Mroczne kulisy biznesu modowego. Ewa Minge bez tabu o zaskakującym procederze. Mówi o licytowaniu modelek
Mroczne kulisy biznesu modowego to temat, który rzadko przebija się do mainstreamu. Tym razem Ewa Minge w rozmowie z Mariolą Bojarską-Ferenc w materiale „VIVA! Bez Tabu” odsłania fragment rzeczywistości, o której wielu woli milczeć. Projektantka mówi wprost o mechanizmach działania agencji, selekcji modelek i niepokojących praktykach, które rozgrywają się poza światłem fleszy.
Choć pokazy mody kojarzą się z luksusem, prestiżem i artystyczną wizją, ich zaplecze bywa znacznie bardziej złożone. Ewa Minge, która od lat funkcjonuje w międzynarodowym świecie fashion, w rozmowie powiedziała Marioli Bojarskiej-Ferenc rzeczy, które rzucają nowe światło na relacje między agencjami, modelkami i wpływowymi gośćmi obecnymi na pokazach.
Pokazy mody jako przestrzeń selekcji. Ewa Minge ujawnia, co naprawdę dzieje się za kulisami
Ewa Minge w materiale "VIVA! Bez Tabu" zwróciła uwagę, że choć w powszechnym odbiorze mówi się o "licytowaniu modelek" przez najbogatszych ludzi, rzeczywistość na pokazach mody wygląda nieco inaczej. Jak podkreśliła: "Na Fashion Weekach i podczas tych regularnych pokazów mody raczej się nie licytuje, ale się przegląda dziewczyny."
Ten proces – jak wyjaśnia projektantka – nie jest jednak jedynie standardowym castingiem. W rozmowie powiedziała Marioli Bojarskiej-Ferenc, że osoby pracujące przy pokazach często nie mają pełnej wiedzy o tym, kto znajduje się na widowni i w jakim celu obserwuje modelki. To tworzy przestrzeń do działań, które wykraczają poza oficjalny obieg branży modowej.
Minge zaznacza również, że niektóre agencje funkcjonują w sposób dwutorowy. Z jednej strony zajmują się klasycznym modelingiem, z drugiej – oferują modelki "do czego innego". "Dziewczyny do towarzystwa, na bardzo wysokim luksusowym poziomie, dziewczyny, które są wykształcone, dziewczyny, które są piękne, dziewczyny, które są znane”, wymieniała.

"Ta modelka 1000 euro, ta 10 000 euro" – kulisy ofert i niepokojących propozycji
Jeszcze bardziej dosadny obraz wyłania się z dalszej części rozmowy. Ewa Minge powiedziała w "VIVA! Bez Tabu", że zdarzało się, iż agencje przedstawiały jej konkretne "wyceny" modelek. W tym kontekście kwoty przestają być jedynie wynagrodzeniem za udział w pokazie, a zaczynają sugerować szerszy zakres oczekiwań.
Projektantka przywołała także sytuację, w której zaproponowano jej modelkę bez wynagrodzenia – w zamian za możliwość budowania jej rozpoznawalności. "Mam ją dla ciebie za darmo, bo jej nie zależy na tym, żeby zarobić […] chcielibyśmy ją pokazać w dobrym prestiżowym pokazie na wybiegu […] zrobić jej CV" – relacjonowała, cytując słowa przedstawicieli agencji.
Jak podkreśla, początkowo taka propozycja nie wydawała się niczym niezwykłym w branży, gdzie budowanie portfolio jest kluczowe. Jednak z czasem zaczęła dostrzegać, że sytuacja ma drugie dno. "Ona miała świadomość tego, co się z nią dzieje i po co ona tutaj jest" – powiedziała Marioli Bojarskiej-Ferenc, opisując zachowanie modelki.
Najbardziej niepokojący fragment dotyczy wydarzeń po pokazie. Minge przyznała, że dziewczyna "po pokazie już świadczyła na poczekaniu pewnego rodzaju usługi kontaktowe". Dodatkowo – jak zaznaczyła – agencje sugerowały organizatorom, które modelki warto zaprosić na after party, a nawet oferowały dodatkowe osoby określane jako "hostessy".
Całe wideo znajdziecie na naszym YouTubie. Zapraszamy do oglądania.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.