O NIEJ JEST GŁOŚNO

Pracuje na trzech etatach, wydaje miliardy na pomoc dzieciom, walczy o prawa kobiet…

Oto Melinda Gates, żona założyciela Microsoftu!

KATARZYNA SIELICKA 19 maja 2019 07:03

Jej majątek jest tak wielki, że mogłaby po prostu nic nie robić. Ale ona pracuje na trzech etatach. Jest matką, przedsiębiorcą, filantropką. Wydaje miliardy na pomoc dzieciom, walczy o prawa kobiet, ostatnio napisała książkę. Jak Melinda Gates, żona założyciela Microsoftu, budowała swoją pozycję jednej z najbardziej wpływowych kobiet świata, dlaczego wybrała rodzinę, a nie karierę i jak namówiła Billa Gatesa, żeby odwoził dzieci do szkoły?

Tego się po niej nie spodziewano. Zarówno Melinda, jak i jej mąż chronią swoją prywatność, nie udzielają osobistych wywiadów. Nie pokazują swojego domu nazywanego Xanadu 2 w Medinie, w pobliżu Seattle, z widokiem na jezioro Washington, o którym krążą legendy.

To, co do tej pory wiadomo było o Melindzie i jej życiu, to kilka zgrabnie podanych anegdot i mit superkobiety filantropki, połowy najbogatszego małżeństwa na świecie.

W wydanej kilka tygodni temu autobiografii „The Moment of Lift: How Empowering Women Changes the World” Melinda Gates pokazuje się jako zagorzała feministka, a aby być wiarygodną, opowiada o swoim życiu zaskakująco szczerze. „Musiałam wyjść poza swoją strefę komfortu”, przyznała w wywiadzie dla „USA Today”.

Prymuska

Dorastając na przedmieściach Dallas w Teksasie w tradycyjnym domu, w którym ojciec pracował, a matka zajmowała się dziećmi, prawdopodobnie nawet przez chwilę nie pomyślała, że w przyszłości zajmie się walką o prawa kobiet. „Bycie feministką oznacza wiarę w to, że każda kobieta powinna móc używać swojego głosu i potencjału, a kobiety i mężczyźni powinni pracować razem, aby usunąć bariery, które je powstrzymują”, pisze Melinda. Sama musiała usuwać je choćby we własnym domu, cierpliwie pracując nad własnym małżeństwem.

Przy okazji wydania „Moment of Lift…” dziennikarze zauważyli, że choć Bill Gates, którego majątek sięga 100 miliardów dolarów, stracił kilka lat temu pozycję najbogatszego człowieka na świecie na korzyść właściciela Amazona, Jeffa Bezosa, tak naprawdę są z Melindą wygrani – ich małżeństwo ma się świetnie już 25 lat, podczas gdy Bezos zakończył właśnie trudny i szeroko opisywany przez prasę kosztowny rozwód. Ale Melinda wie, jak osiągnąć swoje cele. „Dobra katolicka dziewczyna, która siedzi w pierwszym rzędzie i ma najlepsze oceny”, pisze o sobie w swojej książce. W szkole uwielbiała matematykę i była w niej naprawdę dobra. Być może zdolności odziedziczyła po ojcu, Raymondzie Josephie Frenchu, inżynierze z branży kosmonautyki. Dla niego i jego żony Elaine ważne było, żeby wykształcić całą czwórkę swoich dzieci. Melinda skończyła informatykę na Duke University w Durham w Karolinie Północnej i studia MBA. Pomagała też ojcu w prowadzeniu rodzinnego biznesu. Jak pisze Business Insider, do prowadzenia księgowości używała… komputera typu Apple wyprodukowanego przez największego konkurenta swojego przyszłego męża.

Po studiach zatrudniła się w Microsofcie. W przesyconym testosteronem środowisku nie czuła się najlepiej. Wspominała kłótnie, ostre współzawodnictwo wśród mężczyzn walczących do końca w każdej sprawie. Zaczęła myśleć o tym, żeby odejść z firmy. Jedna z jej koleżanek z pracy, Charlotte Guyman, miała podobne odczucia. „Dlaczego nie jest w porządku, kiedy kobieta płacze w pracy, a jest w porządku, kiedy mężczyzna krzyczy?”, zastanawiała się. Wraz z innymi kobietami zaczęły tworzyć kobiece oazy w Microsofcie, gdzie uprzejmość nie była odbierana jako słabość. W ten sposób „ucywilizowały” firmę.

Narzeczona prezesa

Bill Gates zauważył Melindę French w 1987 roku na służbowym spotkaniu w Nowym Jorku. Postanowił zaprosić ją na randkę. Nie bardzo mu to wyszło. „Czy zechciałabyś umówić się ze mną za jakieś dwa tygodnie?”, zapytał. Usłyszał: „Nie. To dla mnie za mało spontaniczne, a mój kalendarz nie sięga tak daleko. Zapytaj jeszcze raz bliżej tej daty”, odpowiedziała. Nie minęły dwie godziny, kiedy zadzwonił drugi raz, tym razem z propozycją randki jeszcze tego samego wieczoru. „Czy to dla ciebie wystarczająco spontaniczne?”, zapytał.

Na początku ukrywali związek. Jak wspominała Melinda w rozmowie z magazynem „Fortune”, jej matka nie uważała, by romans z prezesem był dobrym pomysłem na początek kariery. Mimo to nadal się spotykali. „Pociągał mnie jego błyskotliwy umysł i ciekawość. I ogromne poczucie humoru”, mówiła Melinda. Fascynowały ich podobne rzeczy – gry matematyczne, puzzle i zagadki. Podobno Melinda wydała się Billowi jeszcze bardziej atrakcyjna, gdy wygrała z nim w trudną logiczną grę. Byli w sobie bardzo zakochani, jednak Bill nie spieszył się ze ślubem. Praca w Microsofcie pochłaniała go niemal całkowicie. Dopiero gdy jego matka zachorowała na raka piersi, postanowił spełnić jej życzenie i przed jej śmiercią się ustatkować.
Ślub wzięli pierwszego dnia 1994 roku na prywatnej wyspie Lanai na Hawajach na polu golfowym, przy 17. dołku. Bill bardzo lubi to pole z zapierającym dech w piersiach widokiem na ocean.

Praca czy dzieci?

Niespełna dwa lata po ślubie, w przeddzień wymarzonej podróży do Chin, która dla zapracowanego Billa miała być upragnionym wytchnieniem, Melinda odkryła, że jest w ciąży. W pierwszej chwili nie chciała mówić o tym mężowi, żeby nie zepsuć wyjazdu. Jednak powiedziała. Wściekł się. „Zamierzałaś mi nie mówić? Żartujesz?”. „To była moja pierwsza zła decyzja rodzicielska”, pisze Melinda w swojej książce.

Drugi problem podczas rozmowy w drodze powrotnej z Chin. „Nie wracam do pracy”, powiedziała Billowi. Nie uwierzył. „Co przez to rozumiesz?”, był wstrząśnięty. „Ja w Microsofcie to była wielka część naszego wspólnego życia. Bill współtworzył firmę w 1975 roku. Ja dołączyłam w 1987 jako jedyna kobieta z pierwszym stopniem MBA”, pisze Melinda. Doskonale wiedziała, że to ona musi przystopować – Bill nie mógł rzucić pracy ani nawet zwolnić tempa. „Jeśli chcemy dla naszych dzieci tych wartości, w które oboje wierzymy, ktoś musi zostać w domu i tych wartości pilnować”, powiedziała w końcu. Przekonała męża. „Szczerze mówiąc, uważam, że to wspaniale, jeśli kobieta może zostać w domu. Ale to powinien być wybór. Nie coś, co robimy, ponieważ nie mamy wyboru. Ale nie żałuję mojej decyzji. Zrobiłabym to jeszcze raz”, wyznaje Melinda.

Bill pozmywa!

Teraz bardzo aktywnie działa na rzecz walki z problemem „niepłatnej pracy”. „Wysyłamy nasze córki do miejsc pracy zaprojektowanych dla naszych ojców z założeniem, że zatrudniony ma partnera, który zostaje w domu i wykonuje niepłatną pracę, dbając o rodzinę. W Stanach Zjednoczonych nie ma nawet płatnego urlopu macierzyńskiego!”.

Pierwsze lata macierzyństwa nie były dla niej łatwe. „Kiedy urodziła się Jen, poczułam się bardzo samotna w moim małżeństwie. Billa nie było, był wciąż zajęty. Myślałam: OK, może chciałam mieć dzieci w teorii, ale nie w praktyce”, pisze.

Praca nad tym, by jej małżeństwo z jednym z najbogatszych ludzi świata funkcjonowało na zasadach partnerskich, kosztowała ją wiele wysiłku. „Małżeństwo oparte na takich zasadach to nie tylko romantyczne chwile, ale też trudne kompromisy”, wyznała w jednym z wywiadów. Innym razem dodała, że kluczem do małżeńskiego sukcesu jest cierpliwość.

W książce wspomina między innymi, jak wpadła w furię, gdy musiała sama pakować samochód i przygotowywać do wyjścia trójkę dzieci, bo Gates był akurat zajęty czytaniem biografii Winstona Churchilla. Cierpliwość opłaciła się i Melinda po raz kolejny odniosła sukces. Bill zaczął pomagać w domu. Nie było też problemu, gdy Melinda zaproponowała, żeby Bill kilka razy w tygodniu odwoził Jennifer do odległej o 40 minut drogi szkoły. Wtedy oboje zauważyli, że dzieje się coś dziwnego. Do szkoły zaczęło przyjeżdżać z dziećmi coraz więcej ojców – ich żony, widząc Billa Gatesa odwożącego córkę, wracały do domów i mówiły do mężów: „Naprawdę? Jesteś bardziej zajęty niż chrzaniony Bill Gates? On może odwozić swoje dziecko, więc ty też!”.

Melinda wspomina, że czas spędzony razem był bardzo ważny i dla Jennifer, i dla Billa. „Jeśli nawet dwa razy w tygodniu przyjechał do pracy 45 minut później, Microsoft się od tego nie zawalił”, podsumowała. Kiedyś zauważyła, że zawsze zostaje sama w kuchni, sprzątając po obiedzie. Oznajmiła oburzona: „Od teraz nikt nie opuszcza kuchni, dopóki mama z niej nie wyjdzie. Bycie mamą nie oznacza, że muszę sprzątać, gdy inni sobie poszli”. Bill ją poparł i sam zabierał się do zmywania.

„Czwarte dziecko”

W 1999 roku na świat przyszło kolejne dziecko Gatesów – Rory John, a trzy lata później córka Phoebe Adele. Ale ich „czwartym dzieckiem” jest założona w 2000 roku Bill & Melinda Gates Foundation. To największa na świecie prywatna fundacja, a Bill Gates przekazał na jej konto już 29 miliardów dolarów.

Zajmują się wspieraniem edukacji w najuboższych krajach na świecie, walką z AIDS i innymi chorobami, walką z biedą. Pomysł narodził się w 1993 roku podczas podróży do Afryki, w którą Gatesowie wybrali się zaraz po zaręczynach. Po raz pierwszy zetknęli się z ubóstwem na taką skalę. „Od tych, którym los dał fortunę, oczekuje się więcej”, napisała na łożu śmierci matka Billa. Gatesowie wzięli to sobie do serca.

Choć przez pierwsze sześć lat to Melinda zajmowała się fundacją, musiała walczyć o swoją pozycję. Jednym z poważniejszych punktów zapalnych w jej małżeństwie był list, jaki co roku dla fundacji pisał Bill. W 2013 roku Melinda zapragnęła wreszcie uczestniczyć w jego powstawaniu. Ale Bill się nie zgodził. „Oboje byliśmy wściekli. Myślałam, że się pozabijamy. Poczułam, że to może być koniec naszego małżeństwa”, opowiadała w jednym z wywiadów. Ostatecznie w liście znalazł się jeden rozdział pisany przez Melindę. Rok później nadal większość pisał Bill. Dopiero w 2015 list naprawdę był wspólnym dziełem małżeństwa Gatesów.

Po stronie kobiet

Pisząc o problemach kobiet, wspomina o opresyjnym związku, w którym była, zanim poznała Billa Gatesa. „Nigdy wcześniej o tym nie mówiłam. To tylko jedna strona w książce, ale to było bardzo bolesne. Wiedziałam jednak, że to ważne, bo wiele kobiet doświadcza prześladowania”. Ze względu na to, że mężczyzna, z którym była w związku, nadal żyje i ma rodzinę, nie ujawnia szczegółów. „To pozbawiło mnie pewności siebie na wiele lat”, wyznaje jednak.

Mimo że wielokrotnie deklarowała się jako katoliczka, całym sercem angażuje się w walkę o dostęp do antykoncepcji. „To nie był przypadek, że nie zaszłam w ciążę, dopóki pracowałam w Microsofcie i Bill, i ja nie byliśmy jeszcze gotowi na dziecko. To nie przypadek, że Rory urodził się trzy lata po Jen, a Phoebe trzy lata po Rorym. To była moja i Billa decyzja, żeby zrobić to w ten sposób”, pisze Melinda. „Oczywiście miałam szczęście, mogąc zajść w ciążę, kiedy chciałam. Ale miałam też możliwość nie zachodzić, gdy nie chciałam!”. „Nazywali mnie »Była katoliczka Melinda Gates« albo »Tak zwana katoliczka Melinda Gates«. To bolało. (…) Ale wiem, że antykoncepcja ratuje życie milionów kobiet i dzieci. To medyczny fakt”.

„Zawsze była niezależna”, określa Melindę Nicholas Kristof z „New York Timesa”. „W swojej książce pisze o napięciach w małżeństwie, takich jak w każdym związku. To jej sposób na opowiedzenie o swojej feministycznej podróży”. Czy uda jej się porwać kobiety? ZOBACZ ZDJĘCIA

TAGI #Bill Gates

Wideo

Byli małżeństwem przez 3 lata. Oto historia miłości Agnieszki i Piotra Woźniak-Staraków

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

„Macierzyństwo dało mi poczucie sensu. Teraz patrzę na synka i myślę: Gośka, przecież to on jest twoją przyszłością”, mówi MAŁGORZATA KOŻUCHOWSKA. GOŁDA TENCER i DAWID SZURMIEJ. Matka i syn. Co jest podstawą ich wyjątkowej relacji i historycznej misji? CATHERINE DENEUVE – gwiazda, która zawsze była sobą. STAN BORYS i ANNA MALEADY – wszystko, co robią „z powodu miłości” do siebie.