Historia miłości Eleni i jej męża
Fot. PAP/Andrzej Rybczyński
NIEZWYKŁE HISTORIE

Eleni i jej mąż są razem od ponad 45 lat. Razem przetrwali największą tragedię

Ich miłości nie pokonała nawet śmierć córki

Dorota Falkowska 14 czerwca 2021 18:01
Historia miłości Eleni i jej męża
Fot. PAP/Andrzej Rybczyński

Eleni urodziła się w Bielawie 27 kwietnia 1956 r. jako Helena Milopulos. Jej rodzicami byli Perykles i Despina Milopulos, których wojna domowa zmusiła w latach 50. do opuszczenia Grecji. Osiedlili się w Polsce i założyli wielodzietną rodzinę. 

Zobacz też: Jest blisko Boga, wybaczyła mordercy córki i wciąż koncertuje. Jak dziś wygląda życie Eleni?

Eleni: dzieciństwo 

„Byłam dziesiątym dzieckiem. Ośmioro z nas żyje. Mam czterech braci i trzy siostry. Jestem najmłodsza, więc rozpieszczana przez swoje rodzeństwo. To, co wspominam i co było najwspanialsze w moim dzieciństwie, to ta serdeczność, ta miłość między rodzeństwem, miłość naszych rodziców, babci, która nami się opiekowała. Wyrastałam w takim duchu, gdzie dużo się śpiewało” - opowiadała o swoich młodzieńczych latach Eleni w wywiadzie dla Radia Niepokalanów.

W szkole średniej, Eleni marzyła o karierze nauczycielki wychowania muzycznego. Gdy okazało się, że nie dostała się na studia do szkoły pedagogicznej i czeka ją rok przerwy, postanowiła wykorzystać ten czas na śpiewanie w zespole Prometheus. „Pomyślałam sobie, że właściwie mogę pomóc trochę rodzicom finansowo, bo był to zespół, który pracował zawodowo i zarabiał. Ja przez rok odciążę rodziców, a potem znów będę zdawała na studia” - wspominała w wywiadzie.

20 lipca 1975 r. Helena Milopulos przyjęła swój sceniczny pseudonim i zadebiutowała z Prometheusem na koncercie w Domu Marynarza w Gdańsku jako Eleni. Twórczość zespołu została bardzo pozytywnie przyjęta. Dzięki bardzo ciepłemu odbiorze muzyki, którą wykonywała Eleni, planowany rok zamienił się w kilkadziesiąt lat i trwa do dziś!

Historia miłości Eleni i jej męża
Fot. Marek Szymanski/Forum

Eleni i jej mąż: jak się poznali?

W latach 70. popularność zespołu Prometheus była ogromna. Zespół robił międzynarodową karierę, koncertował po Europie, a jego członkowie zarabiali bardzo dobre pieniądze. Mimo że Eleni nie marzyła o zostaniu wokalistką, przyjęła tę nową ścieżkę kariery z otwartymi rękami. Był to dla niej najlepszy z możliwych startów w dorosłą karierę muzyczną, a wraz nim przyszła też szansa na miłość. Założycielem Prometheus był bowiem Kostas Tzokas, który poznał Eleni ze swoim bratem. Między parą od razu wywiązała się silna więź. 

„Kostas miał brata Fotisa, zakochaliśmy się, wzięliśmy ślub. Miałam 20 lat, kiedy urodziła się nasza córka Afrodyta. Byliśmy szczęśliwi, mieliśmy wszystko, młodość, siebie, miłość, cudowną pracę" - wspominała w wywiadzie dla Super Expressu.

Eleni i Fotis Tzokas: historia miłości

Szczęśliwi małżonkowie na każdym kroku okazywali sobie wsparcie. Na początku swojego związku zamieszkiwali Police, skąd pochodził Fotis. Tam też było jego studio nagraniowe. KIedy urodziła się ich córka Afrodyta, przenieśli się do Poznania. W tym czasie Eleni wciąż była wokalistką w Prometheusie, który nadal był bardzo popularnym zespołem, a przy tym zaczęła współpracować z „Poznańską Estradą”. Po tych muzycznych doświadczeniach piosenkarka postawiła na karierę solową i w 1980 roku wydała swój pierwszy album: „Ty – jak niebo, ja – jak obłok".

Następne lata to niesłabnąca popularność Eleni i dynamiczny rozwój jej solowej kariery. Od czasów debiutanckiego albumu, cała Polska znała i nuciła jej piosenki! Przez ten piękny, ale również intensywny czas w jej karierze, szła pod rękę z mężem Fotisem. Był dla niej ogromnym wsparciem zarówno jako kochający partner, ale również członek jej zespołu - od początku pracował jako dźwiękowiec podczas koncertów.

Mój mąż jest dla mnie przyjacielem, a ja - jako żona - jestem przyjacielem dla niego. Często doświadczam tego np. w sprawach zawodowych. Pracujemy w tej samej branży, a mimo to potrafimy o tym rozmawiać godzinami. Nawet jeżeli widzimy się krótko, bo akurat ja wróciłam, a mąż wyjeżdża, to często się kontaktujemy, choćby telefonicznie, i wszystko uzgadniamy, omawiamy. Po wielu latach wspólnego życia jesteśmy przyjaciółmi" - mówiła Eleni w wywiadzie dla kwartalnika formacyjnego "Życie Wieczne".

Przeczytaj także: Los nie szczędził jej ciosów. Tragiczna śmierć córki na zawsze odmieniła życie Eleni...

Dramat rodzinny Eleni

Losy małżeństwa Eleni i Fotisa można podzielić na życie przed tragedią i po niej. Przez 17 lat żyli pasją do muzyki, miłością i troską o ich jedyną córkę Afrodytę. Dziewczynie bardzo wcześnie przytrafiła się burzliwa historia miłosna. Kiedy miała 13 lat poznała Piotra G. Rozstali się w 1993 r. ale mężczyzna wpadł w obsesję i nie umiał poradzić sobie ze stratą Afrodyty. 

22 stycznia Polskę obiegł komunikat o poszukiwanej nastolatce o nazwisku Tzokas. Policja i rodzice Afrodyty mieli głęboką nadzieję, że odnajdą ją całą i zdrową. Niestety jeszcze tego samego dnia okazało się, że dziewczyna została zamordowana. Dzień wcześniej zatrzymano chłopaka córki Eleni. 21-latek przyznał się, że postrzelił ukochaną. 31 maja 1995 r. Sąd Wojewódzki w Poznaniu skazał go na 25 lat więzienia.

Wtedy runął mój cały świat. Tak było i tak jest. Wszystkie marzenia dotyczące Afrodytki, po prostu wszystko zawaliło się. Pierwsza myśl, jaka mi wtedy przyszła do głowy to to, że doszło do tragedii dwóch rodzin. Naszej rodziny i rodziny tego chłopaka. Doszło do tragedii, która wcale nie musiała mieć miejsca. Młodzi ludzie nie poradzili sobie z uczuciem, niedobra miłość, zaborcza miłość, psychiczne zniewolenie tej drugiej osoby. Oni nie poradzili sobie z tym, nie powiedzieli o tym nikomu" - wspominała Eleni w wywiadzie w Radiu Niepokalanów.

Eleni będąc w głębokiej żałobie zdobyła się po śmierci córki na godny podziwu gest. Zadzwoniła do matki zabójcy i powiedziała jej, że obie rodziny przeżywają straszną tragedię. Nie umiała obwinić tego chłopaka za śmierć jej jedynej córki, chciała natomiast wyciągnąć rękę i współdzielić ból z jego rodzicami. 

Ani przez moment nie miałam nienawiści do tego chłopaka. Były momenty, kiedy żal mi było tej rodziny, dlatego, że ta matka dźwiga niesamowity krzyż. Tym bardziej że znała Afrodytkę i kochała ją. Rozmawiałam z nią i powiedziałam jej, że tak naprawdę straciłyśmy obie dzieci. Ona też w jakimś stopniu straciła syna. To wszystko jest bardzo trudne. Wielu ludzi dziwi się, że ja przebaczyłam. Wiem, że przebaczenie jest trudną miłością, ale jeśli człowiek wierzy - musi przebaczyć. Warto nie czuć do jakiejś osoby nienawiści, bo to zabija" - wspominała wokalistka w wywiadzie dla Radia Niepokalanów.

Eleni z portretem córki Afrodyty

Historia miłości Eleni i jej męża
Fot. Marek Szymanski/Forum

Eleni i Fotis Tzokas przetrwali śmierć córki

Eleni na ten trudny czas zrobiła krok w tył i wycofała się z bycia wokalistką. Nie koncertowała ani nie nagrywała piosenek, oddała się za to modlitwie i trwaniu przy mężu. Jak udało im się przetrwać tak dramatyczny okres? 

„Po prostu zadawaliśmy dużo pytań. Poszukiwaliśmy przyczyn tragedii i odpowiedzi na nasze pytania, ale nie obwinialiśmy siebie nawzajem. Tutaj sprawdziła się nasza miłość i przyjaźń” - wyznała Eleni w kwartalniku formacyjnym "Życie Wieczne".

Eleni i Fotis nie odwrócili się od siebie. Zamiast tego okazywali sobie niesłabnące wsparcie, co tylko umocniło ich związek. Mąż piosenkarki towarzyszy jej w życiu po dziś dzień, będąc przy niej na dobre i na złe. Udowodnili, że dzięki miłości i przyjaźni są w stanie przetrwać najcięższe chwile. 

„Miłość jest w życiu najważniejsza. To fundament, na którym budujemy całą egzystencję. Ona nadaje jej sens. Tak naprawdę bez miłości trudno żyć. Każdy z nas potrzebuje odrobiny miłości, serdeczności, a serdeczność i dobroć są zawarte w słowie miłość” - wyznała Eleni w wywiadzie dla Głosu Wielkopolskiego. 

Historia miłości Eleni i jej męża
Fot. Marek Szymanski/Forum

Wideo

Paweł Królikowski zostawił najpiękniejszy możliwy testament. Żona opowiedziała o szczegółach

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

EWA CHODAKOWSKA I LEFTERIS KAVOUKIS o balansie, jaki dała im pandemia, domu w Warszawie i… raju w Atenach. Co takiego wydarzyło się, że RAFAŁ KRÓLIKOWSKI powiedział sobie: „Hola, hola, panie Królikowski, czasami trzeba przystopować…”? AIDA KOSOJAN-PRZYBYSZ z córkami ALICJĄ i MARGO – Jak być matką, kiedy widzi się przyszłość? W cyklu Kobiece historie: Fonda, Birkin, Joplin, Mitchell – buntowniczki i hippiski, które zmieniły świat. Miasto miłości: Nowy Jork nie pozwoli zasnąć zakochanym.