wanda chotomska
Fot. fot. Baranowski/Akpa
NIEZWYKŁE HISTORIE

Wanda Chotomska, jedna z najbardziej znanych autorek literatury dla dzieci, sama nie była najlepszą mamą

Jej córka – Ewa Chotomska, kultowa Ciotka-Klotka z Tik-Taka, miała trudne relacje z matką i jej partnerem

Agnieszka Dajbor 2 sierpnia 2022 19:16
wanda chotomska
Fot. fot. Baranowski/Akpa

Wanda Chotomska to jedna z najbardziej uznanych polskich pisarek dla dzieci, autorka pierwszej dobranocki pokazywanej w TVP „Jacka i Agatki”, to były pacynki, które miały głowy zrobione z drewna, choć wszyscy myśleli, że z piłeczek ping-pongowych i szmaciane ubranka. A kto nie zna jej bajek, piosenek, wierszyków, takich jak choćby „Czarna krowa w kropki bordo”, „Tadek niejadek” albo „Przygód Jerza spod miasta Zgierza”.  

Ale Wanda Chotomska to też kobieta, która zrewolucjonizowała spotkania autorskie z dziećmi, wprowadzając do nich zabawę, improwizację, naturalność. Wcześniej w salach bibliotecznych dzieci miały tylko grzecznie siedzieć, uważać, żeby nie pobrudzić książek i uśmiechać się. W czasie Powstania Warszawskiego Wanda Chotomska jako nastolatka była sanitariuszką. Wspominała, że stała w oknie jednej z kamienic i powtarzała: „żeby mnie trafili, żeby mnie trafili”. Chciała romantycznie zginąć za ojczyznę. Na szczęście tak się nie stało. Była silną osobowością, może dlatego życie rodzinne układało jej się różnie. Córka pisarki, Ewa wspominała, że marzyła o tym, by jak najszybciej wyprowadzić się z domu. Wanda Chotomska zmarła 5 lat temu – 2 sierpnia w Warszawie. Jaka była, jak ułożyło jej się życie?

Wanda Chotomska: dzieci wołały za nią „pańskie jojo pingwinami karmione”

Wanda Chotomska urodziła się w 1929 roku w domu przy ulicy Wroniej w Warszawie. Pochodziła z bogatej rodziny, jej ojciec miał przed wojną świetnie prosperujące przedsiębiorstwo przewozowe B-cia Chotomscy. To były samochody m.in. do przewozu mebli, tak solidne, że we wrześniu 1939 używano ich do budowania barykad na Ochocie. Po wojnie ojciec Wandy uchodził za prywaciarza i wyzyskiwacza, którego komunistyczna władza tępiła. Próbował odbudować majątek, ale jednego dnia wszystko mu skonfiskowano.

Na Wandę Chotomską dzieci wołały przed wojną „Pańskie jojo pingwinami karmione” (jadła lody Pingwin). Po wojnie jej pochodzenie było obciążeniem, dla świętego spokoju przedstawiała się jako córka rybaka. Wzięło się to stąd, że ojciec był zapalonym wędkarzem. Dla niego Wanda napisała swój pierwszy w życiu wiersz, oparty na „Powrocie taty” Mickiewicza: „Tata nie wraca wieczory i ranki / łowi w rzece żaby i kijanki….”. W domu jednak nie było lekko.

Zobacz też: Wyrzekła się jej rodzina, choroba przerwała jej karierę. Jak wyglądało życie Zuli Pogorzelskiej?

chotomska młoda
Fot. Wanda Chotomska, 1965 rok, fot. Andrzej Szypowski/East News

Po upadku Powstania 15-letnia Wanda Chotomska trafiła do obozu przejściowego w Pruszkowie, skąd uciekła do swojego chrzestnego wuja. To on wykupił z niego jej matkę i siostrę. Niedługo jednak cieszyli się z bycia razem – matka Wandy Chotomskiej zmarła w 1945 roku. Zachorowała na tyfus, potem na zapalenie opon mózgowych. Ojciec załamał się, córka musiała wszystkim się zajmować, to ona organizowała pogrzeb. Przeszła przyspieszoną lekcję dorosłości. Potem ojciec zakochał się w innej kobiecie, fascynował się nową żoną i jej rodziną, z córkami z pierwszego małżeństwa miał okolicznościowe relacje, to musiało być dla Wandy trudne przeżycie.

Wanda Chotomska pracowała w lokalu „U Teściowej”

Wanda i jej młodsza siostra Teresa - po latach słynna w Warszawie nauczycielka-polonistka - musiały radzić sobie same. Razem trafiły do ciotki, która prowadziła po wojnie lokal „U Teściowej”. Za pracę miały obiady. Do tego Wanda dopisywała drobne sumy do rachunków podpitych klientów, a potem kupowała za to ciastka dla kolegów. Jak mówiła w rozmowie dla „Gazety Wyborczej”: „To była frajda, byliśmy wygłodniałymi dziećmi”.

Po maturze poszła na dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim. Imprezowała, bawiła się, tańczyła do utraty tchu, jak powojenna młodzież złakniona radości życia. Była ładną, ciekawą dziewczyną, uchodziła za „bikiniarę”, zawsze o siebie dbała i dobrze się ubierała – gdy w ramach wymiany z Francuzami pojechała do Cannes, za całe kieszonkowe kupiła sobie kostium kąpielowy. Podobała się, kochał się z niej m.in. Henryk Chmielewski, czyli słynny Papcio Chmiel.

Zobacz też: Kim była Alina Margolis-Edelman, żona legendarnego Marka Edelmana – jednego z przywódców powstania w getcie?

Pierwszy mąż z zauroczenia seksualnego

W życiu Wandy Chotomskiej ważni byli trzej mężczyźni. Swojego pierwszego męża – Jerzego Steinmetza – poznała jeszcze na studiach. Był pięknym chłopcem, starszym od niej o 4 lata. Walczył w Powstaniu Warszawskim w Pułku „Baszta”. Ojciec Wandy Chotomskiej zbierał szampana na jej wesele, ale skrzynki z butelkami spaliły się w czasie wojny. Ceremonia nie była huczna, ale wydawało się, że młodzi są dla siebie stworzeni.

Jerzy Steinmetz był towarzyski, lubiany. Jak powiedziała Wanda Chotomska w rozmowie dla „Gazety Wyborczej”, to był związek wynikający z zauroczenia seksualnego. Jerzy Steinmetz był jej pierwszym facetem. Pierwszą młodzieńczą fascynacją. Szybko okazało się, że są z różnych światów, w jego domu nie było książek, za to prowadził w Warszawie sklep „Symphony”, jedyny, w którym można było kupić i zamówić zagraniczne płyty, głównie jazzowe, nowości.

chotomska z pacynką Jacka
Fot. Jedna z pacynek z dobranocki „Jacek i Agatka", lata 60. fot. NARODOWE ARCHIWUM CYFROWE

„Sklep mieścił się na Towarowej. Mąż założył go z kolegą ze studiów. Płyty przysyłali mu koledzy z AK, którzy powyjeżdżali za granicę, czasem wracali i ich aresztowano. Sklep dobrze prosperował, to był jeszcze ten okres, kiedy mogła istnieć inicjatywa prywatna, np. Café Fogg. Kiedy zaczęło się odbieranie, mąż postanowił wyjechać za granicę, o czym zawsze marzył”, opowiadała (cytuję za gazeta.pl). Jerzy Steinmetz marzył, by wyjechać do Ameryki, nad łóżkiem miał plakat „Ameryka moja miłość”. Wandzie Chotomskiej emigracja nawet nie była w głowie.

Zaczęła już pisać, miała pierwsze sukcesy. Z Jerzym doczekali się córki Ewy i… rozwiedli po pięciu latach związku w połowie lat 50. On – tak jak marzył – wyemigrował, tyle że nie do Ameryki, a do Kanady, do Vancouver. W czasie sprawy rozwodowej sędzia usilnie dopytywał, czy Chotomska ceruje małżonkowi skarpety. Odparowała: „A czy żona wysokiego sądu to robi? Bo jak tak, to ja jej współczuję”.

Druga miłość była na całe życie

Po rozwodzie Wanda Chotomska wyprowadziła się z domu teściowej w Aninie.  Zostawiła tam córkę, a sama przeniosła się do kołchozowego mieszkania na ulicy Gałczyńskiego w Warszawie, w dzielnicy zwanej „na tyłach Nowego Światu”. Był to lokal bez ogrzewania, z używalnością toalety. Mnóstwo wtedy pracowała, by zarobić na mieszkanie, które wreszcie kupiła na Tamce.

Jeszcze przed rozwodem poznała malarza Eugeniusza Steca, stał się jej wielką miłością. Był od niej dużo starszy – o 24 lata, już w latach 20. ubiegłego wieku studiował malarstwo w Lipsku. Podczas wojny mieszkał w Rumunii, pracował w muzeum rycin. Miał żonę – Duszę, Rumunkę, która poza nim nie miała nikogo na świecie. Mimo miłości do Wandy czuł się za Duszę odpowiedzialny. Dopiero po jej śmierci przestali się z Chotomską ukrywać.

Zobacz też:  Zofia Nasierowska i Janusz Majewski byli razem 50 lat. Ich miłość rozdzieliła śmierć

Nigdy nie zostali małżeństwem, uważali, że formalności nie są im potrzebne, ale mówili o sobie: mąż i żona. Kochali się, byli idealnymi partnerami, także intelektualnie. Spędzili razem całe życie do śmierci Eugeniusza Steca w 1991 roku. W mieszkaniu na Tamce pełno było gości, przychodzili Irena Karel i jej mąż Zygmunt Samosiuk, Irena Kwiatkowska i Bolesław Kielski, fotografka Zofia Nasierowska i Janusz Majewski.

ewa chotomska
Fot. Ewa Chotomska jako pamiętna Ciotka Klotka, 1994 rok, fot. Jan Bogacz/TVP/East News

Ewa miała być Adasiem

Niestety partner Wandy Chotomskiej nie miał dobrych relacji z jej córką. Sama pisarka przyznawała, że relacje między nimi były co najwyżej poprawne i że Eugeniusz Stec nie miał ręki do dzieci. Partner matki wyznawał zasadę, że dziecko może odejść od stołu dopiero wtedy, gdy dorośli skończą. A dorośli spędzali na dyskusjach długie godziny. Ewa Chotomska (przyjęła nazwisko mamy, choć jej rodowe nazwisko to Steinmetz) długo mieszkała w Aninie u babci, niemal 12 lat, jedynie okazjonalnie u mamy, dopiero potem zamieszkały razem.

Jako mała dziewczynka rozdarta była między miłością i poczuciem lojalności wobec babci a mamą i jej partnerem. Wanda Chotomska była zawsze w biegu, pracowała, jeździła na spotkania autorskie, nie zawsze miała czas dla dziecka. Do tego, jak opowiadała Ewa Chotomska, „mama chciała, żebym była Adasiem, i wołała na mnie Duduś. Nienawidziłam tego, a mama napisała wiersz, który kończy się tak: „Włosy zapina spinką, I mówi, że jest dziewczynką”.

Trochę przez przypadek sama została autorką programów i książek dla dzieci, jak się okazało, bardzo utalentowaną i lubianą. Program „Tik-Tak”, w którym występowała jako Ciotka Klotka, był na antenie przez 17 lat! Bardzo popularny był także założony przez nią zespół „Fasolki”. Mama była surową recenzentką jej tekstów. Nie miała dla córki taryfy ulgowej. Gdy Ewa Chotomska pokazała swoje pierwsze piosenki dla dzieci, pani Wanda bezlitośnie podarła rękopisy mówiąc, że do niczego się nie nadają. Ale zachęciła córkę, by pisała dalej.

Czytaj także: Żyli i odeszli razem. Krystyna Kołodziejczyk i Wiesław Szyszko byli ze sobą 40 lat

miron białoszewski
Fot. Miron Białoszewski, wybitny poeta, autor „Pamiętnika z Powstania Warszawskiego", przyjaciel Wandy Chotomskiej, fot. PAP/Henryk Rosiak

Przyjaciel Miron Białoszewski

Trzecim mężczyzną ważnym dla Wandy Chotomskiej był wybitny poeta, autor „Pamiętnika z Powstania Warszawskiego” Miron Białoszewski. Nigdy nie byli parą, Białoszewski miał partnera. Ale przyjaźnili się, szczególnie w latach młodości. Obydwoje trafili do „Świata młodych”, tam na obowiązkowych partyjnych szkoleniach zabawiali się układaniem wierszyków. Pisali teksty pod wspólnym pseudonimem Wanda Miron, także do „Świerszczyka”, tygodnika dla dzieci. Tłumaczyli „Pieśń chińskich pionierów", pisali produkcyjniaki dla najmłodszych, na przykład tekst o tym, jak powstaje cukier, który zatytułowali „Od buraka do lizaka".

Kiedy Wandę Chotomską wyrzucono za pochodzenie ze „Świata młodych” - jedna z koleżanek doniosła, że przed wojną znała „krwiopijcę”-prywaciarza Stefana Chotomskiego – to Miron Białoszewski pomagał jej. Przywoził do jej domu listy do redakcji, ona na nie odpisywała. Potem on nieformalnie oddawał jej część pensji. Nigdy nie zapomniała tego gestu tym bardziej, że to były dla niej trudne czasy - rozstała się z mężem, została bez mieszkania, bez pracy.

Kiedy już dorobiła się własnego lokum Miron Białoszewski przyjeżdżał, a gdy jej nie było, zostawiał liścik: „Kwiatki na klamce, byłem na Tamce". Wiele lat później Wanda Chotomska aktywnie udzielała się w organizacji warszawskich Mironaliów przy ulicy Tarczyńskiej. Wymogła też na urzędzie miasta, by deptak imienia Mirona Białoszewskiego na placu Dąbrowskiego oficjalnie nazywał się dreptakiem. Bo Miron tam dreptał.

Wanda Chotomska miała mnóstwo pomysłów i energii. To ona zainicjowała obchody Dnia Dziadka, powołała do życia popularne Kluby Piegowatych, które miały pomóc dzieciom w zwalczaniu kompleksów.

Czytaj także: „Jestem optymista z natury, sceptyk z rozumu i doświadczenia”, mówił o sobie poeta Miron Białoszewski

wanda chotomska w swoim mieszkaniu
Fot. Wanda Chotomska w swoim mieszkaniu w Warszawie, 2016 rok, fot. Rafał Siderski / Forum

Gdyby urodziła się na Zachodzie, byłaby pewnie wielką gwiazdą. Ale komunistycznej władzy nie podobały się żadne nieformalne kluby, donos w tej sprawie napisano do samego towarzysza Wiesława Gomułki. I odpowiednie władze zadbały, by przestano wreszcie wyśmiewać się „z takiego kalectwa jak piegi". Młodsi koledzy podziwiali ją za to, że nigdy nie biadoliła, była radosna, energiczna. Zmarła w wieku 87 lat, została pochowana na Starych Powązkach w Warszawie.  

Wideo

Za nami 25 lat tworzenia magazynu VIVA!. Tak wraz z gwiazdami zapamiętaliśmy ten wyjątkowy czas

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

JULIA WIENIAWA o magii sceny, dorastaniu na oczach widzów, manii kontroli i miłości. ADRIANNA BIEDRZYŃSKA i MICHALINA ROBAKIEWICZ – Matka i córka opowiadają, jak gra się im na jednej scenie i nosi... te same ubrania. JERZY SKOLIMOWSKI: Artysta wszechstronny – reżyser, scenarzysta, poeta i malarz, w szczerej rozmowie o życiowej rewolucji. W cyklu Kobiety ikony – co się dzieje z… SOPHIA LOREN, bogini kina, zjawiskowa piękność, która na swoje miejsce na Ziemi wybrała Rzym zamiast Hollywood. W cyklu Podróże – gdzie jeżdżą gwiazdy: Greckie wyspy. Tu odpoczywają JOANNA PRZETAKIEWICZ, ANNA PUŚLECKA i RITA ORA. Sztuka gotowania JOANNY BRODZIK.