Lucyna Malec, VIVA! 22/2018
Fot. Olga Majrowska
TYLKO U NAS!

Lucyna Malec o chorobie córki: „Kiedy spałam, ona umierała…”

Na to wspomnienie aktorka do dziś reaguje płaczem...

Olga Figaszewska 3 lipca 2021 15:17
Lucyna Malec, VIVA! 22/2018
Fot. Olga Majrowska

„Długo wypierałam z głowy fakt niepełnosprawności córki, a powiedzenie o tym publicznie było dla mnie bardzo, bardzo trudne”, mówi. Dramatyczne wydarzenia z sali porodowej sprzed 20 lat nadal w niej są. Czy wypracowała zgodę na chorobę dziecka, czy też dalej dręczy ją pytanie: dlaczego?, a także o poczuciu winy i nadziei Lucyna Malec opowiedziała Krystynie Pytlakowskiej. Rozmowa powstała w 2018 roku. 

Lucyna Malec o córce

Nie od dziś wiadomo, że córka Lucyny Malec, Zosia jest niepełnosprawna. Urodziła się z dziecięcym porażeniem mózgowym, potrzebuje stałej opieki i rehabilitacji. Dziś jest już dorosła, ma 22 lat. Ale gdy przyszła na świat, sama aktorka wspomina, że nie od razu wiedziała, że coś dolega jej córce: „Od razu nie, wszystko działo się bardzo szybko i bardzo dramatycznie. Nie mogłam Zosi urodzić, użyto vacuum i włożono moje dziecko do inkubatora, a ja zasnęłam, bo byłam bardzo zmęczona. Kiedy spałam, córka umierała, ale nie umarła. Wszystko się wydarzyło w trakcie porodu i zaraz po. Choć to było 20 lat temu, nadal tkwię na tej sali porodowej. Następnego dnia zobaczyłam ją zaintubowaną, taką małą biduleczkę”, wyznała w rozmowie z Krystyną Pytlakowską.

Zobacz: Lucyna Malec: „Zasnęłam, bo byłam bardzo zmęczona. Kiedy spałam, córka umierała”

Lucyna Malec, VIVA! 22/2018
Fot. Olga Majrowska

Ważyła dwa tysiące dziewięćset pięćdziesiąt gramów i jak mówi sama Lucyna Malec: „Muszę się uspokoić, do dziś na to wspomnienie zaczynam reagować płaczem. Chciałam być dzielna i opowiedzieć ci naszą historię pięknie i z godnością, a jednak 20 lat niewiele zmieniło, to cały czas jest we mnie”, mówi Krystynie Pytlakowskiej. 

„Całą ciążę przechodziłam cudownie. Dramat wydarzył się podczas pierwszej nocy życia mojej Zosi”, mówi i jak sama przyznaje wielokrotnie analizowała, co się wtedy wydarzyło: „zadawałam sobie pytania, co mogłam zrobić, a czego nie zrobiłam, czego nie dopilnowałam, może zaniechałam jakichś badań. Wszystkie moje pytania były do mnie samej. Gdyby wiedza była na tym poziomie co teraz, moja Zosia pewnie byłaby zdrowa. Dostała drgawek, przestała oddychać, dlatego ją zaintubowano. Podobno zdarzył się też wylew krwi do mózgu, dostała leki przeciwpadaczkowe”, opowiadała Lucyna Malec. 

Dziś mówi wprost: „ona po prostu nie chciała się urodzić, a ja biorę winę na siebie, że nie umiałam jej do życia zachęcić. Zresztą nie chcę już myśleć o niczyjej winie, nie chcę nikogo oskarżać”. Od razu córce Lucyny Malec włączono rehabilitację, jeszcze jak była w inkubatorze. Została otoczona dobrą opieką neonatologiczną i jest rehabilitowana do dzisiaj.

Lucyna Malec o niepełnosprawności córki

Lucyna Malec, gdy urodziła się Zosia miała 32 lata: „Czułam się fantastycznie. Poród to wielkie wydarzenie, a poród na krawędzi życia i śmierci… tego się nie da nigdy zapomnieć. To nie tak, jak piszą w różnych gazetkach: „Wczoraj urodziłam, dziś idę do pracy, mam płaski brzuch i w ogóle jestem wspaniała”. Jesteś wspaniała dlatego, że urodziłaś to dziecko, a tak naprawdę to sekundy decydują, czy ono przyjdzie na świat, czy nie, wszystko może się dramatycznie potoczyć”, opowiada. 

Jak sama wspomina miała bardzo krótki, ale wyjątkowo ciężki poród: „Zosia dostała tylko cztery punkty na dziesięć w skali Apgar, zdążyłam ją przytulić i od razu ją ode mnie zabrano. Niedotlenienie nastąpiło później w nocy”, wspomina. 

Zobacz: Łączy je coś wyjątkowego. Poznaj historię niezwykłejwięzi Lucyny Malec z córką Zosią!

Lucyna Malec, VIVA! 22/2018
Fot. Olga Majrowska

Dziś najgorsze już za nią. Wciąż samotnie opiekuje się 22-letnią Zosią, po której nie widać choroby. Córka Lucyny Malec wyrosła na piękną kobietę: „jest chora, nie mówi, nie chodzi samodzielnie, nie potrafi się sobą zająć. Gdyby teraz siedziała tu z nami przy stoliku w tej kawiarni, przywitałaby się z tobą, byłaby uśmiechnięta, piłaby sok albo kawę, uczestniczyłaby milcząco w naszej rozmowie, ale gdy zostawi się ją samą, nie wykaże żadnej inicjatywy, nie wykona wokół siebie żadnej czynności. Cały czas trzeba ją stymulować, pobudzać do życia. Wiem, że moja córka jest piękna, a ja widzę, że jest i mądra, i dowcipna, i bystra, ale jestem matką, więc mogę nie być obiektywna.”, mówi wprost aktorka. 

Zobacz: „Obie z Zosią jesteśmy bardzo samotne, mamy tylko siebie”

„Tym bardziej że bardzo długo wypierałam fakt niepełnosprawności córki, a powiedzenie o tym publicznie było dla mnie bardzo, bardzo trudne. Bo przecież dokładnie wiem, jak życie z takim dzieckiem wygląda i że to nie jest wesołe”, wyjawiła. Choć trudne wspomnienia wciąż do aktorki powracają, każdy dzień stara się zaczynać wraz z córką z uśmiechem na twarzy. Panie wspólnie spędzały czas kwarantanny, który aktorka podsumowuje słowami: „Ja wiem, że czasami bycie razem bywa trudne, ale dajemy radę”. Obu życzymy teraz dużo zdrowia i spokoju!   

Lucyna Malec, VIVA! 22/2018
Fot. Olga Majrowska

Wideo

Piękni, szczęśliwi, zakochani. Tak Karol i Małgorzata Strasburgerowie pozowali w sesji dla VIVY!  

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

JULIA KUCZYŃSKA „MAFFASHION” – Influencerka, ikona stylu, bizneswoman. Teraz przyszedł czas na nowy rozdział w jej życiu. ZBIGNIEW ZAMACHOWSKI w dniu 60. urodzin wyjawia „całą” prawdę o karierze i swoich pryncypiach. MODA W WIELKIM MIEŚCIE – Czy Carrie i jej przyjaciółki z serialu „Seks w wielkim mieście” zrezygnują z designerskich strojów, zobaczymy w sequelu „And Just Like That”. KRYSTYNA KOFTA – Nagła choroba spadła na nią jak grom z jasnego nieba. Jak wyglada teraz jej życie? W cyklu EXTRA: Co się stanie z milionami Afganek w kraju, gdzie wciąż kamienuje się kobiety?