• VIVA!ART
  • VIVA!MODA
  • VIVA!LIFESTYLE
  • VIVA!MAN
  • VIVA!PEOPLE POWER
  • VIVA!ITAKA
  • MAGAZYN VIVA!
viva
viva
viva
  • Gwiazdy
  • Ludzie
  • Moda
  • Uroda
  • Styl życia
  • Kultura
  • Wideo
  • Nasze akcje
  • VIVA!ART
  • VIVA!MODA
  • VIVA!LIFESTYLE
  • VIVA!MAN
  • VIVA!PEOPLE POWER
  • VIVA!ITAKA
  • MAGAZYN VIVA!
player placeholder
  1. Viva.pl
  2. Ludzie
  3. Wywiady VIVY
  4. Orina Krajewska, córka Małgorzaty Braunek: „Mam wrażenie, że dopiero teraz przeżywam chorobę mamy”

Orina Krajewska, córka Małgorzaty Braunek: „Mam wrażenie, że dopiero teraz przeżywam chorobę mamy”

Małgorzata Braunek

Mateusz Stankiewicz/AF Photo

Weronika Kostyra
czwartek, 23 czerwca 2016 10:36
Obserwuj nas w Google

Galeria (8 zdjęcia)

1 / 8
Małgorzata Braunek

Mateusz Stankiewicz/AF Photo

Małgorzata Braunek

Jedna z najlepszych aktorek swojego pokolenia – Małgorzata Braunek – odeszła dokładnie dwa lata temu, 23 czerwca 2014 roku, w wieku 67 lat. Zagrała między innymi Oleńkę w „Potopie”, Łęcką w „Lalce”. W latach 80. niespodziewanie przerwała karierę, by wrócić na plan w 2001 roku. Była trzykrotnie zamężna oraz była matką Oriny Krajewskiej i Xawerego Żuławskiego.

Orina Krajewska we wzruszającej rozmowie dla VIVY! wspominała matkę. Czy te wspomnienia są bolesne? – pyta Alina Mrowińska. „W telefonie komórkowym mam zdjęcia mamy zrobione, kiedy była już chora. Ale to nie znaczy, że tylko taką chcę ją pamiętać.”

– Wierzysz, że mama gdzieś jest, w innym wymiarze?
Orina Krajewska:
Szukam odpowiedzi. Często się zastanawiam, gdzie jest ten wymiar, co on oznacza. Bardzo chciałabym wiedzieć, chociaż to zawsze pozostanie czymś, w co po prostu wierzę. Pewności przecież nie będę miała. Nigdy się nie dowiem, czy po tamtej stronie coś jest… Dopiero kiedy sama odejdę, dowiem się, gdzie się idzie… I co się tam dzieje…

– Ale jakieś TAM jest?
Orina Krajewska:
Głęboko wierzę, że idzie się gdzieś dalej. Bliska jest mi buddyjska filozofia, w której wierzy się, że istnieje reinkarnacja, taka droga z życia do życia. Pewnie najsłuszniej jest szukać tej nieobecnej osoby w sobie i wszystkim dookoła. Usłyszałam ostatnio taką przypowieść, metaforę, która bardzo do mnie przemówiła. Posłuchaj: nauczyciel jest jak stempel przyciśnięty do białej kartki, którą jest uczeń. Kiedy ten stempel oddzielisz od kartki, dopiero wtedy widzisz, co zostało, jaki znak. Tak jest z ludźmi, którzy odeszli. Co mama pozostawiła w tych wszystkich osobach, z którymi się zetknęła? To jest ten jej duch, którego warto szukać. Cały czas się zastanawiam, jak ona żyje we mnie.

– Co pozostawiła w Tobie…
Orina Krajewska:
Chyba nie ma konkretnej odpowiedzi na to pytanie. Całą siebie… Często po prostu czuję, w jaki sposób by zareagowała na pewne sytuacje. Mam takie mocne poczucie, że wprawdzie nie ma jej tu fizycznie, ale jej sposób pojmowania świata jest we mnie. Mama miała wyjątkowe podejście do ludzi, potrafiła wchodzić w czyjeś buty. Często mówiła: „Ale spójrz z jego perspektywy, musisz zrozumieć, że ten człowiek…”. I wiesz, to już nie jest jej, tylko staje się moje. Oglądałam niedawno twoje telewizyjne nagranie mamy. Ostatnie. Ale jeszcze z okresu, kiedy dobrze się czuła…

Polecamy: "Wszystko jest we mnie" – wywiad Małgorzaty Braunek dla VIVY!

2 / 8
Małgorzata Braunek

Mateusz Stankiewicz/AF Photo

Małgorzata Braunek

– W domu rodziców w Wilanowie wisi dużo zdjęć mamy. To nie boli?
Orina Krajewska:
W pierwszych miesiącach bolało. Ale do wszystkiego się przyzwyczajamy. Do miejsc, do ludzi, do widoku konkretnych zdjęć też. Ale zobacz, w moim mieszkaniu nie ma zdjęć mamy. Niedawno pomyślałam, że chciałabym powiesić na płótnie jej duże zdjęcie. O, tutaj przy schodach. Ale jeszcze tego nie zrobiłam, pewnie nie jestem gotowa. Mam swoje zdjęcia w telefonie, które robiłam mamie przez cały okres choroby. Znam je, często do nich wracam.

– Dlaczego je robiłaś?
Orina Krajewska:
Z czułości, z przeczucia, że to jest ważny moment. Walczyliśmy za wszelką cenę, ale też wiedziałam, że na nic w życiu nie ma gwarancji.

– Na tych Twoich zdjęciach Małgosia jest już zmieniona przez chorobę… Chciałaś ją taką mieć?  
Orina Krajewska:
Ciekawe pytanie. Myślę, że to wcale nie oznacza, że chcę ją taką pamiętać. Nie wiem… Mam wrażenie, że dopiero teraz przeżywam chorobę mamy. Kiedy żyła, byłam w całkowitej mobilizacji i walce. Powiedziałam sobie, że nie rozpaczam, tylko działam. Jest cel i trzeba go osiągnąć. Wyzdrowieć. Dopiero teraz docierają do mnie pewne fakty z choroby. Kiedy się jest tak skupionym na działaniu, trudno jednocześnie wszystko analizować, dawać przestrzeń na lęk i wiele innych bardzo trudnych uczuć. Dopiero teraz jestem gotowa, żeby się z tym wszystkim mierzyć. Na szczęście mam wspaniałych ludzi wokół siebie, którzy towarzyszyli mi przez cały czas choroby mamy. Teraz też są. 

Polecamy też: „Podjęłam walkę o moje dziecko”. Ostatnia rozmowa z siatkarką Agatą Mróz.

3 / 8
malgorzata-braunek-277070-GALLERY600-f3d8085

Mateusz Stankiewicz/AF Photo

malgorzata-braunek-277070-GALLERY600-f3d8085

– A Twoje pierwsze wspomnienie związane z mamą?
Orina Krajewska:
Miałam niecałe trzy lata. Mieszkaliśmy jeszcze na Sobieskiego. Pomiędzy kuchnią a salonem wisiała drewniana kwadratowa huśtawka. Siedziałam w niej, a mama coś robiła w kuchni. Miała długie, karbowane blond włosy, długą spódnicę. Chyba obierała ziemniaki. A ja już nie za bardzo chciałam się bujać (śmiech).

– Jaką mamą była Małgosia?
Orina Krajewska:
Kiedy mnie urodziła, już nie grała, dużo czasu spędzała ze mną. Oboje rodzice mieli wolne zawody i zawsze byli „pod ręką”. Zazdrościłam koleżankom, że wracają ze szkoły do pustego domu (śmiech). Na początku lat 90. jeździłam z rodzicami do Sosnówki koło Karpacza na praktyki buddyjskie.

– I jak to wspominasz?
Orina Krajewska:
Świetnie. Wolność. Góry, strumyk, stary poniemiecki pensjonat i kilka dobudowanych domów na ogromnej przestrzeni. Przyjeżdżali ludzie z całego świata. Dużo było dzieci w moim wieku. Do tej pory mam bliskich znajomych z tamtych lat. Przez jakiś czas nawet chodziłam w Sosnówce do zerówki. Godzinami pałętaliśmy się po ośrodku. Ale nie miałam wrażenia, że jestem porzuconym dzieckiem (śmiech). Pamiętam, że lubiłam się przyklejać do szyby w sali, gdzie dorośli medytowali. Samą rodzice zaczęli mnie zostawiać w Warszawie, jak miałam tak 14, 15 lat. Nie pamiętam zakazów ani nakazów. Jak mi się nie chciało iść do szkoły, mogłam powiedzieć wprost. Szybko zaczęłam chodzić do klubów i z tym też raczej nie było problemu. Mama była całkiem liberalną mamą. Uważnie mnie słuchała, rozmawiała. Bardzo blisko z nią byłam, wiele rzeczy dzieliłam.

– A jak zareagowała, kiedy zaraz po maturze wyjechałaś najpierw do Paryża, potem do Londynu?
Orina Krajewska:
Miałam wtedy taki okres „ciszy rodzinnej”. Nie bardzo pamiętam, żebym się z nimi w tej sprawie wyjątkowo konsultowała. Bardzo chciałam być samodzielna, niezależna. Mama spokojnie przyjęła to, że wyjeżdżam. Zawsze reagowała otwarcie. Wcześniej, kiedy skończyłam szkołę muzyczną i powiedziałam, że nie chcę już dalej grać, usłyszałam, że ona chce tylko, żebym była szczęśliwa i robiła to, co kocham.  

– A kiedy postanowiłaś być aktorką, co powiedziała?
Orina Krajewska:
Podobała jej się moja szkoła aktorska w Londynie. To, że każdemu pomagali odkryć w sobie coś specjalnego, unikalnego. Kiedyś mi nawet powiedziała, że sama chętnie by tam postudiowała. Ale na początku była zaskoczona moją decyzją, trochę sceptyczna.  

– Myślisz, że bała się, jak sobie poradzisz?
Orina Krajewska:
Na pewno. I nie dziwię jej się. Trudny kawałek chleba (śmiech). Ale mama ostrzegała mnie przed czymś zupełnie innym. Poznała inną, ciemną stronę zawodu niż ta, którą ja poznaję. Ona od razu weszła na Mount Everest, szybko stała się gwiazdą i zobaczyła, że to nie tylko lukier. Ja natomiast wiem, jak to jest czekać na role, mieć poczucie niespełnienia, niepewności. Nadgryzłam jabłko, ale nie poczułam jeszcze soku. Wierzę, że to prędzej czy później się wydarzy.

– Mama nigdy nie powiedziała, że chciałaby, żebyś miała konkretny, przewidywalny zawód?
Orina Krajewska:
Nie, to zupełnie nie w jej stylu. Raczej powtarzała: „Wsłuchaj się w siebie”. 

Polecamy też: "Ważne jest mieć poczucie, że nie zmarnowałem ani jednego roku" Andrzej Żuławski w wywiadzie dla VIVY!

4 / 8
malgorzata-braunek-277071-GALLERY600-c9e74e1

Mateusz Stankiewicz/AF Photo

malgorzata-braunek-277071-GALLERY600-c9e74e1

– W jakich sytuacjach najbardziej Ci jej brakuje?
Orina Krajewska:
W takich zwyczajnych, codziennych. Łapię się na tym, że wychodzę z teatru czy kina i mam ochotę do niej zadzwonić. Albo idę na zakupy i zastanawiam się, który sweter by się jej podobał.

– Dużo o niej myślisz?
Orina Krajewska:
Dużo. Jest ze mną. Bardzo często chciałabym do niej pojechać i tak zwyczajnie razem posiedzieć. Pogadać o głupotach. Napić się herbaty.       

– Co razem lubiłyście robić?
Orina Krajewska:
Chodzić do kina i teatru. Ale nigdy nie robiłyśmy z tego jakiejś celebry. Po prostu dzwoniła, że rezerwuje na coś bilety, i pytała, czy chcę iść z nimi. Mama mi się kojarzy z luzem, nie było w niej żadnego napięcia. Wpadałam do niej i mówiła, że jest zupa i zaraz może mi ją podgrzać. Święta razem… Mama je kultywowała. Było tak rodzinnie, ciepło, wesoło. Taki czas, kiedy wszyscy mogliśmy się spotkać.

Polecamy: Gdy śpie­wała, drżały ścia­ny, a ludzie ocie­rali łzy. Violetta Villas - wywiad i sesja z archiwum.

5 / 8
malgorzata-braunek-277074-GALLERYBIG-e500f07

Mateusz Stankiewicz/AF Photo

malgorzata-braunek-277074-GALLERYBIG-e500f07

– Małgosia kiedyś mi powiedziała: „Jeżeli coś jest dla nas ważne, powinniśmy robić wszystko, co w naszej mocy, ale też nie przywiązywać się do tego. Ostateczny rezultat nie zależy tylko od naszych starań”. Sporo mam zapisanych jej myśli, które bardzo mi pomagają. Ty też tak robiłaś?
Orina Krajewska:
Zrobiłam zdjęcie małej karteczki na jej biurku… Mama leżała wtedy w szpitalu, ja przyjechałam do Wilanowa, weszłam do jej pokoju. Na tej karteczce przeczytałam: „Zostawić stare za sobą”… Jej charakter pisma. Bardzo mnie to poruszyło. „Zostawić stare za sobą”… Nie przywiązywać się do niczego, nie zatrzymywać się. Nie bać się żegnać z niektórymi aspektami siebie.

– Czyli bądź tu i teraz…
Orina Krajewska:
Ale też rozwijaj się, pracuj nad sobą. Mama bardzo się zmieniła w czasie choroby. Stała się silniejsza. Ciężko nad sobą pracowała. Ciągle zadawała sobie pytania: „Skąd ta choroba się wzięła? Czego mnie uczy?”. W rezultacie stała się o wiele bardziej decyzyjna, asertywna. Myślę, że wcześniej pewną jej słabością była zbyt duża delikatność. Ktoś jej coś zarzucał, a mama nie potrafiła asertywnie odpowiedzieć.

– Pamiętam jedno z naszych spotkań, już w czasie choroby. W pewnym momencie powiedziała stanowczo, że nie chce dalej rozmawiać o raku, definitywnie kończy temat.
Orina Krajewska:
To była już nowa ona.  

– Jak Ci powiedziała o chorobie?
Orina Krajewska:
Wracałam wtedy z Wrocławia autobusem. Mama zadzwoniła i powiedziała tak wprost, że ma raka. Całą mną telepało, zapytałam: „Ale jak to, będziesz mieć chemię?”. Odpowiedziała: „Tak, ale spokojnie”. Była bardzo rzeczowa, skupiona. Myślę, że wolała mi powiedzieć przez telefon, bo bała się mojej reakcji.

– Myślę też, że zadzwoniła do Ciebie, bo nie chciała robić ze swojej choroby jakiejś wielkiej sprawy. Przecież jeśli jest wielka sprawa, to się spotykamy, czekamy na odpowiedni moment.
Orina Krajewska:
Tak… Mama od samego początku mówiła nam, że nie przejmujemy się, nie martwimy o nią, nie siadamy i nie płaczemy, tylko działamy. Cała naprzód, silniki są włączone, żagle postawione i płyniemy po zdrowie. A wtedy, kiedy wysiadłam z autobusu i pojechałam do Wilanowa, zobaczyłam ją taką spokojną, rozświetloną. Taka siła z niej wtedy biła, że to było aż nieprawdopodobne. Uspokoiłam się.

Polecamy: „Szczęście mają ci, co przeżyli”. Wspominamy Marka Jackowskiego w trzecią rocznicę jego śmierci

6 / 8
malgorzata-braunek-orina-krajewska-1996-rok-361711-GALLERYBIG-1d66909

Archiwum prywatne

malgorzata-braunek-orina-krajewska-1996-rok-361711-GALLERYBIG-1d66909

– Miałam wrażenie, że nie było w niej złości wobec choroby. Próbowała jakby dogadać się z rakiem.
Orina Krajewska:
Mama nie traktowała choroby jak wroga, tylko jak jakiś ważny znak w życiu, który trzeba przyjąć i głęboko się nad nim zastanowić. Mówiła, że choroba to część jej, z którą trzeba prowadzić dialog. Zadawała sobie różne pytania – czym jest rak, jak ją zmienia, jakie informacje w niej zostawia. Codziennie wykonywała tę pracę.

– Znalazła odpowiedzi?
Orina Krajewska:
Tego nie wiem. Myślę, że to było bardzo intymne, tylko w niej. I że odpowiedzi zmieniały się każdego dnia. Miała mnóstwo różnych praktyk, które jej pomagały. Wizualizowała, starała się rozświetlić od środka, wyobrażała sobie zdrowe komórki zamiast chorych. Jest sporo opisanych tego rodzaju praktyk. Myślę, że one bardzo zmieniają wewnętrzną postawę, dodają siły. Mama naprawdę walczyła całą sobą, wszelkimi metodami. Oprócz konwencjonalnego leczenia pomagała sobie masażami, dietą, która wzmacnia system immunologiczny, szukała wsparcia duchowego.  

– I mimo choroby zachowała radość?
Orina Krajewska:
Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że miała niewiarygodną lekkość w chorobie. Nie było w niej ani grama rozpaczy, żalu, gniewu. Nikogo o nic nie obwiniała. Czasami tylko była smutna. Ale to były chwile. Z koleżanką przez telefon zaczęła uprawiać jogę śmiechu. Raz przyszłam do niej do szpitala, akurat nie mogła się zdzwonić z Alicją i mnie zapytała, czy chcę się pośmiać. W pierwszym momencie pomyślałam, że może nie wypada tak w szpitalu, ale spróbowałam. Na początku to było trochę wymuszone, ale szybko śmiałam się całą sobą. Pokój mamy był niedaleko stanowiska pielęgniarek, a jeszcze wszędzie były kamery. Mama powiedziała: „Pewnie mówią, że jesteśmy dwie wariatki” (śmiech). Myślę, że w ciężkiej chorobie należy iść intuicyjnie za tym, co przynosi nam ulgę, daje radość. Mocno zajrzeć w siebie. Zresztą nie tylko w ciężkiej chorobie, w  każdej sprawie w życiu.

Polecamy też: „Wciąż widzę jej uśmiech, jej oczy” - mąż Agaty Mróz o zmarłej żonie, samotności i ich córce.

7 / 8
orina-krajewska-viva-marzec-2015-361709-GALLERYBIG-b7891a4

Adam Pluciński/Move

orina-krajewska-viva-marzec-2015-361709-GALLERYBIG-b7891a4

– Mama wierzyła, że wyzdrowieje?
Orina Krajewska:
Nie wiem, chyba na takim etapie zaawansowania choroby nie można wierzyć w całkowite wyzdrowienie. Ale na pewno bardzo chciała się leczyć. Wierzyła, że to jeszcze nie teraz…

– Że ten czas nie jest tak krótki?
Orina Krajewska:
Miała niezwykłą siłę i wolę życia. W ostatnim okresie planowaliśmy przecież wyjazd do kliniki doktora Herzoga pod Frankfurtem. Zebraliśmy na to pieniądze. Nie udało się… Ale jestem przekonana, że gdyby mama żyła, na pewno dziś coś by robiła dla ludzi chorych na raka.

– Nie zdążyłam z Małgosią zrobić wywiadu, w tym ostatnim okresie wielokrotnie się umawiałyśmy, ale z każdym dniem już coraz gorzej się czuła. Wcześniej często mi mówiła, że zrobimy, tylko jeszcze nie teraz.
Orina Krajewska:
Mama chciała dokładnie wiedzieć, co chce ludziom przekazać. I że to właśnie ten moment. Byłam przy niej, kiedy pisała list, w którym chciała podziękować wszystkim, że tak hojnie odpowiedzieli na nasz apel. Leżałam obok niej w łóżku. Zdecydowała się powiedzieć, jak bardzo brakuje jej w Polsce holistycznego podejścia do pacjenta. Napisała, że „trzeba leczyć całego człowieka, nie tylko jego organy. Tego się nauczyłam od mojej choroby”… My bardzo często czuliśmy się bezradni, nikt nam nie mówił, jak postępować z różnymi objawami ubocznymi po chemioterapii. Poruszaliśmy się jak we mgle. Coś polecali znajomi, o czymś gdzieś przeczytaliśmy.

– W tych ostatnich tygodniach mama wiedziała, że odchodzi? Rozmawiałyście o tym?
Orina Krajewska:
Nie. Nie było rozmów o śmierci, o tym, co będzie, jak jej już nie będzie. To była nasza niepisana, świadoma decyzja.

– Brakuje Ci takich nieodbytych rozmów?
Orina Krajewska:
Nie, bo dla mnie najważniejsze było być. Towarzyszyć. To nie było uciekanie mamy od śmierci, wypieranie jej. Ona żyła, więc oddawała się życiu. Była właśnie mocno TU i TERAZ. Skupiała się na tym, co jest w danej chwili, a nie na tym, co kiedyś będzie. To przez całe swoje życie praktykowała. Nie ma jednej prawdy, jak należy przechodzić przez ostatni okres życia. Ważne, aby być jak najbardziej w zgodzie z sobą. Robić to, co w tym momencie mnie wzbogaca i daje mi komfort. Mama na pewno do końca chciała być blisko życia.

– A Ty jak sobie radziłaś?
Orina Krajewska:
W takich momentach warto być z ludźmi, nie bać się przyjmować pomocy. Chyba dzięki temu przez to wszystko przeszłam. W kwietniu z powodu stresu straciłam słuch, musiałam brać silne leki o określonych godzinach. I mój przyjaciel dzwonił do mnie przez dwa miesiące dwa razy dziennie. Każdego dnia. Po to, żeby mi o tym przypomnieć. Bardzo jestem mu za to wdzięczna. Wiesz, jestem już pewna, że żeby móc dawać, trzeba też nauczyć się przyjmować.

Polecamy też: "To cudowne być z kimś tak bardzo, bez reszty". Tak się kochali Anna Przybylska i Jarosław Bieniuk

 
8 / 8
orina-krajewska-viva-marzec-2015-361710-GALLERY600-b495d8b

Adam Pluciński/Move

orina-krajewska-viva-marzec-2015-361710-GALLERY600-b495d8b

– Rozmawiałyście z mamą o przeszłości?
Orina Krajewska:
Mało. Była w nas silna energia do przodu. Walka o życie. W ostatnim okresie czytałam mamie dużo książek.

– Jakich?
Orina Krajewska:
W kółko „Jak zostałam wiedźmą” Doroty Masłowskiej. Bardzo ją lubiła.

– Fundacja „Bądź” Małgorzaty Braunek już działa?
Orina Krajewska:
Naszym pierwszym projektem jest wydanie po polsku znakomitego amerykańskiego kompendium wiedzy na temat raka i konwencjonalnych metod jego leczenia. Oprócz tego robimy dużo miniakcji. Ktoś prowadzi w Warszawie zajęcia jogi dla chorych, koleżanka – warsztaty malarstwa. Każdy, kto chciałby zrobić coś dla chorych na raka, ma własny pomysł, może się do nas zgłosić. Wiem, że przyjdzie moment, kiedy sama też będę gotowa na swoją akcję. Tyle się nauczyłam od mamy w czasie jej choroby,  że nie mogę o tym zapomnieć.   

– Czego wtedy się nauczyłaś?
Orina Krajewska:
Że w każdej, najcięższej sytuacji można pięknie żyć, czerpać z tego życia radość. Tylko nigdy nie wolno się poddać.

Rozmawiała: Alina Mrowińska

Polecamy: "Wszystko jest we mnie" – wywiad Małgorzaty Braunek dla VIVY!

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

Małgorzata Braunek Orina Krajewska

Redakcja poleca

Z Kwasem Szikimowym i Galusowym
Clarena
Z Kwasem Szikimowym i Galusowym
Biotic Booster
Zobacz
Rozświetlający Krem Glass Skin
HDRÈY
Rozświetlający Krem Glass Skin
Natychmiastowy Efekt
Zobacz
Klapki z Miękkiego Zamszu
Marc O'Polo
Klapki z Miękkiego Zamszu
Najwyższa Jakość
Zobacz
Stylowe Kurtki i Płaszcze
Reserved
Stylowe Kurtki i Płaszcze
Najmodniejsze Modele
Zobacz
REKLAMA

Zobacz także

Piotr Bukowiecki, Edyta Herbuś z babcią Tolą, studio „halo tu Polsat”, Warszawa. 29.03.2025 r.
Wywiady VIVY
TYLKO U NAS: Są razem 9 lat, potrzebowali zrobić to dla swojego związku. Po „Azji Express" Edyta Herbuś i Piotr Bukowiecki wyciągnęli dla siebie ważną lekcję
Robert Korzeniowski, Justyna Korzeniowska, Viva! 11/2022
Wywiady VIVY
Latami pisano o 16 latach różnicy. Justyna i Robert Korzeniowscy w końcu ujawnili, jak jest naprawdę
JKMR
Wywiady VIVY
TYLKO U NAS: Kabaret Hrabi i Marzena Rogalska w poruszającym wspomnieniu o Joannie Kołaczkowskiej. „Ludzie jeszcze bardzo długo będą ją kochać”
Krzysztof Czeczot, VIVA 7/2026
Wywiady VIVY
TYLKO W VIVIE! Krzysztof Czeczot ujawnia sekret z młodości. Tak próbował udowodnić swoją wartość
Ewa Gawryluk-Domaniecka i Piotr Domaniecki, VIVA! 5/2026
Wywiady VIVY
Nie zakochał się w aktorce. W Ewie Gawryluk zobaczył coś znacznie ważniejszego. Dziś są małżeństwem
Krzysztof Miruć, dom Krzysztofa Mirucia, Połomka, jamnik
Wywiady VIVY
Zapomnij o nudzie w stylu PRL: Krzysztof Miruć zmienił dom legendy tamtych lat w architektoniczne arcydzieło
Orina Krajewska, Viva! 6/2025
Wywiady VIVY
Orina Krajewska o relacji z mamą: „Ścieżka, na której teraz jestem, nierozerwalnie związana jest z jej chorobą”
Orina Krajewska, Piotr VIENIO Więcławski, VIVA! 2/2018
Wywiady VIVY
Orina Krajewska i Piotr „Vienio” Więcławski: „Dajemy sobie dużo wolności”
Małgorzata Kalicińska, VIVA!, 13/2025
Wywiady VIVY
Mężczyzna z internetu został miłością jej życia. Historia kultowej autorki porusza bardziej niż jej książki
Joanna Krupa, Viva! 14/2025
Wywiady VIVY
Rozlicza się z przeszłością, odnalazła siebie na nowo. Dziś mówi o nowym początku i miłości, która ją odmieniła
Marisa de Lempicka, Viva! 13/2025
Wywiady VIVY
Wyglądała jak królowa i miała maniery królowej. Prawnuczka ujawnia tajemnice Tamary Łempickiej
Małgorzata Ohme, sesja dla magazynu „VIVA!”, październik 2024, VIVA, 20/2024. ZDJĘCIA TYLKO DO ZAJAWKI NUMERU!
Wywiady VIVY
Małgorzata Ohme o byłym mężu: „Dzwonię, kiedy potrzebuję pomocy” – nie uwierzysz, jak dziś wyglądają ich relacje
Julia Pietrucha, VIVA!, 13/25
Wywiady VIVY
Miała wszystko, a u szczytu popularności zniknęła na 10 lat. Pietrucha ujawnia, co ją do tego zmusiło
Radosław Piwowarski, VIVA!, 13/25
Wywiady VIVY
Był ojcem sukcesu wielu gwiazd, tak wspomina ukochaną aktorkę Polaków. Wzruszające słowa
Marjan Kiepura, Viva! 12/2025
Wywiady VIVY
Chłopaka z Sosnowca pokochały miliony. Mało kto wie, jaki był prywatnie. Tak jego syn mówi o relacji z ojcem
Marjan Kiepura, Viva! 12/2025
Wywiady VIVY
Śpiewak, którego kochały tłumy. Syn odkrywa, co naprawdę stało za fenomenem Kiepury

Akcje

Hanna Żudziewicz, Viva! 12/2024 Jacek Jeschke, Viva! 12/2024
Taniec, emocje i blask gwiazd. GOLDEN STARS TROPHY by Żudziewicz & Jeschke już 22 sierpnia!
Współpraca reklamowa
Wyprawka technologiczna 2.0. Jak wyposażyć ucznia i nie zbankrutować?
Współpraca reklamowa
BREUNINGER
Modowe eksperymenty na jesień, czyli stylowy powrót do biura
Współpraca reklamowa
Hotel Mercure Poznań Centrum
Miejsce, w którym narodziła się tradycja świętowania Dnia Babci
Współpraca reklamowa
wystawa Nabiści 2_fot. MŁK
Francuscy buntownicy w Łazienkach Królewskich. Ponad 90 arcydzieł do obejrzenia na wystawie „Nabiści. Prorocy nowej sztuki”
Współpraca reklamowa
PZU Rafał Majka
Bezpiecznie na rowerze. O odpowiedzialności na drodze rozmawiamy z Rafałem Majką
Współpraca reklamowa
IMG_3365
Okrągły stół KnowHer. Pięć praktyczek biznesu o tym, czego dziś naprawdę potrzebują przedsiębiorczynie
Współpraca reklamowa
HerPrivateHell_SophieThatcher_01
Wychowała się wśród mormonów, dziś wbrew rodzicom gra w filmach grozy. Sophie Thatcher w horrorze „Jej piekło” chwalą wszyscy
Współpraca reklamowa
Le Gosse
Co sprawia, że kolacja zostaje z nami na długo? Chefowie FineDiningWeek® o sztuce mistrzowskich momentów
Współpraca reklamowa
Młoda kobieta na plaży z butelką fizz&go
Co zabrać na plażę? Małe rzeczy, które robią dużą różnicę podczas wakacji
Współpraca reklamowa
viva
  • O nas
  • Reklama
  • Kontakt
  • Regulamin
  • Polityka prywatności
  • Moje zgody
  • Newsletter

Dalsze rozpowszechnianie tekstów, zdjęć i materiałów wideo opublikowanych w serwisie w całości lub w części wymaga uprzedniej zgody wydawcy.

©BURDA MEDIA POLSKA SP. Z O. O. 2026

Party.pl Glamour.pl Cocolita.pl Mamotoja.pl Mojegotowanie.pl National-geographic.pl Polki.pl Kobieta.pl Przyslijprzepis.pl Elle.pl Wizaz.plStory.pl

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji jest zabronione oraz wymaga uprzedniej, jednoznacznie wyrażonej zgody administratora serwisu – Burda Media Polska sp. z o.o. Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.