Moja garderoba kapsułowa nie jest okazała. Mam jednak wrażenie, że to właśnie zamiłowanie do minimalizmu pozwala mi nad nią panować. Składa się z rzeczy, które pasują do siebie niezależnie od tego, czy rano wybieram się do biura, na kawę z przyjaciółką, czy event na mieście. Z mojej podręcznej bazy mogę zbudować dziesiątki zestawów wymieniając właściwe tylko dodatki.
WIDEO…
Totalna baza, czyli jednolite t-shirty w neutralnych kolorach
Jesienią nadal noszę T-shirty. Stawiam na te wykonane z dobrej jakości materiałów i w neutralnych kolorach. Złamana biel, czerń, granat czy beż są dla mnie bazą, którą mogę zestawić właściwie ze wszystkim. Pod marynarką wyglądają bardziej elegancko, z jeansami tworzą prosty codzienny zestaw, a pod swetrem sprawdzają się wtedy, gdy temperatura zaczyna spadać. Lubię też to, że jednolity T-shirt pozwala mocniej wybrzmieć dodatkom, a tych w mojej szafie zdecydowanie nie brakuje.
Przynajmniej połowa moich T-shirtów to COS, drugą stanowią te od polskich marek. Mój ulubiony to Clara od Les Cherries. Po bardzo wielu praniach wciąż wygląda świetnie. Noszę też koszulki stworzone przez Elementy i The Odder Side.
T-shirt Clara, Les Cherries, 249 zł, fot. mat. prasowe
T-Shirt 2.0, Lagom, 359 zł, fot. mat. prasowe
Longsleeve lub cienki golf zamiast swetra
Kiedy robi się chłodniej, nie od razu sięgam po gruby sweter. Stawiam na longsleeve lub dopasowany golf, który mogę nosić samodzielnie lub traktować jako jedną z warstw. To jeden z tych elementów, które szczególnie dobrze sprawdzają się w garderobie kapsułowej. Nie zajmują dużo miejsca, a dają mnóstwo możliwości stylizowania.
I tutaj ponownie najchętniej wybieram polskie marki. W moim top trzy są: kremowa bluzka z fakturowanej wiskozy od Nago, Paloma od Les Cherries oraz Fender od The Odder Side we wszystkich kolorach, kiedy kiedykowiek pojawiły się w sprzedaży.
Bluzka z fakturowanej wiskozy, Nago, 269 zł, fot. mat. prasowe
Longsleeve Paloma, Les Cherries, 299 zł, fot. mat. prasowe
Koszula w wielu wcieleniach
Dobra koszula potrafi całkowicie zmienić charakter stylizacji, dlatego jesienią zawsze muszę mieć ją pod ręką. Oversize'ową flanelową najczęściej noszę zarzuconą na top lub T-shirt. Ma w sobie nonszalanckiego, a jednocześnie świetnie wpisuje się w moje bazowe looki. Chętnie sięgam również po te naprawdę eleganckie koszule. W wieczorowych stylizacjach są absolutnie niezastąpione.
W tej kategorii mam dwie faworytki. To flanelowa koszula oversize NOA od Muuv. – magnes na komplementy i Boy Bye od Undress Code – idealna na wiele okazji, przepięknie komponuje się i z garniturowymi spodniami, i z prostymi jeansami.
Flanelowa koszula oversize NOA chequered grey/off-white/black, Muuv., 629 zł, fot. mat. prasowe
Koszula Boy Bye, Undress Code, 995 zł, fot. mat. prasowe
Marynarka lub krótki trencz zamiast kurtki
Wczesną jesienią marynarka lub krótki trencz zastępują mi kurtkę. Sprawiają, że nawet najprostszy zestaw od razu wygląda bardziej elegancko, a jedocześnie wciąż minimalistycznie i casualowo. Z doświadczenia wiem, że wystarczy jeden taki element wysokiej jakości – przez lata nie wyjdzie z mody i pomimo ich upływu będzie prezentował się świetnie.
Mój trencz to COS, natomiast jeśli chodzi o marynarki, to doskonałym wyborem na lata są te z metką Patrizia Aryton.
Krótki trencz skórzany ze stójką, COS, 2950 zł, fot. mat. prasowe
Czarny bawełniany żakiet do garnituru, Patrizia Aryton, 1999 zł, fot. mat. prasowe
Ulubione jeansy
Wymienianie jeansów co sezon nie ma dla mnie żadnego sensu. Jeśli znajdę fason, w którym dobrze się czuję i który pasuje do większości rzeczy w mojej szafie, noszę go tak długo, jak się da. Jesienią szczególnie lubię szerokie nogawki, bo dobrze wyglądają zarówno z płaskimi butami, sneakersami, jak i kowbojkami, czy szpilkami. Dla mnie to właśnie definicja rzeczy, która zasługuje na miejsce w garderobie kapsułowej.
Jeansy kupuję w dwóch, maksymalnie trzech sklepach. Uwielbiam te stworzone przez Jonathana Andersona dla Uniqlo, noszę też modele COS i polskie Elementy.
Jeansy JW Anderson x Uniqlo, 179 zł, fot. mat. prasowe
Jeansy „Dial” z szerokimi nogawkami, COS, 450 zł, fot. mat. prasowe
Buty do biegania (nie tylko) po mieście
Sneakersy to ostatnio mój pierwszy wybór niezależnie od dnia. Jesienią szczególnie doceniam modele, które są wygodne, a jednocześnie dobrze wyglądają nie tylko w sportowych lookach. Buty trailowe zakładam na długi trekking w terenie, ale też do pracy, czy na spotkanie na mieście (zwłaszcza w te dni, kiedy pogoda nie rozpieszcza). Zestawiam je z jeansami, szerokimi spodniami i bardziej eleganckimi stylizacjami z jedwabnym golfem w roli głównej.
Salomon AERO BLAZE 4 GRVL – tych butów mogłabym nie ściągać. Jeśli macie je na wish-liście, nie zastanawiajcie się ani chwili dłużej. Są moim numerem jeden. Ostatnio zakochałam się również w sneakerinach, a dokładnie w modelu On Cloudnova Moon Mary Jane – to limitowana edycja stworzona przez Zendayę, jej stylistę Lawa Roacha i szwajcarską markę, którą z pewnością kojarzycie z Igą Świątek. W Polsce dostępne są wyłącznie w Vitkacu.
Gravelowe buty do biegania Salomon AERO BLAZE 4 GRVL GORE-TEX, 689 zł, fot. mat. prasowe
Sneakeriny Cloudnova Moon Mary Jane, On, ok. 780 zł, fot. mat. prasowe
Minimalistyczna torebka
Na koniec rzecz, bez której żadna kapsułowa garderoba nie jest kompletna: prosta, pojemna torebka. Jesienią szczególnie zależy mi na modelu, który pasuje zarówno do jeansów i sneakersów, jak i do bardziej eleganckiego zestawu na wieczór. Minimalistyczna forma sprawia, że nie muszę zastanawiać się, czy będzie pasować do konkretnej stylizacji – po prostu ją biorę i wychodzę.
Jesienią najczęściej sięgam modele Mako (Gondolę lub Hobo). Świetnym wyborem na ten sezon są również Shopper Glossy Black lub City Bag.
Shopper Glossy Black, Mako, 1490 zł, fot. mat. prasowe
City Bag, Mako, 1290 zł, fot. mat. prasowe