„Ten zawód bywa niewdzięczny”: Beata Ścibakówna bez tabu o pracy aktorów i szkole teatralnej. Była wtedy pełna kompleksów
Wybitna aktorka, silna kobieta i żona jednego z najbardziej cenionych aktorów w Polsce. W najnowszym odcinku cyklu „VIVA! Bez Tabu” Beata Ścibakówna rozmawia z Mariolą Bojarską-Ferenc z niezwykłą szczerością o życiu prywatnym i zawodowym. Wśród wielu osobistych wyznań wraca także do czasu studiów aktorskich, kiedy zmagała się z kompleksami, zwątpieniem i ogromną presją, by udowodnić, że zasłużyła na miejsce w szkole teatralnej.
W rozmowie nie zabrakło wspomnień o początku relacji z Janem Englertem, kulisach ich małżeństwa czy anegdot z czasów studiów. Jednak jedne z najbardziej poruszających słów padły wtedy, gdy Beata Ścibakówna opowiedziała o swojej drodze do zawodu. Aktorka przyznała, że jako młoda studentka długo szukała własnego miejsca i nie od razu uwierzyła we własne możliwości. Bez upiększania opowiedziała o wymagających profesorach, selekcji studentów i determinacji, dzięki której nie pozwoliła sobie zrezygnować z marzeń o aktorstwie.
„To jest trudny i wymagający zawód”
Mariola Bojarska-Ferenc zapytała aktorkę wprost, czy podczas studiów zdarzały się chwile zwątpienia. Beata Ścibakówna nie ma wątpliwości, że szkoła teatralna doskonale przygotowuje do zawodu, ale jednocześnie stawia studentom bardzo wysokie wymagania.
– „Nie wiem, jak obecnie wygląda szkoła teatralna, Akademia Teatralna. Ja jeszcze kończyłam Państwową Wyższą Szkołę Teatralną. Myślę, że wszystkie szkoły teatralne są bardzo dobre i chcą uczyć właściwie tego naszego trudnego i wymagającego zawodu.”
Choć do Warszawy przyjechała już z pierwszymi doświadczeniami scenicznymi, szybko przekonała się, że profesjonalny teatr rządzi się zupełnie innymi prawami.
– „Ja przyjechałam z Zamościa, z niedużego miasta, gdzie już byłam troszkę obyta ze sceną amatorską. Jak przyszłam do szkoły teatralnej, zawodowej, to musiałam się wielu rzeczy od początku nauczyć: którą nogą się wchodzi na scenę, jak się patrzy, jak się staje na scenie”.
Brzmi niepozornie, ale – jak podkreśla aktorka – właśnie z takich detali buduje się profesjonalny warsztat.
Kiedy Mariola Bojarska-Ferenc dopytała z uśmiechem: „Z którą nogą?”, Ścibakówna z pasją zaczęła opowiadać o scenicznej technice.
– „Zależy z której strony sceny. Czy z lewej, czy z prawej, czy z tyłu, czy wbiega od początku. Jak z prawej strony… My to zawsze mówimy, że jak się patrzy od widowni, to jest prawa strona, czyli jakby od naszej lewej strony. No to wchodzisz, zależy, jaki masz kostium też. To jest wiele ważnych rzeczy, które się na to składają”.
Rola Goplany była prawdziwym wyzwaniem
Wspominając lata studiów, aktorka wróciła pamięcią do jednej z ról, która wymagała od niej nie tylko umiejętności aktorskich, ale również świetnej kondycji.
– „Ja pamiętam też, grałam taką rolę w Balladynie – Goplanę, gdzie miałam bardzo długą perukę, taki poszarpany kostium. Ja nie wchodziłam. Ja wbiegałam na scenę za każdym razem. Ja wbiegałam albo biegałam po takiej dekoracji. To było też dla mnie fascynujące, no bo też forma musiała być, siła, bo czasem się na rękach podnosiłam. Więc szkoła uczy tych różnych umiejętności”.
To właśnie takie doświadczenia uświadomiły jej, jak wszechstronny musi być aktor. Sama interpretacja roli nie wystarcza – równie ważne są ruch, świadomość ciała i technika sceniczna.
„Ja byłam troszkę zakompleksiona”
Jednym z najbardziej szczerych momentów rozmowy były wspomnienia o własnych kompleksach. Dziś Beata Ścibakówna mówi o nich z dużym dystansem, ale nie ukrywa, że jako studentka często porównywała się z koleżankami z roku.
– „Ja byłam troszkę zakompleksiona, bo byłam troszkę grubsza niż teraz. Pamiętam, rzeczywiście miałam jakieś tam kompleksy, zwłaszcza że widziałam piękne dziewczyny, które były na moim roku. Nie tylko warszawianki, ale po prostu to były piękne dziewczyny. Nadal są pięknymi kobietami”.
Choć słyszała od bliskich wiele ciepłych słów, sama długo nie potrafiła spojrzeć na siebie z taką samą życzliwością.
Najważniejsze okazało się jednak coś zupełnie innego.
– „Ja musiałam się tego wszystkiego nauczyć. Musiałam odnaleźć siebie, swoje miejsce”.

Profesorowie „zdzierają z ciebie to wszystko”
Szkoła teatralna okazała się dla młodej aktorki miejscem intensywnej pracy nie tylko nad warsztatem, ale również nad własną osobowością. Jak przyznaje, wielu studentów trafia na studia z przekonaniem, że mają już wypracowany sposób grania. Rzeczywistość szybko weryfikuje te wyobrażenia.
– „Wchodzi się do szkoły teatralnej i myśli, że coś już się wie. A tam profesorowie zdzierają z ciebie wszystko i od nowa cię malują. Tak, jak oni chcą cię widzieć. A jeśli się z tym nie zgadzasz, to idziesz własną drogą”.
Mariola Bojarska-Ferenc zapytała, co w tym procesie było dla niej najtrudniejsze. Odpowiedź przyszła od razu.
– „Najtrudniej było dotrzeć do samej siebie. Odpowiedzieć sobie na pytanie, jaka jestem, bo nie wiedziałam jeszcze, na co mnie stać i co naprawdę potrafię”.
To właśnie odnalezienie własnej tożsamości okazało się dla Beaty Ścibakówny jedną z najważniejszych lekcji wyniesionych ze szkoły teatralnej.
Każdy semestr mógł zakończyć marzenia o aktorstwie
Do emocji dochodziła jeszcze ogromna presja. W czasach, gdy studiowała Beata Ścibakówna, pierwszy i drugi rok były tak zwanymi latami selekcyjnymi.
– „Wiele rzeczy było trudnych, naprawdę wiele rzeczy było trudnych. Czasami takie zwątpienie, zwłaszcza że pierwszy rok i drugi rok to były wtedy, teraz już chyba nie są, latami selekcyjnymi. Czyli można było odpaść po pierwszym semestrze, po drugim, jeszcze w trakcie drugiego roku można było”.
Konkurencja była ogromna już na etapie egzaminów wstępnych.
– „Mój rocznik zaczynało 27 osób, a było 20 osób na jedno miejsce. A skończyło nas 20”.
Świadomość tego, jak trudno było dostać się do szkoły, sprawiała, że ani przez chwilę nie chciała odpuścić.
– „Ja sobie pomyślałam, nie mogę zostać wyrzucona, nie mogą mnie pozbawić tego, że się dostałam z tylu kandydatów. I ja się dostałam do tej szkoły. Teraz nie mogę po prostu pozwolić sobie na to, żeby cokolwiek przerwało mi tę szkołę”.
To właśnie ta determinacja pozwoliła jej przejść przez wymagające lata studiów i rozpocząć zawodową drogę.


Cały wywiad do obejrzenia na naszym kanale YouTube:
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.