że w Meksyku w szkole, na Zanzibarze, w Turcji, w Tunezji, że w tamtejszych radiach to jest grane", zaznaczył.
Obecnie Skolim znajduje się w miejscu, o którym kiedyś sam marzył. Jako juror „Disco Star” obserwuje uczestników, którzy liczą na swój przełomowy moment i możliwość zaistnienia w branży muzycznej. Doskonale rozumie ich emocje, ponieważ sam przeszedł podobną drogę. Wie, jak wiele może zmienić jedna decyzja, jeden utwór lub jeden moment zauważenia przez publiczność. Co więcej, muzyk gra również w serialu „Barwy Szczęscia".
Jednocześnie nie ukrywa, że popularność ma również drugą stronę. Wraz z rozwojem kariery pojawiły się nieprawdziwe informacje publikowane w mediach oraz nieprzyjemne sytuacje, z którymi musiał mierzyć się na co dzień. Mimo tego nie zatrzymał się i konsekwentnie rozwija swoją działalność.
