Reklama

Są wiadomości, które zatrzymują świat choćby na krótką chwilę. Informacja o śmierci Sama Neilla wywołała falę wzruszenia wśród miłośników kina na całym świecie. W Polsce aktora żegna także Małgorzata Potocka, która poznała go podczas pracy nad kultowym „Opętaniem” Andrzeja Żuławskiego. Jej wspomnienia tworzą portret człowieka, którego – jak podkreśla – zapamiętała nie jako światową gwiazdę, lecz jako osobę pełną serdeczności, empatii i autentycznej ciekawości drugiego człowieka.

Sam Neill nie żyje. Rodzina przekazała smutną wiadomość

13 lipca świat obiegła wiadomość, której nikt się nie spodziewał. Rodzina Sama Neilla poinformowała o śmierci aktora. Miał 78 lat. Jak przekazali bliscy, odszedł nagle i niespodziewanie. Podkreślili również, że nie zmagał się już z chorobą.

Choć dla milionów widzów pozostanie jednym z najwybitniejszych aktorów swojego pokolenia, dla osób, które miały okazję poznać go z dala od kamer i filmowych planów, był przede wszystkim człowiekiem o niezwykłej serdeczności. Wśród nich jest Małgorzata Potocka. Jej wspomnienia odsłaniają mniej znane oblicze Sama Neilla – pełne empatii, uważności i autentycznej bliskości, która nie kończyła się wraz z ostatnim klapsem na planie. W mediach społecznościowych zamieściła serię wspólnych kadrów z podpisem: „Wtedy Sam i ja żartowaliśmy, było wesoło a dziś jest bardzo smutno. Trochę pięknych wspomnień jest w sercu na zawsze”.

Czytaj też: Sam Neill nie żyje. Gwiazdor „Parku Jurajskiego” odszedł nagle. Rodzina opublikowała poruszające oświadczenie

Sam Neill 2017
Sam Neill 2017 Vittorio Zunino Celotto/Getty Images

Historia, która zaczęła się na planie „Opętania”

Ich drogi przecięły się na planie kultowego „Opętania” Andrzeja Żuławskiego. Był 1981 rok, a film powstawał przede wszystkim w Berlinie Zachodnim. To właśnie wtedy Małgorzata Potocka miała okazję poznać Sama Neilla nie tylko jako partnera na planie, ale również jako człowieka, którego ciekawość świata wykraczała daleko poza filmową rzeczywistość. Jak dziś wspomina, aktor regularnie bywał w Polsce, chcąc lepiej zrozumieć kraj, o którym tak wiele słyszał od swoich polskich współpracowników.

Polska, którą zobaczył, znajdowała się w jednym z najbardziej burzliwych momentów swojej historii. Neill z uwagą przysłuchiwał się rozmowom o codzienności, polityce i nastrojach społecznych. Według Potockiej nie był biernym obserwatorem – zadawał pytania, słuchał i starał się zrozumieć rzeczywistość, z którą sam wcześniej nie miał do czynienia. Przyjechał z kraju, w którym kwestie wolności i bezpieczeństwa wyglądały zupełnie inaczej. Tym większe wrażenie robiło na nim to, z czym mierzyli się wówczas Polacy. Jak podkreśla aktorka, wydarzenia rozgrywające się wokół niego nie pozostawiały go obojętnym, a pobyt w Polsce stał się dla niego doświadczeniem, które zapamiętał na długo.

„Sam spędził w Polsce bardzo dużo czasu. Wie pani, wielcy ludzie są wspaniali. Tacy ludzie są skromni, empatyczni. Był bardzo zaciekawiony Polską. Tym bardziej że w 1981 roku nastroje były już takie rewolucyjne. Jego to bardzo ciekawiło. Przyjechał z poukładanego świata, w którym nie trzeba było walczyć o swoją tożsamość czy wolność osobistą”, opowiadała Małgorzata Potocka w rozmowie z Faktem Julii Borkowicz.

Czytaj też: Odeszła legenda „Parku Jurajskiego”. Słowa Laury Dern i Stevena Spielberga chwytają za serce

Nie tylko obserwował. Potrafił także pomagać

We wspomnieniach Małgorzaty Potockiej szczególne miejsce zajmują nie wielkie filmowe wydarzenia, lecz codzienne gesty. Aktorka opowiada, że gdy sytuacja w Polsce stała się bardzo trudna, Sam Neill nie pozostawał obojętny. Wspomina, że często płacił za posiłki, przywoził kawę oraz jedzenie, o które prosili go polscy współpracownicy. To właśnie te drobne, ale znaczące gesty najmocniej zapadły jej w pamięć.

Jak mówi, zachowywał się „jak ktoś z bardzo bliskiej rodziny”. To porównanie najlepiej oddaje atmosferę, którą – według jej relacji – tworzył wokół siebie. Nie budował dystansu i nie podkreślał swojej pozycji. Był po prostu obecny tam, gdzie mógł okazać wsparcie.

Potem był stan wojenny. […] Pamiętam, że nie było za dużo jedzenia. W hotelach jeszcze można było dostać prawie wszystko i często to właśnie on płacił. Kiedyś poprosiliśmy go, żeby przywiózł nam kawę czy coś podobnego. Przywiózł wtedy wielką pakę kawy. Tak mnie to wzruszyło. Zachowywał się jak ktoś z bardzo bliskiej rodziny. Jak mówi się do ciotki: "Słuchaj, brakuje nam tego czy tamtego". Przywoził jedzenie”, zwierzała się w rozmowie z Faktem.pl.

Sam Neill 2002
Sam Neill 2002 Jeff Vespa/WireImage

„Był bardzo czuły, serdeczny”. Tak zapamiętała go Małgorzata Potocka

Najbardziej poruszające są jednak słowa, którymi aktorka opisuje charakter Sama Neilla.W rozmowie wspomina go jako człowieka czułego, serdecznego i pogodnego. Podkreśla, że nie tworzył wokół siebie atmosfery niedostępności, mimo iż już wtedy był rozpoznawalnym aktorem. W jej pamięci pozostał kimś niezwykle bezpośrednim, kto szybko skracał dystans i sprawiał, że inni czuli się przy nim swobodnie.

Potocka przyznaje również, że wiadomość o jego śmierci była dla niej ogromnym zaskoczeniem. Jak mówi, wciąż trudno jej uwierzyć, że odszedł. „Był bardzo czuły, serdeczny. Naprawdę bardzo czuły i serdeczny, ale przede wszystkim pogodny. Taki normalny. Nie stwarzał żadnej bariery między sobą a innymi. Nie było czegoś takiego, że "proszę pana". Wszyscy od razu byli z nim na ty”, mówiła w Fakcie Julii Borkowicz.

Czytaj też: „Matki, żony i kochanki” uratowały ją w najtrudniejszym momencie. Małgorzata Potocka zdobyła się na bolesne wyznanie. To przeżywała za kulisami

Małgorzata Potocka, Viva! 1/2023
Zosia Promińska
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...