„Matki, żony i kochanki” uratowały ją w najtrudniejszym momencie. Małgorzata Potocka zdobyła się na bolesne wyznanie. To przeżywała za kulisami
Za sukcesem kultowego serialu kryły się historie, których widzowie nigdy nie oglądali na ekranie. Po blisko 30 latach Małgorzata Potocka wróciła pamięcią do czasu realizacji „Matek, żon i kochanek” i opowiedziała o bolesnym rozdziale swojego życia.

Blisko trzy dekady po premierze serialu „Matki, żony i kochanki” jego gwiazdy ponownie usiadły razem przed kamerami. W studiu „Pytania na śniadanie” wspomnieniami z planu dzielili się Małgorzata Potocka, Anna Romantowska i Paweł Wawrzecki. Choć rozmowa rozpoczęła się od nostalgicznego powrotu do kultowej produkcji, z czasem nabrała niezwykle osobistego wymiaru. To właśnie Małgorzata Potocka opowiedziała o doświadczeniach, które przez lata pozostawały w cieniu jej zawodowych sukcesów.
Gwiazdy „Matek, żon i kochanek” znów razem. Po blisko 30 latach wrócili do wspomnień
Spotkanie w programie prowadzonym przez Beatę Tadlę i Roberta El Gendy'ego było sentymentalną podróżą do czasów jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich seriali. Małgorzata Potocka, Anna Romantowska i Paweł Wawrzecki wrócili pamięcią do produkcji, która na trwałe zapisała się w historii polskiej telewizji. Nie zabrakło wspomnień z planu, anegdot, a także refleksji nad fenomenem produkcji, która z biegiem lat zyskała status jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich seriali. Aktorzy zastanawiali się, co sprawiło, że „Matki, żony i kochanki” wciąż zajmują szczególne miejsce w pamięci widzów.
Sama Anna Romantowska nie ukrywała, że popularność serialu po niemal trzech dekadach jest dla niej zaskoczeniem: „Jestem zaskoczona, że ten serial dzisiaj jest traktowany jako serial kultowy, bo 30 lat minęło, słuchajcie, jak jeden dzień”.
Choć spotkanie rozpoczęło się od ciepłych wspomnień i uśmiechów, jego ton niespodziewanie się zmienił. Najmocniejszy i najbardziej osobisty moment należał do Małgorzaty Potockiej. Aktorka zdecydowała się opowiedzieć o doświadczeniach, które towarzyszyły jej w czasie realizacji zdjęć. Za kulisami jednej z najważniejszych produkcji tamtych lat rozgrywała się bowiem historia, o której widzowie przez lata nie mieli pojęcia.
Czytaj też: Dostała znak od nieżyjącej mamy. Małgorzata Potocka o pamiątce, która ma dla niej szczególne znaczenie…

Małgorzata Potocka: „Byłam w ciężkiej depresji”
Choć na ekranie wcielała się w jedną z bohaterek serialu, poza planem mierzyła się z dramatem, który całkowicie odmienił jej codzienność. Małgorzata Potocka po latach zdecydowała się opowiedzieć o kulisach tamtego czasu, ujawniając, że okres zdjęć do „Matek, żon i kochanek” zbiegł się z jednym z najbardziej bolesnych rozdziałów w jej życiu. Jak wyznała, właśnie wtedy przechodziła rozwód i zmagała się z ciężką depresją.
„Ja byłam akurat wtedy naprawdę po takim rozwodzie, właściwie musiałam się rozstać z domem, to była taka rewolucja życiowa, której kobieta nie jest w stanie sama unieść (…) Zagubiłam się w tym wszystkim, można powiedzieć, że byłam w ciężkiej depresji. Moja matka była na dodatek umierająca. To wszystko się nałożyło na siebie, to był koszmar. Ten serial postawił mnie na nogi”, wybrzmiało z jej ust”, wybrzmiało z jej ust.
Aktorka nie miała wątpliwości, że udział w serialu okazał się dla niej czymś znacznie więcej niż kolejnym zawodowym wyzwaniem. To właśnie praca na planie pomogła jej odzyskać siły. Na nowo uczyła się życia w nowej rzeczywistości. Jak podkreśliła, produkcja stała się dla niej symbolicznym początkiem nowego etapu.
Małgorzata Potocka zwróciła także uwagę na wyjątkowe miejsce, jakie „Matki, żony i kochanki” zajmują w historii polskiej telewizji. Jej zdaniem serial wyprzedzał swoje czasy, oddając głos kobiecym bohaterkom i stawiając w centrum ich doświadczenia oraz emocje.


Tak powstała Wandzia. Potocka sama stworzyła swoją bohaterkę
Małgorzata Potocka z równą swobodą wróciła także do wspomnień związanych z samą pracą nad serialem. Jednym z najciekawszych okazały się kulisy narodzin Wandzi – postaci, której charakter i wygląd aktorka postanowiła stworzyć po swojemu. Przyznała, że nie chciała ograniczać się wyłącznie do zapisów scenariusza. Zależało jej, by bohaterka zyskała własną tożsamość, widoczną już od pierwszego pojawienia się na ekranie. Dlatego sama zajęła się budowaniem jej wizerunku. Jak opowiadała, pojechała na Pragę do fryzjera, gdzie zmieniła fryzurę, a później odwiedziła Państwowy Dom Towarowy. To właśnie tam skompletowała garderobę dla Wandzi – utrzymaną w szarych odcieniach i uzupełnioną płaskimi butami, których, jak z uśmiechem zaznaczyła, prywatnie nigdy by nie założyła.
Efekt tej metamorfozy okazał się natychmiastowy. Gdy pojawiła się na planie w nowej stylizacji, reakcja ekipy nie pozostawiała wątpliwości – wszyscy zgodnie uznali, że właśnie tak powinna wyglądać Wandzia. Dla aktorki był to dowód, że intuicja w budowaniu postaci okazała się trafna.
___________
Spotkanie Małgorzaty Potockiej, Anny Romantowskiej i Pawła Wawrzeckiego stało się czymś więcej niż sentymentalnym powrotem do serialu sprzed lat. Było również opowieścią o emocjach, doświadczeniach i wspomnieniach, które – mimo upływu blisko 30 lat – wciąż pozostają niezwykle żywe. Na zakończenie z uśmiechem przyznali, że z przyjemnością wróciliby do świata „Matek, żon i kochanek” i sprawdzili, jak po latach potoczyły się dalsze losy bohaterek serialu.
