Tylko w VIVA! Bez Tabu: Brak pierścionka, nietypowa rozmowa z mamą... Beata Ścibakówna o nieznanych kulisach związku z Janem Englertem
Beata Ścibakówna była gościnią Marioli Bojarskiej-Ferenc w programie VIVA! Bez Tabu dostępnym na YouTube i opowiedziała o sprawach, o których mówi niezwykle rzadko. Aktorka wróciła wspomnieniami do początków relacji z Janem Englertem, zdradziła zaskakujące słowa swojej mamy i wyjaśniła, dlaczego nigdy nie dostała pierścionka zaręczynowego.
W rozmowie z Mariolą Bojarską-Ferenc w formacie „VIVA! Bez Tabu” Beata Ścibakówna z charakterystycznym dla siebie dystansem opowiedziała o relacji z Janem Englertem. Nie zabrakło zabawnych wspomnień z czasów studiów, rodzinnych anegdot i szczerych wyznań dotyczących ich małżeństwa. Aktorka nie ukrywała, że wiele wydarzeń potoczyło się zupełnie inaczej, niż mogliby przypuszczać jej fani.
Beata Ścibakówna o pierwszym zauroczeniu. „A któż nie był zainteresowany Janem Englertem?”
W trakcie rozmowy w formacie „VIVA! Bez Tabu” Mariola Bojarska-Ferenc zapytała Beatę Ścibakównę, czy jeszcze podczas studiów zwróciła uwagę na Jana Englerta. Aktorka odpowiedziała z dużym poczuciem humoru i nie próbowała ukrywać, że profesor cieszył się ogromną sympatią studentek. Opisała też, jak wyglądały prowadzone przez niego zajęcia i dlaczego cieszył się tak dużym autorytetem.
„Pamiętam, jak wchodził do nas na zajęcia, bo zaczął uczyć nasz rok, jak my byliśmy na drugim roku. Zaczął nas uczyć i jak wchodził do sali wykładowej, to zawsze mówił: »Dzień dobry, dzień dobry. Przepraszam, pani, czy mogę zdjąć marynarkę?« A wszyscy: »Tak, tak, tak«. I zaczynał wykład, więc naprawdę, może nie kochałyśmy, ale zauroczone byłyśmy. W końcu to był Jan Englert, to był nasz rektor, to był nasz profesor, który wspaniale uczył. Wyglądał i wygląda pięknie” – chwaliła ukochanego.
Jednak jedną z największych niespodzianek okazała się reakcja mamy aktorki. Beata Ścibakówna wyznała, że kiedy powiedziała, z kim wybiera się na wakacje, usłyszała odpowiedź, której zupełnie się nie spodziewała: „Moja mama kiedyś powiedziała: »Ale to z kim wyjeżdżasz na te wakacje?«. Ja mówię: »No z kolegą ze szkoły«. »No ale kto to jest ten kolega? Jak się nazywa?«. I mówię: »No Jan Englert«. A moja mama: »To ja się w nim kochałam«.”

Beata Ścibakówna nie dostała pierścionka zaręczynowego. Tak naprawdę wyglądała ich droga do ślubu
W dalszej części rozmowy w „VIVA! Bez Tabu” Mariola Bojarska-Ferenc zapytała aktorkę o oświadczyny. Odpowiedź Beaty Ścibakówny mogła zaskoczyć wiele osób. Gwiazda przyznała bowiem, że w jej przypadku nie było ani klasycznych zaręczyn, ani romantycznej chwili z pierścionkiem. Jak wyjaśniła, o wszystkim zdecydowały względy praktyczne i wspólne plany dotyczące przyszłości.
Aktorka wyjaśniła następnie, że na początku wspólnego życia razem z Janem Englertem budowali wszystko od podstaw. Właśnie dlatego decyzja o ślubie nie wynikała z romantycznego gestu, lecz z bardzo przyziemnych okoliczności.
„My zaczynaliśmy od samego początku, nie mieliśmy nic. Więc jak kupowaliśmy swoje mieszkanie, to musieliśmy wziąć jakiś tam kredyt. Żeby wziąć kredyt, to łatwiej było być małżeństwem, więc po prostu poszliśmy do pałacu ślubów i zapisaliśmy się. To tak poszło bardziej racjonalnie niż romantycznie” – podsumowała.
Całe wideo znajdziecie na naszym YouTube. Zapraszamy do oglądania.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
