ZE ŚWIATA FILMU

9 faktów na temat serialu Dom z papieru, o których nie mieliście pojęcia!

Są naprawdę zaskakujące!

Ida Marszałek 17 kwietnia 2020 17:15

Hiszpański serial Dom z papieru pojawił się na Netflixie w 2017 roku i od razu podbił serca publiczności na całym świecie, lądując na szczycie rankingu najczęściej oglądanych produkcji na popularnej platformie. Jego fenomen można tłumaczyć nieustannie trzymającą w napięciu fabułą, gamą różnorodnych postaci, a także nośnym tematem. Serial opowiada o grupie kryminalistów, która nie mając nic do stracenia decyduje się na skok wszech czasów. Ich przywódcą i mózgiem operacyjnym jest tajemniczy Profesor. Rabusie nie tylko napadają na państwową mennicę, ale stają się również symbolem społecznego buntu przeciw opresyjnej władzy hiszpańskich oficjeli. Nie bez powodu mieszkańcy Madrytu na wzór swoich herosów decydują się założyć czerwone kombinezony i maski Salvadora Dalego. 

Niedawno odbyła się premiera czwartego, prawdopodobnie przedostatniego sezonu, jednak atmosfera wokół produkcji wciąż jest gorąca. Z okazji najnowszej odsłony serialu, postanowiliśmy cofnąć się do jego początków i poszukać ciekawostek związanych z produkcją. Czego się dowiedzieliśmy? Niektóre fakty są bardzo zaskakujące!

1. Dom z papieru to produkcja niskobudżetowa

A przynajmniej pierwsze dwa sezony. Początkowo serial został wyprodukowany przez hiszpańską stację telewizyjną Antena 3 i miał bardzo niski budżet. Pierwotnie odcinki kosztowały pół miliona dolarów każdy, co jest bardzo małą kwotą jak na serial z taką ilością efektów specjalnych. Twórcy musieli więc rezygnować z niektórych widowiskowych scen zawartych w scenariuszu. Na ich miejsce pojawiły się wątki melodramatyczne. Później produkcję przejął Netflix i pieniędzy już nie brakowało.

Netflix
Fot. Materiały prasowe

2. Niepewność aktorów 

Pamiętacie, jak aktorzy z Gry o tron opowiadali, jak z zapartym tchem czytali scenariusz nowego sezonu, sprawdzając czy ich postać przeżyła? No cóż, aktorzy Domu z papieru mieli jeszcze gorzej. Nowe odcinki emitowano na kanale Antena 3 równolegle z ich produkcją i aktorzy otrzymywali kolejne partie scenariusza zaraz przed wejściem na plan. Nie wiedzieli jaki los czeka ich bohaterów.

Netflix
Fot. Materiały prasowe

3. Początkowy brak zainteresowania

Po wyemitowaniu odcinków przez Antena 3 serial wcale nie cieszył się dużą popularnością. Gdyby nie Netflix pewnie większość z nas nie miałaby o nim pojęcia.

Netflix
Fot. Materiały prasowe

4. Netflix mistrzem promocji

Trzeba przyznać, że kto jak kto, ale Natflix zna się na promocji, a przy swoich czołowych produkcjach wykazuje się wielką kreatywnością. Plakaty z napisem "Pierwszy milion trzeba wydrukować", całe miasta obklejone listami gończymi z poszczególnymi postaciami z serialu. Ale prawdziwe zamieszanie wywołała dopiero ogromna maska Salvadora Dalego ustawiona na Rynku Głównym w Krakowie zaraz obok rzeźby Igora Mitoraja - Eros spętany - w dokładnie takiej samej przekrzywionej pozycji jak wspomniana rzeźba. Początkowo władze miasta nie zorientowały się, ze chodzi o reklamę. Sądziły, że na rynku stanęło kolejne dzieło sztuki, z tego powodu za umieszczenie maski w tej pożądanej lokalizacji Netflix zapłacił jedynie 274 złote.

Netflix
Fot. Materiały prasowe

5. Mennica to nie mennica

Nie mogło być mowy o filmowaniu serialu w prawdziwej mennicy, zatem twórcy musieli wykazać się dużym sprytem. Na szczęście Hiszpański Narodowy Instytut Naukowy do złudzenia przypomniał Hiszpańską Mennicę Narodową. I to właśnie w nim została nakręcona spora część Domu z papieru.

Netflix
Fot. Materiały prasowe

6. Fatalne warunki pracy

Aktorzy Domu z papieru nie mieli łatwej roboty podczas kręcenia pierwszych dwóch sezonów. Zabójcze tempo produkcji, niesamowita duchota panująca na planie. Atmosfera naprawdę była gorąca!

Netflix
Fot. Materiały prasowe

7. Pierwowzór postaci Tokio

Czy postać Tokio kogoś Wam nie przypomina? Prawdopodobnie wielu z Was zauważyło, że jej fryzura i styl ubierania jest łudząco podobny do pewnej słynnej postaci filmowej. Chodzi o Matyldę z kultowego sensacyjnego filmu Leon zawodowiec, która ponoć była pierwowzorem postaci Tokio.

Netflix hiszpańskie seriale
Fot. Materiały prasowe

8. Historia śmiechu Denvera

Na pewno każdy z zagorzałych fanów serialu jest w stanie przywołać w pamięci charakterystyczny "rechoczący" śmiech Denvera. Można go kochać lub nienawidzić, ale z pewnością zapisał się w historii popkultury. Ponoć nie była to inwencja twórcza wcielającego się w postać Jaimego Lorente, ale wymysł scenarzysty. Podczas castingu twórcy szukali aktora, który idealnie będzie w stanie oddać śmiech postaci Denvera.

Netflix
Fot. Materiały prasowe

9. "Bella Ciao"

Trzeba przyznać, że piosenka Bella Ciao wpada w ucho i wiele osób z pewnością nuciło ją pod nosem po obejrzeniu serialu. Okazuje się jednak, że nieprzypadkowo została wybrana na hymn bandy Profesora. Jest to włoska pieśń ludowa pochodząca z XIX wieku. W trakcie II wojny światowej stała się symbolem oporu wobec faszystów i dyktatury Benito Mussoliniego i zdobył międzynarodową sławę. Po dziś dzień funkcjonuje jako znak protestu wobec faszyzmu i ograniczania wolności przez władzę.

Recenzja
Fot. Materiały prasowe
 

TAGI #serial #Netflix

Wideo

Wiosna 2020 - design, kulinarne inspiracje, podróże bez wychodzenia z domu!

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

„Pandemia nie zmieniła mojego życia, to ja sama je zmieniłam…”, mówi AGNIESZKA MACIĄG. Kraśko, Olejnik, Rodowicz, Rusinek, Szczygieł, Wojciechowska… o emocjach i rodzinnych relacjach w izolacji domowej. JACEK SANTORSKI radzi, jak nie zwariować w czasie pandemii. Zmierzch zachodniej cywilizacji? Beata Pawlikowska w egzystencjalnych rozważaniach w dobie koronawirusa.