Wojciech Korda, Poznań, 31.07.2018 rok
Fot. Pawel F. Matysiak/Polska Press/East News
Z ŻYCIA GWIAZD

Tragiczny wypadek, brak kontaktu z córką. Trudne życie Wojciecha Kordy

Muzyk Niebiesko-Czarnych walczy o powrót do zdrowia

Konrad Szczęsny 23 kwietnia 2022 18:51
Wojciech Korda, Poznań, 31.07.2018 rok
Fot. Pawel F. Matysiak/Polska Press/East News

Wojciech Korda największą sławę zdobył występując w zespole Niebiesko-Czarni. Tam poznał miłość swojego życia Adę Rusowicz. Para doczekała się dwójki dzieci: syna Bartłomieja i córki Ani Rusowicz. Tragiczny wypadek przerwał rodzinną idyllę. Po śmierci wokalistki, relacja pomiędzy ojcem a córką stałą się niezwykle skomplikowana. W marcu Wojciech Korda skończył 78. lat. Niestety, w ostatnim czasie znacznie podupadł na zdrowiu. Zmaga się z konsekwencjami sześciu udarów i potrzebuje specjalistycznej pomocy. Leczenie i rehabilitacja znanego muzyka są bardzo kosztowne. Dlatego Polska Fundacja Muzyczna prosi ludzi dobrej woli o wsparcie artysty, przekazując mu 1 procent podatku. 

Wojciech Korda: sukces Niebiesko-Czarnych, związek z Adą Rusowicz i tragiczny wypadek

Przyszedł na świat 11 marca 1944 roku w Poznaniu. Szybko okazało się, że ma talent, który doceniają również inni. Śpiewał m.in. w chórze chłopięcym Stefana Stuligrosza. Nie przeszkodziło mu to jednak w edukacji. Wojciech Korda ukończył Zespół Szkół Geodezyjno-Drogowych w rodzinnym mieście. Być może po to, by w razie czego mieć alternatywę do muzyki...

Polska usłyszała o nim za sprawą zespołu Niebiesko-Czarni. Występował z nim od 1964 roku aż do rozwiązania w 30 czerwca 1976 roku. Nie tylko grał na gitarze, lecz także udzielał się wokalnie. W nim właśnie poznał królową big-beatu, Adę Rusowicz. Między nimi zaiskrzyło. Przyjaciele i znajomi wiedzieli, że z pewnością nie będzie to przelotny romans... Nie mylili się. Para doczekała się dwójki dzieci. W 1977 roku na świat przyszedł syn, któremu nadali imię Bartłomiej. Sześć lat później, w 1983 roku, urodziła się Ania. Zapewne rodzice nie podejrzewali wówczas, że w dorosłym życiu zdecyduje się pójść w ślady mamy...

Sprawdź też: Szczere wyznanie Ani Rusowicz: „Wiele lat staraliśmy się o dziecko. Bezskutecznie”...

Wojciech Korda, Ada Rusowicz, Niebiesko-Czarni. Lata 70.
Fot. Jerzy Płoński/Forum

Wojciech Korda, Ada Rusowicz, prawdopodobnie lata 70. XX wieku

Niestety, sielankę pary przerwał tragiczny wypadek. Doszło do niego w drodze z koncertu w Warszawie 1 stycznia 1991 roku. Wojciech Korda siedział na miejscu pasażera. Ani on, ani Ada Rusowicz nie znali dobrze osób, z którymi wsiedli do auta. Dlaczego zdecydowali się na tę podróż? Prawdopodobnie nie uśmiechało im się wracać w zimie pociągiem, w którym ogrzewanie było loterią. Potraktowali to jako okazję. Skąd mogli wiedzieć, że dla jednego z nich będzie to ostatnia podróż...

Zginęli pod Poznaniem. Wszyscy poza Wojciechem Kordą. 

Sprawdź też: Niezwykłą karierę przerwała tragiczna śmierć. Jak wyglądało życie Ady Rusowicz?

Wojciech Korda, Ada Rusowicz, Niebiesko-Czarni. Lata 60.
Fot. Henryk Rosiak/Forum

Wojciech Korda i Ada Rusowicz. Prawdopodobnie lata 60. XX wieku

Wojciech Korda i Ania Rusowicz nie mieli kontaktu przez lata

Co stało się później? Według relacji Ani Rusowicz – ojciec ją porzucił. Wokalistkę wychowywało jej wujostwo. Z Wojciechem Kordą nie mieli kontaktu, porozumiewali się praktycznie tylko za pośrednictwem mediów i kolejnych, sensacyjnych oświadczeń... 

„Prawda jest taka, że przez całe moje dzieciństwo i młodość miałam ojca. Był nim mój wujek, do którego mówiłam "Tato" (...) Z moim biologicznym ojcem do dzisiaj nie mam kontaktu i tym bardziej bulwersuje mnie fakt, że komunikuje się ze mną poprzez media dopiero teraz, kiedy coś mi się w życiu udało i stałam się osobą publiczną”, ujawniła Ania Rusowicz w 2012 roku.

Wiadomo, że muzyk związał się później z inną kobietą.  W 2019 r. Wojciech Korda wyznał poruszająco na łamach mediów, że chciałby pojednać się z córką. Wyjaśnić to, co było złe, nawiązać kontakt. Do sensacyjnego spotkania miało dojść na przełomie 2020 i 2021 roku w domu lidera Niebiesko-Czarnych w Poznaniu... 

„Na łóżku zobaczyła człowieka, który od dłuższego już czasu toczy walkę o życie. Sześć udarów mózgu wywołało ogromne i nieodwracalne spustoszenie w jego organizmie. (...) Dla Ani był to bardzo przykry widok. Był czas, że czuła do ojca wiele żalu, ale teraz myślała jedynie o rzeczach, których nie zdążyli sobie powiedzieć”, relacjonował pod koniec stycznia „Dobry tydzień”.  Czy jeszcze kiedyś będzie im dane porozmawiać...?  

Sprawdź też: Ania Rusowicz: "Mogłam zginąć w wypadku tak jak mama, poddałam się, nie chciałam walczyć, ale..."

Ania Rusowicz
Fot. Bartek Wieczorek/LAF

Ania Rusowicz w sesji dla „Urody Życia”, 2018 rok

Wojciech Korda: sześć udarów, niemożność poruszania się 

Kilka lat temu Wojciech Korda doznał pierwszego udaru. W 2015 roku przeszedł kolejne dwa i rozpoczął walkę o normalne funkcjonowanie. Tym bardziej, że pojawiły się duże problemy z poruszaniem się, wystąpił częściowy niedowład ciała. Przeszedł długą i żmudą rehabilitację w Piaskach. Jego stan uległ znacznej poprawie, pojawiła się nadzieja, że zacznie wracać do normalności.

Niestety, w marcu 2017 trafił ponownie do szpitala. Diagnoza? Czwarty udar. Do 2021 roku przeszedł ich jeszcze dwa. Nie może chodzić, ma niesprawne mięśnie tułowia i przewlekłą obturacyjną chorobę płuc. Jest zmuszony korzystać z aparatu na bezdechy. Każdy dzień to dla niego walka o życie. Do tego potrzebne są niezwykle drogie leki...

„Wojtek cierpi na postępującą niewydolność oddechową w przebiegu przewlekłej obturacyjnej choroby płuc i przewlekłego zespołu poudarowego. Dodatkowo ma cukrzycę i nadciśnienie tętnicze. Przebył tracheotomię. Chorobom towarzyszą także objawy zespołu parkinsonowskiego. Ponowne incydenty udarowe spowodowały postępujące spowolnienie psychoruchowe. Nieustannie jest pod stałą opieką i konsultacją wspaniałych lekarzy”, ujawnił w Super Expressie menedżer artysty, Andrzej Pakuła. 

Więcej szczegółów na temat zdrowia znanego muzyka zdradziła Polska Fundacja Muzyczna. „Przez kilka lat Wojciech przeszedł co najmniej 6 udarów, co spowodowało upośledzenie wnętrza organizmu. Dlatego w wyniku tracheostomii oddycha przez respirator, odżywia się przez PEG do żołądka i kolejną rurką bezpośrednio jelitowo – nad tym wszystkim co dzień panuje pani Aldona, bo jeden błąd i płyny lub gazy się mieszają lub kumulują – można się zadławić i udusić – taki kryzys mieli latem zeszłego roku. Wojtek ma poza tym parkinsonizm poudarowy, czyli sztywne kończyny. Wymaga codziennej rehabilitacji, bo mimo pozycji leżącej musi się co dzień obracać by pobudzać krążenie w całym organizmie”, napisano na Facebooku fundacji. 

Jak widać, muzyk potrzebuje stałej opieki. Ponadto jego leczenie i rehabilitacja są bardzo kosztowne. Dlatego w pomoc włączyła się Polska Fundacja Muzyczna, która apeluje o przekazanie 1 procentu podatku na rzecz Wojciecha Kordy oraz jego żony Aldony, która od 7. lat dzielnie zajmuje się schorowanym mężem. 

„Nie wszyscy może wiedzą, ale od tamtego czasu jest przy nim codziennie jego żona Aldona, która dla nas jest niezwykłą osobą, prawdziwą bohaterką walki o codziennie życie Wojtka. (...) Pani Aldona nie pracuje, ma maleńką emeryturę, nie ma czasu, jest całodobowym serwisem medycznym i pogotowiem ratunkowym – jest cichą bohaterką codziennej walki o zdrowie i życie. Staramy się od lat w Fundacji zbierać na ich mozolne i trudne życie, zeszłoroczny 1% dał tyle, że na kilka kolejnych miesięcy wynajęliśmy łóżko medyczne do korzystania domowego, wsparliśmy zakupy niezbędnych rzeczy, opału – to wystarczy do lutego. Pani Aldona nie ma siły, żyje praktycznie z dnia na dzień, ale dalej będzie bieda, jeśli nie pomożemy", zaapelowała Polska Fundacja Muzyczna.  

Sprawdź też: „Leki też są bardzo drogie”. Sytuacja ojca Ani Rusowicz jest dramatyczna... 

Wojciech Korda, Poznań, 31.07.2018 rok
Fot. Pawel F. Matysiak/Polska Press/East News

Wojciech Korda, Poznań, 31.07.2018 rok

Wideo

Za nami 25 lat tworzenia magazynu VIVA!. Tak wraz z gwiazdami zapamiętaliśmy ten wyjątkowy czas

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

WERONIKA ROSATI o życiu w Los Angeles i córce: „Moment, w którym zaczęło się moje drugie życie, to narodziny córki”. AGNIESZKA I PIOTR GŁOWACCY: Para popularnych aktorów, rodzice bliźniaków, opowiadają o „podwójnym” szczęściu i o dojrzewaniu do miłości. JOHN PORTER: Najsłynniejszy Walijczyk mieszkający od 46 lat w Polsce mówi: „Jestem lekkim socjopatą”. Dlaczego? Ponadto HISTORIE NIEZWYKŁYCH WIĘZI MATEK I CÓREK oraz opowieść o MEMPHIS, mieście bluesa, grilla i Presleya.