Wsparcie od Bogusława Lindy, pocałunek z Kayah... Tak Mariusz Przybylski wspomina swoje początki. Gdyby nie jedna osoba, nigdy nie zostałby projektantem
Mariusz Przybylski wrócił wspomnieniami do momentów, które ukształtowały jego zawodową drogę. Projektant opowiedział o dzieciństwie spędzanym u dziadków, pierwszych kolekcjach tworzonych jeszcze w liceum plastycznym i wsparciu, jakie otrzymał od znanych nazwisk polskiego show-biznesu. W rozmowie z Rafałem Kowalskim dla viva.pl wspominał Bogusława Lindę, Kayah i wydarzenia, które na zawsze zapamiętał jako początek swojej kariery.
Mało kto wie, że za sukcesem Mariusza Przybylskiego stoi jedna, bardzo ważna postać z dzieciństwa. Projektant wrócił wspomnieniami do czasów, gdy jako chłopiec obserwował swojego dziadka szyjącego garnitury na miarę. To właśnie wtedy narodziła się fascynacja modą, która po latach zaprowadziła go na największe wybiegi. W szczerej rozmowie z Rafałem Kowalskim dla viva.pl opowiedział też o wsparciu Bogusława Lindy, współpracy z Kayah i zdjęciu pocałunku, które lata temu obiegło internet.
To od dziadka zaczęła się fascynacja modą
Mariusz Przybylski przyznał, że choć od dziecka miał artystyczne zainteresowania, długo nie myślał o zawodzie projektanta mody. Wszystko zmieniły wspomnienia związane z jego dziadkiem i jego garderobą.
– „Bardzo często wakacje miałem — jak ja to do dzisiaj się śmieję — na tak zwanej zsyłce, czyli byłem przez rodziców wysyłany do dziadków na wieś. Ale słuchaj, w tym domu mój dziadek, a właściwie ta jego garderoba, to rzeczywiście było coś takiego, co robiło na mnie wrażenie i co pamiętam do dziś, bo byłem wtedy naprawdę jeszcze bardzo małym człowiekiem. On szył sobie garnitury na miarę, bardzo dbał o to, w co i jak się ubierał. I ta jego szafa, ten wizerunek, wygląd — zostały mi jako naprawdę bardzo ciepłe wspomnienie. Zarówno jego samego jako człowieka, jak i czegoś, co było dla mnie pierwszym przejawem naprawdę dobrej męskiej mody”– opowiadał projektant.
Choć dziś jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych projektantów mody męskiej w Polsce, sam przyznaje, że nie miał jasno określonego planu na przyszłość.
– „To nie było tak, że ja jako mały chłopiec wiedziałem, że chcę być projektantem mody. To na pewno nie szło w tę stronę. Myślę jednak, że to był ten pierwszy impuls” – mówił.
Pierwsze kolekcje stworzył jeszcze w liceum
Projektant zdradził, że moda zaczęła coraz mocniej pojawiać się w jego życiu dopiero w czasie nauki w liceum plastycznym. Co ciekawe, uczył się wtedy na kierunku związanym z projektowaniem wnętrz.
– „Ja w liceum plastycznym byłem na wnętrzach, ale ta moda gdzieś tam cały czas pukała i się odzywała. I myślę, że właśnie wtedy stworzyłem pierwsze projekty. Będąc w drugiej czy trzeciej klasie liceum plastycznego miałem już swoje pierwsze debiutanckie, pełne kolekcje” – wspominał.
W trakcie rozmowy Rafał Kowalski pokazał projektantowi zdjęcia z 2004 roku. Przybylski nie ukrywał emocji, ale zaznaczył, że tamtego wydarzenia nie uważa za swój oficjalny debiut.
– „To nie był pokaz, tylko prezentacja, dlatego nie traktuję tego jako jakiegoś mojego większego debiutu. Ale pamiętam to doskonale. Jezu, jaki byłem młody. To są moje projekty, jak najbardziej. Nie powiem ci dokładnie, gdzie odbywał się ten event, ale było to gdzieś w centrum Warszawy. Było nas tam może pięciu albo sześciu młodych projektantów i każdy miał swoją przestrzeń, swoją wystawkę, gdzie prezentował projekty. Jak widzisz, ja już wtedy byłem mocno osadzony w modzie męskiej” – opowiadał.

Bogusław Linda wsparł go podczas debiutu
Jednym z najważniejszych momentów początku kariery Mariusza Przybylskiego była obecność Bogusława Lindy na jego pierwszym profesjonalnym pokazie. Projektant nie ukrywa, że było to dla niego ogromnie ważne wydarzenie.
– „Boguś był na moim pierwszym pokazie. To był już mój pierwszy profesjonalnie przygotowany pokaz — tylko mój. Udało mi się go zaprosić, bo wcześniej mieliśmy już jakieś spotkanie przy okazji szycia garnituru. I to, że pojawił się na moim debiucie, było dla mnie wtedy naprawdę super ważne” – wyznał.
Kayah zamknęła jego pokaz
Kilka lat później Przybylski coraz mocniej działał już w środowisku muzycznym i współpracował z artystami związanymi z Kayaxem. Szczególne miejsce zajmuje w tych wspomnieniach Kayah, która pojawiła się podczas finału jednego z jego pokazów.
– „Ja wtedy byłem mocno związany z Kayaxem i pracowałem z wieloma artystami, ale myślę, że z Kają najmocniej. Bardzo dużo razem działaliśmy. I częścią tej współpracy było też to, że po prostu grzecznie zapytałem ją, czy zgodziłaby się wystąpić w finale pokazu. Jako modelka — takie były wtedy nagłówki. I rzeczywiście zamknęła ten pokaz. To było dla mnie mega ważne” – wspominał.
To właśnie po tym wydarzeniu internet obiegło zdjęcie, na którym projektant i Kayah całują się w usta.
– „To był pewnie taki bardzo serdeczny, przyjacielski pocałunek. Ale to był też wspaniały czas. Kompletnie byłem wtedy w innym miejscu jako projektant i jako człowiek. To był moment, kiedy wszystko zaczynało się już na poważnie. Powoli, ale z coraz większym przytupem wkraczałem w świat mody. I ten pokaz był takim mocniejszym wejściem do tego środowiska. Bardzo miło go wspominam” – podsumował.

***
Całą rozmowę przesłuchasz na naszym YouTubie.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.