Reklama

Choć od lat są jedną z najbardziej rozpoznawalnych par polskiego świata kultury, rzadko zdradzają szczegóły dotyczące życia prywatnego. Tym razem Beata Ścibakówna zrobiła wyjątek. W formacie „VIVA! Bez Tabu” opowiedziała Marioli Bojarskiej-Ferenc nie tylko o tym, jak wygląda ich codzienność po zakończeniu dyrekcji Jana Englerta w Teatrze Narodowym, ale także o podziale obowiązków, wspólnych porankach i... swoim perfekcjonizmie.

Tak wygląda codzienność Beaty Ścibakówny i Jana Englerta. „Możemy sobie w końcu dłużej pospać”

Choć Beata Ścibakówna i Jan Englert od lat tworzą jedno z najbardziej znanych małżeństw polskiego świata kultury, ich domowa codzienność niewiele ma wspólnego z wyobrażeniami o życiu gwiazd. W rozmowie z Mariolą Bojarską-Ferenc w programie „VIVA! Bez Tabu” aktorka przyznała, że przez wiele lat ich rytm dnia wyznaczały obowiązki zawodowe Jana Englerta jako dyrektora Teatru Narodowego. Dopiero zakończenie tej funkcji pozwoliło im zwolnić tempo i cieszyć się spokojniejszymi porankami.

„To życie wyglądało zupełnie inaczej przez ostatnie dwadzieścia kilka lat, jak Janek był dyrektorem Teatru Narodowego, kiedy musiał codziennie być o 9 rano w teatrze i tam miał swoje spotkania, rozmowy, zebrania itd. Teraz od września, kiedy już nie ma tych obowiązków, możemy sobie w końcu dłużej pospać, na luzie zjeść śniadanie” – opowiadała.

Jak wyznała w rozmowie z Bojarską-Ferenc, nawet dziś trudno mówić o sztywnym podziale obowiązków. Wszystko zależy od zawodowych planów, ponieważ oboje nadal aktywnie pracują: „To jest też różnie, bo jak czasami idziesz do filmu czy do serialu, no to masz transport o godzinie 6 rano, więc wtedy ta jedna osoba zostaje w domu, druga osoba idzie do pracy. Ja też dużo wyjeżdżam ze spektaklami.”

Jan Englert, Beata Ścibakówna, Viva! 6/2022
Jan Englert, Beata Ścibakówna, Viva! 6/2022 Fot. Robert Wolański

„Nie lubię w sobie tej cechy”. Beata Ścibakówna szczerze o tym, jaka jest w domu

Drugim wyjątkowo osobistym momentem rozmowy z Mariolą Bojarską-Ferenc było wyznanie dotyczące perfekcjonizmu. W programie „VIVA! Bez Tabu” Beata Ścibakówna przyznała, że z wiekiem staje się coraz większą pedantką. Jak sama powiedziała, jest to cecha, której w sobie nie lubi, ale jednocześnie nie potrafi się jej pozbyć.

„Jestem pedantką. I u mnie to rośnie i jest coraz gorzej. Ja sama siebie za to nie lubię, że musi być wszystko tak pod linijką, musi być wszystko, każdy pyłek. Ja też mam w domu ciemną podłogę, na której widać wszystko, więc biorę te pyłki z podłogi, więc tego nienawidzę, ale to we mnie rośnie z wiekiem” – przyznała.

Podczas rozmowy aktorka zdradziła także, jak na jej perfekcjonizm reaguje Jan Englert. Jak opowiadała Marioli Bojarskiej-Ferenc, mąż z uśmiechem obserwuje jej zamiłowanie do porządku i żartuje, że z czasem może być jeszcze bardziej wymagająca.

„Janek tak się przygląda, mówi: »Ty będziesz nie do wytrzymania«. Mówię: »Ja wiem, ja wiem. Ale no co, no taka jestem, już tego nie zmienię«. [...] Po obiedzie ja tak sprzątam długo, aż to wszystko będzie wysprzątane, aż będzie lśniło i pachniało. I u mnie też nic nie może być na zewnątrz: wszystko musi być pochowane w szafkach, żeby nic się nie kurzyło” – podsumowała.


Całe wideo znajdziecie na naszym YouTube. Zapraszamy do oglądania.

Jan Englert, Beata Ścibakówna, Viva! 6/2022
Jan Englert, Beata Ścibakówna, Viva! 6/2022. Fot. Robert Wolański
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...