Reklama

Choć pokazy mody kojarzą się z luksusem, prestiżem i artystyczną wizją, ich zaplecze bywa znacznie bardziej złożone. Ewa Minge, która od lat funkcjonuje w międzynarodowym świecie fashion, w rozmowie powiedziała Marioli Bojarskiej-Ferenc rzeczy, które rzucają nowe światło na relacje między agencjami, modelkami i wpływowymi gośćmi obecnymi na pokazach.

Pokazy mody jako przestrzeń selekcji. Ewa Minge ujawnia, co naprawdę dzieje się za kulisami

Ewa Minge w materiale "VIVA! Bez Tabu" zwróciła uwagę, że choć w powszechnym odbiorze mówi się o "licytowaniu modelek" przez najbogatszych ludzi, rzeczywistość na pokazach mody wygląda nieco inaczej. Jak podkreśliła: "Na Fashion Weekach i podczas tych regularnych pokazów mody raczej się nie licytuje, ale się przegląda dziewczyny."

Ten proces – jak wyjaśnia projektantka – nie jest jednak jedynie standardowym castingiem. W rozmowie powiedziała Marioli Bojarskiej-Ferenc, że osoby pracujące przy pokazach często nie mają pełnej wiedzy o tym, kto znajduje się na widowni i w jakim celu obserwuje modelki. To tworzy przestrzeń do działań, które wykraczają poza oficjalny obieg branży modowej.

Minge zaznacza również, że niektóre agencje funkcjonują w sposób dwutorowy. Z jednej strony zajmują się klasycznym modelingiem, z drugiej – oferują modelki "do czego innego". "Dziewczyny do towarzystwa, na bardzo wysokim luksusowym poziomie, dziewczyny, które są wykształcone, dziewczyny, które są piękne, dziewczyny, które są znane”, wymieniała.

Ewa Minge, Viva! 8/2023
Ewa Minge, Viva! 8/2023 fot. Filip Zwierzchowski

"Ta modelka 1000 euro, ta 10 000 euro" – kulisy ofert i niepokojących propozycji

Jeszcze bardziej dosadny obraz wyłania się z dalszej części rozmowy. Ewa Minge powiedziała w "VIVA! Bez Tabu", że zdarzało się, iż agencje przedstawiały jej konkretne "wyceny" modelek. W tym kontekście kwoty przestają być jedynie wynagrodzeniem za udział w pokazie, a zaczynają sugerować szerszy zakres oczekiwań.

Projektantka przywołała także sytuację, w której zaproponowano jej modelkę bez wynagrodzenia – w zamian za możliwość budowania jej rozpoznawalności. "Mam ją dla ciebie za darmo, bo jej nie zależy na tym, żeby zarobić […] chcielibyśmy ją pokazać w dobrym prestiżowym pokazie na wybiegu […] zrobić jej CV" – relacjonowała, cytując słowa przedstawicieli agencji.

Jak podkreśla, początkowo taka propozycja nie wydawała się niczym niezwykłym w branży, gdzie budowanie portfolio jest kluczowe. Jednak z czasem zaczęła dostrzegać, że sytuacja ma drugie dno. "Ona miała świadomość tego, co się z nią dzieje i po co ona tutaj jest" – powiedziała Marioli Bojarskiej-Ferenc, opisując zachowanie modelki.

Najbardziej niepokojący fragment dotyczy wydarzeń po pokazie. Minge przyznała, że dziewczyna "po pokazie już świadczyła na poczekaniu pewnego rodzaju usługi kontaktowe". Dodatkowo – jak zaznaczyła – agencje sugerowały organizatorom, które modelki warto zaprosić na after party, a nawet oferowały dodatkowe osoby określane jako "hostessy".


Całe wideo znajdziecie na naszym YouTubie. Zapraszamy do oglądania.

Reklama
Reklama
Reklama
Loading...