Dziś mija 30 lat od jej wyboru na Miss Świata!

Redakcja VIVA! MODA 22 listopada 2019 14:23

Aneta Kręglicka dokładnie 30 lat temu została Miss Świata!  Bizneswoman, muza projektantów. „Jest jedną z najlepiej ubranych Polek”, mówią o niej styliści. Kobieta z klasą, która w ubiorze najbardziej ceni klasykę. „Ale nowoczesną. Taką z twistem”, zaznacza Aneta Kręglicka. W VIVIE MODZIE jej garderobę odwiedziła Katarzyna Sielicka.

Aneta Kręglicka - stylowa od urodzenia...

Jej styl jest minimalistyczny. Prosta konstrukcja, dobre tkaniny. Bez ostentacji.

Dla mnie styl i klasa są tylko wtedy, gdy mają w sobie pewien rodzaj szlachetności, której się, niestety, nie nabędzie. Rodzimy się z tym. To może być pielęgnowane, rasowane przez życie i doświadczenie, przez czytanie i obserwowanie tego, co się dzieje na świecie. Ale ludzie z klasą wybierają z mody tylko te rzeczy, które do nich pasują. Nie wystarczy włożyć na siebie najlepszych marek. Trzeba umieć je połączyć i odpowiednio nosić

mówi Aneta Kręglicka.
Od 30 lat pracuje w reklamie, zajmuje się komunikacją i wizerunkiem. Od kilku lat współpracuje z marką LA’F, dla której projektuje własną linię ubrań. Tak jak klasykę uwielbia przełamywać awangardowymi elementami, tak również kolekcja Romantic Mood, której jest autorką, nie jest po prostu romantyczna. „Moja ostatnia kolekcja to delikatne tkaniny, żorżety i muśliny. Nie lubię infantylności, więc muślin jest przymarszczony, upinany, laserowo cięty”, opowiada. W jej projektach nie ma dosłowności. „Kobieta, dla której stworzyłam Romantic Mood, to nie romantyczna rusałka biegająca po lesie, tylko kobieta na wskroś nowoczesna. Ma na sobie zwiewny muślin ale cały czas trzyma się w pewnych konstrukcyjnych ryzach”. Wszystkie modele próbuje na sobie. „Moje klientki to kobiety trochę w moim typie. Cieszę się, że jest wśród nich tak wiele młodych dziewczyn”. Ma 50 lat i uważa, że modę trzeba dopasować nie do wieku, tylko do sylwetki i osobowości.

Przełamanie

Gdyby szyła dla własnej marki – Aneta Kręglicka, rzeczy byłyby bardziej ascetyczne. Bliski jest jej minimalizm lat 90. Projekty Jil Sander, Calvina Kleina, Helmuta Langa. Proste konstrukcje i piękne tkaniny.
Mimo że klasyka jest jej znakiem firmowym, nie traktuje jej dosłownie. Lubi 
przełamania. Nosi postrzępione dżinsy do bardzo eleganckich marynarek i szpilek. Z podróży do Włoch przywiozła oryginalne kimono, które wyszperała na targu rzeczy vintage. Nosi je do eleganckich spodni trzy czwarte. Śledzi trendy, ale nie wszystkie bierze dla siebie.

Nie we wszystkim jest mi dobrze. Mam dość wyrazistą urodę, uważam, że za dużo zdobień, elementów mnie »zjada«

mówi Aneta Kręglicka.
Na co dzień często ubiera się „biznesowo”. W jej wydaniu to na przykład garnitur, ale ze sportowymi butami, najlepiej marki Hogan. „Nie założę szpilek do garnituru! Nie jestem politykiem ani nie pracuję w banku”, tłumaczy Aneta Kręglicka. „Pracuję w reklamie, komunikacji i mój strój ma prawo być nieco nonszalancki”. Poza wyjątkowymi okazjami nie zakłada szpilek, choć lubi je, bo czasami lubi poczuć się sexy. „W tym momencie mojego życia jestem coraz bardziej wygodna”, mówi ze śmiechem. „Tam, gdzie na pewno nie muszę, to się po prostu nie męczę!”.
Ma słabość do pięknych butów, ale też fachową wiedzę na ich temat, którą zdobyła, współpracując i projektując dla jednej z obuwniczych marek. Lubi marki włoskie, najchętniej Valentino. Kupuje Gianvito Rossi, Jimmy’ego Choo, Pradę, Diora i YSL. Nie przepada za Louboutinami.

Bez szaleństw

Jej styl ewoluował przez lata, ale nigdy nie oddalił się od eleganckiej klasyki. Rodzice przyszłej Miss Świata nie mieli z nią problemów, gdy była nastolatką. Nie szalała z wizerunkiem bo – jak mówi – nigdy nie miała takich potrzeb. Jedyne szaleństwo, to trwała, którą zrobiła sobie raz 
w życiu – tuż przed finałem Miss Polonia. To był zły pomysł. „Do konkursu stanęłam w mufce na głowie”, śmieje się. Nina Terentiew, która siedziała w jury, jej nie poznała. „A gdzie jest ta Kręglicka? Co wyście z nią zrobili?”, spytała w pewnym momencie.
Wzór kobiety pięknej i eleganckiej miała w domu. „Moja mama, jako młoda dziewczyna, bardzo ładnie się ubierała. Miała ciotki w Ameryce, które przysyłały jej paczki z pięknymi sukienkami. Jest takie zdjęcie, na którym mama stoi z tatą. Ona ubrana jest na biało, ma na głowie szeroką opaskę, taką w stylu dzisiejszej Prady. Na nogach buty na obcasie kaczuszce. Tata w białej koszuli i czarnych spodniach wygląda jak Alain Delon. Jakby wyszli z żurnala, a wybierali się po prostu na spacer nadmorskim bulwarem”, opowiada. Pamięta seledynowy garnitur z szerokimi spodniami,
 w którym mama wracała ze Stanów Zjednoczonych pod koniec lat 70. Kiedy schodziła po trapie transatlantyku Stefan Batory, wyglądała jak gwiazda filmowa. Aneta lubi też zdjęcie z Soczi. Mama z długimi blond włosami zaczesanymi w koński ogon, do tego wielkie okulary muchy, ortalionowy płaszczyk i minispódniczka. „Wygląda zjawiskowo. Zawsze miała świetny styl. Wszystko na niej dobrze wyglądało”. Styl lat 70. jest Anecie nadal bliski. Szerokie spodnie, luźne góry, długie spódnice, peleryny. Ale bez przesady. Kreacje z festiwalu Woodstock to już o wiele za daleko.
Choć sama od zawsze wiedziała, co chce na siebie, włożyć ufała wyborom mamy. Kiedy w sklepach nie było nic, mama kupowała Burdę – magazyn z wykrojami, zdobywała materiał i szyła córce. Uszyła jej sukienki na bal maturalny i studniówkę, a później znalazła projektantkę z Gdańska, Sławomirę Pik, która uszyła Anecie suknie na konkursy Miss Wybrzeża i Miss Polonia. Także na ten najważniejszy – Miss Świata.

Lis i miss

„Pamiętam, że mama wpadła do domu 
i powiedziała: »Jest lis!«”, wspomina Aneta Kręglicka. Nie wiadomo, skąd wzięła zafarbowane na fioletowo futro. Trzeba było tylko doszyć do niego sukienkę. Projekt Aneta miała już w głowie – dopasowana, z długim trenem. Podobna do tej, którą miała na sobie reprezentantka Wenezueli na konkursie Miss International w Japonii, z którego Aneta przywiozła tytuł pierwszej wicemiss i bezcenną pamiątkę – platynową koronę z perłami Mikimoto. Uszyta z materiału kupionego w Peweksie i tajemniczego lisa suknia zrobiła furorę. Po konkursie do Anety podszedł prowadzący i spytał, skąd wzięła kreację, bo jego siedząca na widowni żona marzy o takie samej. „Wyróżniała się, bo była skromna. Pozostałe miały cekiny, kamienie, mnóstwo aplikacji”, wspomina Aneta.
Nadal nie jest przesadnie „biżuteryjna”. Lubi rzeczy delikatne. Od męża na 40. urodziny dostała zegarek Cartier, który nosi, bo ma do niego sentyment. Uważa, że dobry zegarek, buty i torebka „robią” stylizację. Jej pierwsza markowa torebka to była klasyczna Chanel 2.55, którą dostała na konkursie w Japonii. Nie ma jej już. „Miałam 24 lata, to były lata 90., byliśmy z modą na bakier. Nie potrafiłam docenić tej torebki. Kiedy się zniszczyła, po prostu ją wyrzuciłam”.
Mówi, że mody uczyła się na Pradzie, która wtedy była dla niej synonimem marki jakościowej. Nadal ma wiele toreb z tamtego okresu. „Uwielbiam parki Prady. Nie w każdym sezonie są fajne, ale kiedy znajdę taką, która mi odpowiada, kupuję od razu”. Ma w szafie również torebki Diora i Miu Miu, Celine i ulubione – Stelli McCartney z łańcuchami.

Typ niemiecki

Jej garderoba to osobna historia. „Jestem typem niemieckim”, śmieje się. Kiedy goście przychodzą do jej domu, pytają, czy ktoś tu w ogóle mieszka. Wszystko ma swoje miejsce. Także w garderobie, w której Aneta utrzymuje odpowiednią wilgotność, żeby rzeczy się nie niszczyły, i unosi się delikatny zapach perfum Anety. Ostatnio to Rose des Vents Louisa Vuittona.

Uważam, że dyscyplina może być fajna w życiu

podkreśla.
Nie lubi zakupów. Chyba że podczas podróży, przy okazji. Na przykład na Majorce w butikach, w marinie Puerto Portals, przed kolacją na babskim wyjeździe z koleżankami czy w Forte dei Marmi we Włoszech, które często odwiedza.
Tytuł najpiękniejszej kobiety na świecie nie przewrócił jej w głowie. Po konkursie i chwili wielkiej popularności zniknęła z mediów. Kiedy po pięciu latach pokazała się na wybiegu u Macieja Zienia, od razu dostała propozycję udziału w Tańcu 
z Gwiazdami. Posypały się też propozycje reklamowe. Wciąż jest muzą Macieja Zienia, z którym się przyjaźni i rozumie bez słów. „Maciek umie ubrać kobietę i sprawić, że czuje się piękna, to dar”, uważa. Z polskich projektantów ceni też duet MMC za konstrukcje i projekty 
streetwearowe, i Gosię Baczyńską, której kreacje uważa za dzieła sztuki. Na wielkie wyjścia nosi często Zienia. Ale na festiwalu filmowym w Wenecji pojawiła się w swojej sukni ślubnej. Białą prostą kreację z rękawkami z futra z norek projektu Valentino Couture pomogła jej wybrać w Rzymie kostiumograf Dorota Roqueplo. Wspomina, że choć dziennikarze w Wenecji uznali ją za jedną z najlepiej ubranych kobiet na festiwalu, polska prasa była oburzona. 
Pytano, czy nie mogła poprosić swojego przyjaciela Zienia, żeby jej uszył coś 
nowego. „A ja uważam, że to piękna suknia i na pewno jeszcze raz ją założę. 
Choćby z przekory!”, śmieje się Aneta Kręglicka. 

1/6
GARDEROBA ANETY KRĘGLICKIEJ VIVA! MODA JESIEŃ 2019
Copyright @Mateusz Stankiewicz/SAMESAME
1/6

Marynarka Balmain, pasek Gucci, kapelusz Roboty Ręczne, botki Valentino, torebka Marc Jacobs.

2/6
GARDEROBA ANETY KRĘGLICKIEJ VIVA! MODA JESIEŃ 2019
Copyright @Mateusz Stankiewicz/SAMESAME
2/6

Ulubione perfumy Rose Des Vents marki Louis Vuitton, okulary Tom Ford.

3/6
GARDEROBA ANETY KRĘGLICKIEJ VIVA! MODA JESIEŃ 2019
Copyright @Mateusz Stankiewicz/SAMESAME
3/6

Świetna marynarka, T-shirt, dżinsy i szpilki. To wystarczy, żeby wyglądać dobrze.

4/6
GARDEROBA ANETY KRĘGLICKIEJ VIVA! MODA JESIEŃ 2019
Copyright @Mateusz Stankiewicz/SAMESAME
4/6

Aneta Kręglicka ma słabość do pięknych butów.

5/6
GARDEROBA ANETY KRĘGLICKIEJ VIVA! MODA JESIEŃ 2019
Copyright @Mateusz Stankiewicz/SAMESAME
5/6

Uważam że dodatki „robią” stylizację. Na zdjęciu torebka Chloe, okulary Le Specs, medaliony: Celine i vintage.

6/6
GARDEROBA ANETY KRĘGLICKIEJ VIVA! MODA JESIEŃ 2019
Copyright @Mateusz Stankiewicz/SAMESAME
6/6

Satynowy garnitur od Macieja Zienia uszyty specjalnie dla Anety Kręglickiej na przyjęcie w stylu orientalnym.

Wideo

Zobaczcie 12 najgorętszych trendów na wiosnę 2020!

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Odkrywamy zaskakującą szafę Małgosi Kożuchowskiej
Supermodelka Anna Jagodzińska i jej szaleństwa