Reklama

Nowa miłość, rodzinne relacje i sprawy, które od lat pozostają nierozwiązane. W najnowszym odcinku VIVA! BEZ TABU Paulina Smaszcz otworzyła się na tematy, o które do tej pory pytano ją wielokrotnie. Opowiadając o swoim partnerze, nie kryła szczęścia, ale równie otwarcie mówiła o kontaktach synów z nowymi partnerami rodziców. W rozmowie padła także odpowiedź na pytanie, czy po latach możliwe jest pojednanie z Maciejem Kurzajewskim. Warunek, jaki postawiła, jest jeden.

„Powiedzmy, że przystojny sportowiec”

Mariola Bojarska-Ferenc nie kryła ciekawości, jak wygląda dziś życie uczuciowe Pauliny Smaszcz. Choć dziennikarka konsekwentnie nie pokazuje swojego partnera i nie zdradza jego imienia, opowiedziała o nim z wyraźnym uśmiechem.

„Powiedzmy, że przystojny sportowiec” – zażartowała.

Smaszcz podkreśliła, że to właśnie sport jest jednym z fundamentów ich relacji. Jak przyznała, wspólna aktywność fizyczna nie tylko ich łączy, ale także wpływa na sposób, w jaki patrzą na życie.

„Sport totalnie kształtuje charakter. Uczy funkcjonowania zarówno w świecie porażki, jak i wielkiego sukcesu. Nie odbija ci sodówka. Upadasz, musisz wstać i iść dalej.”

Para regularnie trenuje razem, a aktywny styl życia jest ważną częścią ich codzienności. W pewnym momencie rozmowy Mariola Bojarska-Ferenc zapytała również o to, jak dziś wygląda ich bliskość. Paulina Smaszcz z uśmiechem odpowiedziała krótko:

„Jestem teraz szalona.”

Po chwili dodała, że przede wszystkim spełnia swoje marzenia i cieszy się tym etapem życia.

Kolacja o 18:00 i rodzinne rytuały. „Tak zawsze marzyłam”

W rozmowie nie zabrakło także bardziej prywatnych szczegółów. Paulina zdradziła, że jej partner uwielbia gotować, a ona sama najbardziej odnajduje się w przygotowywaniu sałatek i mięs.

Na ich stole pojawiają się między innymi nóżki krabowe czy aromatyczna zupa rybna, ale – jak podkreśla – najważniejsze nie jest samo jedzenie.

Ogromne wrażenie zrobiły na niej rodzinne zwyczaje wyniesione z Danii.

„O 18:00 wszyscy siadają do stołu. Są świeczki, obrus, serwetki. Przyjeżdża cała rodzina, jego syn, czasem przyjaciele. To jest czas dla siebie. Każdy ma szansę porozmawiać. Ja tego tak bardzo chciałam.”

To właśnie wspólne celebrowanie codzienności, spokojne rozmowy i rodzinna atmosfera sprawiają, że – jak przyznaje – odnalazła to, o czym od dawna marzyła.

Zobacz też: Tylko w VIVA! Bez Tabu: Paulina Smaszcz zachwyca się nowym partnerem. „Mój przystojny sportowiec!”. Zdradziła swoją nową definicję miłości

Jak wyglądają relacje z dziećmi? „Franek go uwielbia”

Jednym z najważniejszych tematów rozmowy była relacja nowego partnera Pauliny Smaszcz z jej synami. Dziennikarka nie ma wątpliwości, że wzajemny szacunek i naturalność są tutaj kluczowe.

„Franek go uwielbia. Mają te same zainteresowania. Grają razem w golfa, grają razem w tenisa. Mają świetną komunikację, dzwonią do siebie” – zdradziła.

Jednocześnie podkreśliła, że w ich rodzinie nikt nie próbuje zastępować biologicznych rodziców.

„Ja nie udaję matki jego syna, a on nie udaje ojca mojego syna. I to jest bardzo ważne.”

Jak dodała, sama również ma bardzo dobry kontakt z synem swojego partnera, dzięki czemu relacje układają się w naturalny sposób.

Paulina Smaszcz-Kurzajewska i Maciej Kurzajewski z synami, 02.01.2009 r.
Paulina Smaszcz-Kurzajewska i Maciej Kurzajewski z synami, 02.01.2009 r. JAKUB SZYMCZUK / Gość Niedzielny / Forum

Nowa partnerka Kurzajewskiego? „Bardzo się z tego cieszę”

Smaszcz została również zapytana o relacje swoich synów z nowymi partnerami rodziców. W tym wątku padły słowa, które mogą zaskoczyć wiele osób.

Przyznała, że nie ma nic przeciwko temu, aby jej dzieci budowały dobre relacje z nowymi partnerkami ojca.

„Julek ma bardzo dobry kontakt z nową żoną mojego byłego męża. Nie będę wymieniać imienia i nazwiska, ale wszyscy wiedzą. Natomiast ja się z tego bardzo cieszę.”

To wyraźny sygnał, że dobro dzieci pozostaje dla niej najważniejsze, nawet jeśli rodzinne relacje po rozwodzie bywają skomplikowane.

Paulina Smaszcz, VIVA! Bez Tabu
Paulina Smaszcz, VIVA! Bez Tabu

Czy będzie zgoda? Najpierw rozliczenie majątku

Pod koniec rozmowy Mariola Bojarska-Ferenc zapytała wprost, czy wyobraża sobie moment, w którym wszyscy – wraz z byłym mężem i jego rodziną – mogliby usiąść przy jednym stole.

Odpowiedź Pauliny Smaszcz była jednoznaczna.

„Już prawie siedem lat od rozwodu, a jeszcze się nie rozliczył. Jak się godnie rozliczy, to tak.”

Jednocześnie podkreśliła, że z jej strony taka gotowość już była.

„Ja już ich zapraszałam na Wigilię. Mówiłam, że mi to w ogóle nie przeszkadza. Tylko niech on się rozliczy.”

Dziennikarka nie ukrywa, że kwestia podziału majątku jest dla niej niezwykle istotna.

„Ciężko na to pracowałam. Dlaczego mam komuś to oddać?”

Na słowa Mariolii Bojarskiej-Ferenc, która zaznaczyła, że od początku swojego małżeństwa miała ustanowioną rozdzielność majątkową, Paulina Smaszcz przyznała, że właśnie dlatego sama poleciła takie rozwiązanie swojemu synowi. „To jest właśnie to, co poradziłam mojemu synowi, aby mieli tę rozdzielność, bo to jest poczucie bezpieczeństwa i dla niej, i dla niego.”

Jak podkreśliła, rozdzielność majątkowa nie stoi na przeszkodzie budowaniu szczęśliwego związku. „I tak razem żyją, tworzą, wyjeżdżają na wakacje, wychowują razem moją wnuczkę. To jest tylko kwestia porozumienia.”

Czytaj też: Szczerze wyznanie Pauliny Smaszcz: doświadczyła przemocy w związku; podnosiła się z dna. Tylko w VIVA! Bez Tabu mówi, jak odzyskała siebie

___________________________________________

Cały wywiad obejrzysz na naszym kanale YouTube.

Mariola Bojarska-Ferenc, Paulina Smaszcz w VIVA! Bez Tabu
Mariola Bojarska-Ferenc, Paulina Smaszcz w VIVA! Bez Tabu archiwum prywatne Marioli Bojarskiej-Ferenc
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...