TYLKO U NAS: Tak Basia Kurdej-Szatan i Rafał Szatan wspominają swoje zaręczyny. Mimo misternego scenariusza, nie wszystko poszło zgodnie z planem…
Miłość zaczęła się za kulisami musicalu, a kilka miesięcy później Rafał Szatan był już gotowy, by zadać najważniejsze pytanie. Dziś on i Barbara Kurdej-Szatan wracają wspomnieniami do początku swojej relacji oraz zaręczyn, które miały być perfekcyjnie zaplanowane. Jak się okazuje, los postanowił jednak nieco skomplikować ten romantyczny scenariusz.
Choć dziś należą do najbardziej lubianych par polskiego show-biznesu, ich historia rozpoczęła się bardzo niepozornie. Spotkali się dzięki pracy, a wspólna pasja do teatru i musicalu szybko przerodziła się w uczucie. W rozmowie z Rafałem Kowalskim małżonkowie zdradzili nie tylko kulisy swojego poznania, ale również opowiedzieli o zaręczynach, które do dziś wspominają z ogromnym wzruszeniem.
Od prób do wielkiej miłości. Tak zaczęła się historia Barbary Kurdej-Szatan i Rafała Szatana
Choć dziś trudno wyobrazić sobie ich osobno, początki tej relacji były związane przede wszystkim z pracą. To właśnie świat teatru i musicalu sprawił, że ich drogi po raz pierwszy się przecięły.
Na pytanie Rafała Kowalskiego o okoliczności poznania odpowiedziała Barbara Kurdej-Szatan: „Poznaliśmy się na próbach do musicalu, więc połączył nas ten świat artystyczny”.
Nie była to jednak Warszawa, z którą dziś kojarzona jest większość gwiazd polskiego show-biznesu. Ich historia rozpoczęła się na Śląsku, podczas prób do musicalu organizowanych w Gliwicach. Los sprawił jednak, że Barbara ostatecznie nie wystąpiła w tym projekcie.
„Poznaliśmy się na próbach w Gliwicach, natomiast potem ja w tym musicalu udziału nie wzięłam, bo mi się pokryło z moimi próbami w Poznaniu, w Teatrze Nowym” – tłumaczyła.
Choć ich zawodowe ścieżki szybko ponownie się rozeszły, uczucie zdążyło już zakiełkować. Rafał był wówczas związany z Teatrem Muzycznym w Chorzowie, a Barbara pracowała na etacie w poznańskim Teatrze Nowym. Dla wielu par taki układ mógłby okazać się trudnym testem, ale dla nich odległość nie stanowiła przeszkody.
Barbara Kurdej-Szatan nie ukrywa, że ich relacja rozwijała się w błyskawicznym tempie: „Kiedy się poznaliśmy, Rafał był na etacie w Teatrze Muzycznym w Chorzowie, a ja byłam na etacie w Teatrze Nowym w Poznaniu i jeździliśmy do siebie tak w te i we wte. I bardzo szybko poszło. Rafał mi się oświadczył już po pięciu miesiącach spotykania się, a zaraz potem już zaszliśmy w ciążę, bo chcieliśmy”.

Pierścionek ukryty w kurtce i pościg na stoku. Tak wyglądały zaręczyny Barbary Kurdej-Szatan
Kiedy Rafał Szatan postanowił poprosić ukochaną o rękę, wiedział jedno – chce, by był to moment wyjątkowy. Przygotował plan, wybrał odpowiednie miejsce i schował pierścionek zaręczynowy. Nie przewidział jednak, że największym zagrożeniem dla całej misji okaże się... potrzeba ogrzania dłoni.
Para wyjechała wtedy na narty. Pierścionek przez cały czas był ukryty w kieszeni kurtki Rafała.
„Pojechaliśmy na narty w Ramzowej. [...] i był taki moment, bo w kurtce narciarskiej schowałem pierścionek i Baśka mi chciała rękę do kieszeni położyć, żeby się ogrzać. I zacząłem się szamotać, żeby nie wkładała tych rąk, bo nie wiedziałem jak ogarnąć to, żeby go nie znalazła” – wspominał ze śmiechem.
To właśnie wtedy romantyczny scenariusz niemal rozsypał się jak domek z kart. Wystarczył jeden niepozorny gest, by niespodzianka została odkryta przed czasem. Na szczęście Rafałowi udało się opanować sytuację.
Najbardziej romantyczny moment tego wyjazdu miał rozegrać się w konkretnym miejscu na stoku. Problem polegał na tym, że Barbara jechała znacznie szybciej niż Rafał.
„Ja jeszcze tak średnio w sumie jeździłem wtedy na nartach, więc musiałem ją gonić na tym stoku (...) i nie mogłem jej dogonić na tych nartach, więc zacząłem krzyczeć w połowie stoku, żeby się zatrzymała i żeby poczekała na mnie. Bo chciałem tak w tym miejscu po prostu się oświadczyć. No i tak się właśnie wydarzyło” – opowiadał.
W tej historii jest wszystko, czego można oczekiwać od dobrej komedii romantycznej: starannie przygotowany plan, niespodziewane komplikacje, odrobina chaosu i szczęśliwe zakończenie. Najważniejsze jednak były emocje, które towarzyszyły Barbarze w chwili, gdy usłyszała najważniejsze pytanie.
„Była ogromna niespodzianka, ale też ogromne wzruszenie, bo bez namysłu powiedziałam „tak” i to też było takie niesamowite, że to było wszystko takie oczywiste wtedy” – podsumowała przed kamerami Viva.pl.
Całe wideo znajdziecie na naszym YouTubie. Zapraszamy do oglądania.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
