Mało kto wie, co naprawdę łączy Igę Świątek i Maję Chwalińską. Ta historia zaczęła się lata temu
Maja Chwalińska i Iga Świątek poznały się jeszcze jako dzieci marzące o wielkich sukcesach na korcie. Choć ich kariery potoczyły się inaczej, do dziś łączy je szacunek, wspólna historia i wzajemne wsparcie. O ich relacji rzadko mówi się głośno, a słowa, które wypowiadały o sobie przez lata, pokazują, jak wyjątkowa jest ta więź.

W świecie zawodowego sportu prawdziwe przyjaźnie należą do rzadkości. Rywalizacja, podróże i presja wyników często sprawiają, że dawne relacje schodzą na dalszy plan. Historia Mai Chwalińskiej i Igi Świątek pokazuje jednak, że wspomnienia budowane od najmłodszych lat potrafią przetrwać nawet wtedy, gdy każda z zawodniczek podąża własną drogą. A ich ostatnie wypowiedzi tylko potwierdzają, że za sukcesami obu tenisistek stoi również wzajemna życzliwość.
Maja Chwalińska wróciła silniejsza. Po trudnych chwilach znów zachwyca na największych kortach
Jeszcze kilka lat temu przyszłość Mai Chwalińskiej w zawodowym sporcie stała pod znakiem zapytania. Utalentowana tenisistka otwarcie mówiła o problemach ze zdrowiem psychicznym, depresji i utracie radości z gry. Zamiast skupiać się wyłącznie na wynikach, musiała najpierw zawalczyć o samą siebie.
Dziś jej historia jest jedną z najbardziej inspirujących opowieści w polskim sporcie. Chwalińska odbudowała karierę krok po kroku, wracając do regularnej rywalizacji i coraz lepszych rezultatów. W sezonie 2026 zachwyciła cały tenisowy świat podczas Roland Garros. Przeszła przez kwalifikacje, pokonała wyżej notowane rywalki i osiągnęła najlepszy wielkoszlemowy wynik w karierze, stając się jedną z największych rewelacji paryskiego turnieju. Jej świetna postawa pozwoliła jej również zanotować najwyższe miejsce w rankingu WTA w dotychczasowej karierze.
Każdy kolejny sukces tenisistki odbierany jest nie tylko jako zwycięstwo sportowe, ale także osobiste. Nic dziwnego, że jej powrót szczególnie mocno przeżywały osoby, które znały ją jeszcze z juniorskich czasów. Wśród nich była również Iga Świątek.

Mało kto wie, jak blisko były. Iga Świątek nie kryła wzruszenia, mówiąc o Mai Chwalińskiej
Choć dziś obie tenisistki funkcjonują w nieco innych tenisowych rzeczywistościach, ich wspólna historia zaczęła się wiele lat temu. Jako nastolatki podróżowały razem na turnieje, reprezentowały Polskę na najważniejszych imprezach juniorskich i spędzały ze sobą mnóstwo czasu.
Kiedy Maja wróciła do dobrej formy po najtrudniejszym okresie w swoim życiu, Iga Świątek nie ukrywała wzruszenia. Podczas konferencji prasowej mówiła o niej nie jak o koleżance z touru, ale jak o osobie, z którą dzieli wyjątkową historię: „Jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami. Mogę o niej dużo opowiadać. Poszłyśmy różnymi drogami, ale naprawdę cieszę się, że tutaj jest”.
Liderka światowego tenisa podkreślała również, że doskonale wie, przez co przeszła jej przyjaciółka. „Cieszę się z jej powodu. Wiem, przez co przeszła, to było dla niej trudne, ale najważniejsze, że udało się to przezwyciężyć” — mówiła.
Historia Świątek i Chwalińskiej pokazuje, że nawet gdy kariery biegną różnymi torami, wspólne doświadczenia pozostają ważną częścią życia. To właśnie dlatego sukcesy Mai tak mocno cieszyły Igę. Za wynikami i rankingami kryje się bowiem historia dziewczyn, które kiedyś wspólnie marzyły o wielkiej tenisowej przyszłości.

„Z Igą łączy nas kawał historii”. Tak o Świątek mówi sama Maja Chwalińska
Maja Chwalińska również niejednokrotnie wracała wspomnieniami do początków swojej znajomości z Igą Świątek. W rozmowie z Eurosportem podkreślała, że ich relacja została zbudowana na latach wspólnych przeżyć i doświadczeń.
„Z Igą łączy nas kawał historii. Znamy się od 10. roku życia, więc już naprawdę bardzo długo. Grałyśmy wszystkie drużynowe mistrzostwa świata i Europy oraz razem jeździłyśmy na turnieje indywidualne. Dużo przeszłyśmy razem, myślę że to łączy i sprawia, że po prostu chcesz, żeby druga osoba też spełniała swoje marzenia. Obie wiemy, ile w to włożyłyśmy i jak ciężko na to pracowałyśmy” — powiedziała wówczas.

Jednocześnie tenisistka otwarcie przyznaje, że z biegiem lat ich codzienny kontakt stał się mniej intensywny. Nie traktuje tego jednak jako niczego niezwykłego.
„Później poszłyśmy swoimi drogami i Iga wystrzeliła. Takie jest też życie, że troszeczkę się oddaliłyśmy, nie ma co ukrywać. Po prostu już nie miałyśmy tyle czasu, żebyśmy spędzały go ze sobą i to jest też normalne” — podkreśliła.
To wyjątkowo dojrzałe spojrzenie na relację, która przetrwała mimo zmieniających się okoliczności. Bo choć dziś każda z nich realizuje własne cele i mierzy się z innymi wyzwaniami, wciąż łączy je coś, czego nie da się wypracować w kilka miesięcy. To wspólna historia, dziecięce marzenia, lata treningów i wzajemne wsparcie, które — jak pokazują ich słowa — pozostało aktualne do dziś.
- SPRAWDŹ TEŻ: Jakiś czas temu rozstał się z milionerką. Dziś Tomasz Fornal mówi wprost o nowej miłości
